Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Wjechał w grupę pieszych na chodniku i uciekł. Jedna z potrąconych osób zmarła

Jedna osoba nie żyje, a dwie kolejne z poważnymi obrażeniami ciała trafiły do słupskiego szpitala. To skutek wypadku do jakiego doszło w sobotę wieczorem w Dębnicy Kaszubskiej. Kierowca osobowego auta wjechał w grupę osób idących chodnikiem. Potem zbiegł z miejsca zdarzenia.
Wypadek w Dębnicy Kaszubskiej. Nie żyje jedna osoba
Kierowca samochodu, po tym jak wjechał w grupę pieszych na chodniku, zbiegł z miejsca zdarzenia.

Autor: asp.sztab. Marcin Głowacki | Państwowa Straż Pożarna

Wypadek w Dębnicy Kaszubskiej. Nie żyje jedna osoba

Do zdarzenia doszło po godzinie 20 na ulicy Antoniego Kani, w Dębnicy Kaszubskiej pod Słupskiem. To część trasy wojewódzkiej 210 z Bytowa do Słupska. Z relacji świadków wynika, że kierowca osobowego auta wjechał nagle w grupę kobiet, które szły chodnikiem. Potem uciekł pieszo z miejsca zdarzenia. 

- Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że kierujący osobowym volkswagenem jadąc od strony Słupska, na łuku drogi stracił panowanie nad prowadzonym przez siebie pojazdem, wjechał na chodnik i potrącił idących nim pieszych, a następnie porzucił pojazd i uciekł - wyjaśnia młodszy aspirant Amadeusz Galus z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku - Jedna z potrąconych - 47-latka, w wyniku tego tragicznego zdarzenia poniosła śmierć na miejscu. Pozostałe dwie kobiety w wieku 45 i 49 lat trafiły do szpitala. 

Droga w tym miejscu na wiele godzin była zablokowana. Na miejscu pracowali policjanci i prokuratorzy. Funkcjonariusze policji przekazali nam, że po zdarzeniu zatrzymali dwóch mężczyzn, obywateli Ukrainy, w wieku 40 i 44 lat.

-  W chwili zatrzymania obaj byli nietrzeźwi. Śledczy będą ustalać ich charakter w zdarzeniu. Analiza materiałów oraz zabezpieczonych śladów pozwoli wyjaśnić wszelkie okoliczności tego zdarzenia - dodaje Amadeusz Galus z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

Na miejscu pracowali również strażacy z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Pomagali w udzielaniu pomocy poszkodowanym i zabezpieczali miejsce wypadku. 

- W chwili przyjazdu strażaków na miejscu był już zespół ratownictwa medycznego. Prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową u jednej z poszkodowanych kobiet. Niestety, mimo podjętych działań ratowniczych, zmarła na miejscu - mówi młodszy aspirant Dawid Westrych, rzecznik pomorskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama