Niezwykła historia odkryta po latach
Gdyby nie Bogdan Solecki, miłośnik i badacz historii Pelplina i okolic, ta historia pewnie nie ujrzałaby światła dziennego. To on zgłębiając wydarzenia z czasów drugiej wojny światowej w Pelplinie, natrafił na informacje o istniejącym w tym czasie obozie jeńców wojennych. Okazało się, że od 1940 roku w związku z trudnościami okupanta z wyżywieniem swoich wojsk, zapadła decyzja o rozbudowie pelplińskiej cukrowni.
- Krytyczna sytuacja żywnościowa w Niemczech sprawiła, że w pelplińskiej cukrowni prowadzone były prace doświadczalne - opowiada Bogdan Solecki. - Niemcy rozpoczęli budowę nowych obiektów cukrowni po drugiej stronie torów kolejowych. Wzdłuż torów wzniesiono budynek nowoczesnej suszarni wysłodków buraczanych. Obok stanął duży magazyn wysłodków. W pobliżu zbudowano także procentownię z wagą kolejową i wagą buraczano-wysłodkową.

Oczywiście, osobiście Niemcy nie budowali nowych obiektów, wykorzystali do tego jeńców wojennych osadzonych w obozie w Pelplinie. Jak wyjaśnia Bogdan Solecki, obóz jeńców wojennych Niemcy zorganizowali we wschodniej części fabryki tzw. „nowej budowli” (neubau).
- To Anglicy, Rosjanie i Włosi z pelplińskiego obozu zbudowali tunel o długości 250 metrów, który połączył starą część fabryki z nową – mówi Pelplinianin. - Jeńców, szczególnie rosyjskich, zatrudniano przy ciężkich pracach budowalnych. Obóz otoczony był płotem z drutu kolczastego. Składał się z czterech baraków zbudowanych z pustaków. Jeńcy znajdowali się pod ścisłą strażą wachmanów (strażników) niemieckich.
Z informacji odszukanych przez Bogdana Soleckiego, wynikało, że jako pierwszych w w obozie osadzono Anglików. W 1941 roku byli tam już także jeńcy rosyjscy, a od 1943 roku dołączyli jeńcy włoscy z oddziału Badoliego „Badolio Trupe”.
- Jeńcy spali w barakach na pryczach zbitych z desek, wymoszczonych słomą – opowiada Bogdan Solecki. - Ciężko pracowali cukrowni. Strażnicy codziennie zaprowadzali jeńców do pracy na każdą zmianę, a po pracy eskortowali ich do baraków. W Pelplinie najlepiej powodziło się jeńcom angielskim, których chroniła konwencja genewska z 1929 roku.

Franco Silli i Cecylia Adamowska
Znacznie gorsze warunki mieli Rosjanie, którzy dostawali niskie racje żywnościowe. To mocno odbijało się na ich zdrowiu.
- Jesienią 1943 roku do pelplińskiego obozu trafili jeńcy – włoscy żołnierze. Po upadku dyktatury Mussoliniego i wycofaniu się Włoch z wojny, Niemcy nie tylko rozbroili włoskie jednostki znajdujące się na froncie wschodnim, ale i skierowali żołnierzy byłej sojuszniczej armii do obozów jenieckich.
Więcej informacji o tym co się wówczas działo Bogdan Solecki uzyskał od Cecylii Adamowskiej, Pelplinianki, która w czasie wojny pomagałą jeńcom.
- Pani Cecylia Adamowska doskonale pamiętała pobyt jeńców – wspomina. - Pracowała wówczas w sklepie firmowym miejscowej mleczarni. Codziennie wieczorem około 30 jeńców włoskich, po skończeniu pracy w cukrowni, przychodziło do sklepu po przysługujący im „kartkowy” kawałek chleba. Porcje były naprawdę niewielkie. Pani Cecylia starała się w ciągu dnia wygospodarować chociaż trochę kartkowego chleba od mieszkańców. Później dzieliła go pomiędzy jeńców. Jak opowiadała, jeńcy byli za to bardzo wdzięczni.

Tragiczny los włoskiego jeńca
Z jej opowieści wynikało, że szczególnie miły był Franco Silli, 21-letni wówczas Włoch. Chociaż ani Franco nie znał polskiego, ani Cecylia Adamowska włoskiego to udało im się nawiązać kontakt. Rozmawiali na migi. Niestety, nie było mu dane przeżyć wojny. Zginął w nieznanych jej okolicznościach. Jego ciało spoczywa na pelplińskim cmentarzu, we wspólnej mogile włoskich żołnierzy.
- W trakcie pobytu włoskich jeńców w Pelplinie, dwóch z nich uległo śmiertelnemu wypadkowi w magazynie wysłodków – opowiadała B. Soleckiemu Cecylia Adamowska. - Dwóch innych miało zostać zastrzelonych przez niemieckich wachmanów.
Cecylia Adamowska opiekowała się mogiłą jak długo była w stanie. Gdy po 2000 roku już podupadła na zdrowiu poprosiła Bogdana Soleckiego, aby ten przejął jej „obowiązki”.
- Podjąłem się tego zadania – przyznaje Bogdan Solecki. - Wykonałem wówczas blaszany napis na grobie informujący, że w tym miejscu spoczywają włoscy żołnierze. Z księgi zmarłych w pelplińskiej parafii dowiedziałem się, że na cmentarzu parafialnym spoczywają: Antirari Bantini, który zmarł 20 sierpnia 1944 r., Giuseppe di Resti (zm. 29 października 1944 r.) oraz wspomniany wcześniej Franco Silli, który przegrał walkę o życie z gruźlicą (zm. 19 kwietnia 1945 r.)

Krewni Franco Silliego przyjadą do Pelplina
Bogdan Solecki próbował odszukać krewnych tych żołnierzy. Na łamach „Informatora Pelplińskiego” zamieścił artykuł o tamtych wydarzeniach. Na swoim profilu na Facebooku udostępnił go Sławomir Jasiński, pasjonat lokalnej historii.
- To dzięki udostępnieniu przez Sławomira Jasińskiego mojego artykułu uzyskałem adres bratanka Franco Silli – podkreśla Bogdan Solecki. - Napisałem do niego. Wykazał duże zainteresowanie mogiłą swojego krewnego. W pierwszym liście napisał: „Moi kuzyni i ja postanowiliśmy przyjechać do Pelplina od 1 do 4 maja, aby odwiedzić grób naszego wujka”.
Włosi chcieliby również spotkać się z krewnymi pani Adamowskiej, aby symbolicznie na ich ręce podziękować za opiekę nad grobem włoskich żołnierzy.

- Prosili mnie o odszukanie tych osób – mówi Bogdan Solecki. - Wiem, że córka Bożena wraz z rodziną mieszkała w Tczewie. Niestety od wielu lat nie żyje. Zmarł również jej mąż Jerzy. Ich nazwisko to Dunst. Szukałem na facebooku. Znalazłem jeden profil na takie nazwisko, ale dotychczas nie udało mi się nawiązać z tą osobą kontakt.
Apel
Każdy, kto posiada informacje o rodzinie Cecylii Adamowskiej lub Bożeny i Jerzego Dunstów, proszony jest o kontakt i udostępnienie tej historii. Być może dzięki temu uda się doprowadzić do symbolicznego spotkania po latach – spotkania, które połączy historię, pamięć i wdzięczność ponad granicami.
























Napisz komentarz
Komentarze