Reklama

Nie żyje kmdr Roman Rakowski, bohater Armii Krajowej. Miał 102 lata

Kmdr Roman Rakowski zmarł w niedzielę, 19 kwietnia. Miesiąc wcześniej obchodził swoje 102. urodziny. Zapisał się w pamięci mieszkańców Gdańska jako niezłomny patriota, człowiek o wielkim sercu. Zawsze elegancki, imponował niezwykłą sprawnością intelektualną. Mimo sędziwego wieku, zachwycał świetną pamięcią i energią.
kmdr Roman Rakowski
Kmdr Roman Rakowski zmarł w niedzielę, 19 kwietnia. Miesiąc wcześniej obchodził swoje 102. urodziny

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Odszedł kmdr Roman Rakowski. Miał 102 lata

O śmierci kmdra Romana Rakowskiego poinformował jego syn, Wojciech Rakowski. W mediach społecznościowych przekazał, że „19 kwietnia 2026 r. o godzinie 18.45, przeżywszy 102 lata, jeden miesiąc i jeden dzień, odszedł do Domu Ojca na wieczną wartę kmdr w st. spocz. Roman Rakowski, ps. „Grab”, „Długi”.

Życiorys i odznaczenia. Kim był Roman Rakowski?

Kmdr Roman Rakowski to postać wyjątkowa, której historia splata się z losami Polski walczącej. Jego dorobek jest imponujący:

  • kawaler Orderu Wojennego Virtutti Militari i Krzyża Walecznych,
  • oficer Armii Krajowej,
  • harcerz Orli ZHP,
  • harcerz Szarych Szeregów Ula Smok,
  • żołnierz Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej Kedywu, 993/W i WIN,
  • oficer I Oddziału Sztabu Generalnego Marynarki Wojennej 1946-1948,
  • więzień NKWD we Lwowie i Urzędu Bezpieczeństwa.

Syn komandora przekazał, że jego ojciec był dwukrotnie ranny na polu bitwy – w akcji w Jordanowie i w bitwie pod Kasiną Wielką.

Wspomnienie rodziny. Tata, dziadek i człowiek głębokiej wiary 

Dla bliskich komandor był kimś znacznie więcej niż postacią historyczną. Syn, żegnając ojca, wspomina go z ogromnym wzruszeniem:

Dla wielu był komandorem, prezesem, znaną osobą, społecznikiem. Ale dla mnie i dla nas był przede wszystkim tatą, dziadkiem i pradziadkiem. Był kimś kto odciskał swoje piętno na nas wszystkich, w sposobie myślenia, w sposobie działania. Tato za każdym razem dawał świadectwo swojej wiary, tej wielkiej, prawdziwej, bez wątpliwości i zawahania. Bo jego życie było wielkim dowodem Bożej Opatrzności wtedy, gdy sekundy czy milimetry dzieliły go od śmierci. Bo był w tej wierze wychowany, w niej wzrastał umacniał się i stał się z chłopaka mężczyzną. I z tą wiara odszedł do Domu Ojca. I taki był do końca.

Wojciech Rakowski / syn kmdra Romana Rakowskiego

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama