Pogrzeb kmdr. Romana Rakowskiego
Ostatnie pożegnanie kmdr. Romana Rakowskiego odbędzie się we wtorek, 28 kwietnia w Gdańsku. Uroczystości rozpoczną się o godz. 11.00 mszą świętą w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Wrzeszczu.
Następnie o godz. 13.00 nastąpi wyprowadzenie konduktu pogrzebowego od bramy głównej Cmentarza Srebrzysko przy ul. Srebrniki 12. Ceremonia odbędzie się z asystą wojskową.
CZYTAJ TEŻ: Nie żyje kmdr Roman Rakowski, bohater Armii Krajowej. Miał 102 lata
Księga kondolencyjna dostępna dla mieszkańców
Mieszkańcy Gdańska mogą oddać hołd zmarłemu, wpisując się do księgi kondolencyjnej wystawionej w siedzibie Rady Miasta Gdańska.
Księga dostępna jest w czwartek do godz. 16.00 oraz w piątek w godz. 8.00-15.00. Wpisy złożyły już m.in. prezydent Gdańska, wiceprezydent Piotr Grzelak oraz przewodnicząca Rady Miasta Agnieszka Owczarczak.

Kim był kmdr Roman Rakowski?
Kmdr Roman Rakowski zmarł 19 kwietnia w wieku 102 lat. Był żołnierzem Armii Krajowej, uczestnikiem II wojny światowej oraz aktywnym działaczem środowisk kombatanckich.
Odznaczono go m.in. Orderem Wojennym Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.
Po wojnie przez wiele lat angażował się w życie społeczne i patriotyczne Gdańska, dbając o pamięć o bohaterach walk o niepodległość.
"Odszedł na własnych warunkach"
Portal gdansk.pl otrzymał osobiste słowa i biogram komandora Romana Rakowskiego, napisane przez syna zmarłego, Wojciecha Rakowskiego:
„Dla wielu był komandorem, prezesem, znaną osobą, społecznikiem. Ale dla mnie i dla nas był przede wszystkim tatą, dziadkiem i pradziadkiem. Był kimś kto odciskał swoje piętno na nas wszystkich, w sposobie myślenia, w sposobie działania. Tato za każdym razem dawał świadectwo swojej wiary, tej wielkiej, prawdziwej bez wątpliwości i zawahania. Bo jego życie, było wielkim dowodem Bożej Opatrzności wtedy, gdy sekundy czy milimetry dzieliły go od śmierci. Bo był w tej wierze wychowany, w niej wzrastał umacniał się i stał się z chłopaka mężczyzną. I z tą wiara odszedł do Domu Ojca. I taki był do końca. Odszedł na własnych warunkach. I po ludzku nie wiem, czy był tam potrzebny na górze, ale na pewno nie miało tak być. Miał po prostu być tu z nami tu teraz i dłużej. Kiedy był w Człuchowie jego mentor sędzia Bramorski więzień KL Dachau powtarzał : „pamiętaj nie możesz giąć się jak trzcina” . I tego zawsze się trzymał wiary i stania na i w obronie tych zasadniczych wartości.” - czytamy we wzruszającym wpisie.
























Napisz komentarz
Komentarze