Za wami dwa lata pracy z reprezentacją. Jaki to był czas?
Udało nam się zbudować fajną grupę ludzi do gry w reprezentacji Polski. Dwa, trzy ostanie mecze kadry to były spotkania, które utwierdziły nas w przekonaniu, że możemy na nich liczyć. Nie było już w tych spotkaniach przypadkowych ludzi, co zdarzało się wcześniej. Ta dwuletnia selekcja to bez wątpienia pozytyw. Nasze schematy i plany gry były coraz lepiej przez nich rozumiane i realizowane. Wydaje mi się, że te ostatnie dwa lata gry kadry w Rugby Europe Trophy pokazały, że mamy duży potencjał ludzki, którego nie wolno nam zmarnować. Na 10 meczów wygraliśmy 9. W jedynym przegranym meczu w Gdyni z Czechami popełniliśmy za dużo błędów aby myśleć o wygranej i zasłużyliśmy na porażkę. Ale w sporcie chodzi o to, żeby wyciągać wnioski i się uczyć. Tamta porażka pomogła nam zagrać świetny mecz ze Szwecją i go wygrać. Jestem winien chłopakom wielkie podziękowania w zaangażowanie w ten nasz projekt. Podobnie jak trenerom klubowym, którzy bardzo nam pomagali choćby w wymianie informacji.
CZYTAJ TEŻ: Grała dla Polski ponad dekadę. Przed mistrzostwami Europy Hanna Maliszewska usłyszała: Nie pasujesz do systemu
Reprezentacja awansowała do Rugby Europe Championship, to poziom z którego spadła dwa lata temu. Powrót ucieszył nie tylko was, trenerów, zawodników i kibiców rugby w Polsce, ale każe zadać pytanie: I co teraz?
Każdy miesiąc otwiera przed nami jakieś perspektywy. Mamy możliwości aby pójść do przodu. Teraz jednak piłka jest w rękach Polskiego Związku Rugby, a to oznacza danie możliwości wykonywania zawodnikom, i nam trenerem, pracy. Spotkamy się z profesjonalnymi reprezentacjami, gdzie nie ma miejsc na przypadek czy improwizowanie. To będą drużyny, które będą się przygotowywać do Pucharu Świata, bo 2027 to przecież rok tego turnieju. Mamy kontakt z trenerami reprezentacji Rumunii, Szwajcarii, Belgii, Niemiec i Czech. Rozmawiamy i chcemy ze sobą współpracować, bo zwłaszcza dla nas sparingi z nimi to szansa dobrego przygotowania się do rozgrywek w Rugby Europe Championship. Bez odpowiedniego przygotowania będziemy cierpieć i narażać zawodników na kontuzje. Nie możemy do tego dopuścić. Nie możemy działać tak jak dotychczas, że spotykamy się przed meczem na kilka dni i próbujemy się do niego przygotować. Musimy zwiększyć ilość obozów przygotowawczych i selekcyjnych, zwiększyć liczbę test-meczów, z wymagającymi rywalami, z większą dawką adrenaliny. Potrzebne są pieniądze, ale na to, wraz z Tomkiem, nie mamy wpływu. Działacze związku muszą zdać sobie sprawę, że dziś każdy dzień bez pracy w tym zakresie jest dniem straconym. Możliwość awansu do REC przedstawiliśmy rok temu, więc nie było to dla nikogo zaskoczeniem. Przed nami dwa miesiące bardzo ciężkiej sportowej batalii. Przygotowaliśmy i wysłaliśmy nasz plan przygotowań do PZR i czekamy na akceptację.
Musimy potwierdzić nasz udział w takich meczach nie na dwa tygodnie przed, a znacznie szybciej. Nie możemy czekać tylko na turniej, reprezentacja musi grać jak najwięcej i zacząć to robić jak najszybciej, ona musi żyć cały rok. Zupełnie inaczej zawodnicy będą się przygotowywać do takich meczów i turnieju jeśli będą mieć względy komfort, a to oznacza, że nie powinni myśleć na zgrupowaniach o tym jak zapłacą ratę kredytu czy będą mieć na wynajem mieszkania. Na dziś możemy tylko o tym pomarzyć. Przekaz od nas poszedł jasny: Nie możemy przystąpić do tego turnieju z marszu, bo narażamy zdrowie zawodników. Związek musi zdać sobie z tego sprawę. Nasza tradycja gry dla tylko dla orzełka na koszulce jest ciągle żywa. Od półtora roku zawodnicy nie dostali za to żadnych pieniędzy, otrzymali tylko zwrot kosztów za przejazdy na zgrupowania i koszulkę na pamiątkę. Nie możemy patrzeć tylko na to, co czeka nas w lutym i marcu 2027 roku. Trzeba myśleć dalej, o tym jak przygotować do gry młodzież, grającą dziś w kadrach U16, U18 czy U20. Tu jest kolejna analogia, bo młodzi muszą grać jak najwięcej meczów na międzynarodowym poziomie, bez tego nic nie pójdzie naprzód i oni nie będą gotowi do gry w seniorach. Jak na razie udaje nam się wypracować dobrą komunikację ze sztabami szkoleniowymi oraz wspólny plan rozwoju i gry, który może pomóc zawodnikom płynnie przechodzić na wyższy poziom reprezentacyjny. Dziś jesteśmy na 30 miejscu w rankingu World Rugby i wydaje mi się, że możemy realnie myśleć o kwalifikacjach do Pucharu Świata w 2031 roku, bo brakuje nam sześciu stopni w tej drabince. Musimy dążyć do profesjonalizacji rugby, w przeciwnym razie to wszystko będzie tylko w sferze marzeń.
Co trzeba zrobić?
Kluczowe są szczere rozmowy w całym środowisku rugby, tylko one pozwolą na lepsze zrozumienie czego nam potrzeba. Musimy też radykalnie poprawić system szkolenia trenerów, z wyraźnym podziałem na grupy wiekowe, a także rozwijać szkolenie trenerów przygotowania fizycznego, sędziów, personelu medycznego oraz dyrektorów klubów. Jednym z naszych planów, wspólnie z Tomkiem, jest stworzenie Akademii Techniki, czyli struktury, która dawałaby zawodnikom możliwość systematycznego podnoszenia umiejętności indywidualnych, a jednocześnie angażowałaby trenerów w ciągłe rozwijanie się i podnoszenie swoich kompetencji. Celem Akademii byłoby stworzenie środowiska sprzyjającego rozwojowi zarówno zawodników, jak i kadry szkoleniowej. Im szybciej wypracujemy wspólny kierunek, w którym chcemy iść, tym szybciej wejdziemy na wyższy poziom sportowy i organizacyjny. Dziś związek robi swoje, a kluby swoje, a to nie jest dobra droga.
Co reprezentacja ma w najbliższych planach?
Kadra 25 lipca zagra w angielskim Jersey mecz sparingowy z reprezentacja Wysp Normandzkich. To ma być spore wydarzenie, bo mecz będzie miał sponsora, firmę Gallagher, która wspiera rozgrywki angielskiej Premiership, a jego stawka to Granite Trophy. W drugim tygodniu sierpnia planujemy zorganizować szerszą selekcję do kadry ze szczególnym uwzględnieniem młodych zawodników aspirujących do reprezentacji. Jesienią w planach są dwa sparingi, a w grudniu grupa 45 zawodników będzie się już przygotowywać do turnieju Rugby Europe Championship.


Napisz komentarz
Komentarze