Rozwód po gdyńsku. Koalicja Obywatelska chce wrócić do współrządzenia miastem, prezydentka mówi: nie

Koalicja Obywatelska miała w Gdyni wszystko – większość w Radzie Miasta, wpływ na władze i stanowiska. Dlaczego jednego dnia wszystko straciła? Czy jest szansa na powrót do dawnych układów? I co może się stać, jeśli ultimatum postawione Tadeuszowi Szemiotowi przez władze regionalne KO nie zostanie spełnione?
Rozwód po gdyńsku. Koalicja Obywatelska chce wrócić do współrządzenia miastem, prezydentka mówi: nie
Aleksandra Kosiorek i Tadeusz Szemiot, tu jeszcze ramię w ramie, przy okazji obchodów stulecia Gdyni. Ale tego sojuszu skleić się już nie da

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Trudne związku początki

Tadeusz Szemiot dostał pocałunek śmierci – mówi osoba dobrze orientująca się w gdyńskich realiach. – Ultimatum regionalnych władz KO na Pomorzu, dające do końca października czas na porozumienie się Koalicji z prezydentką Aleksandrą Kosiorek było niemożliwe do wykonania. Do czego on może powrócić? Nie po to się żona z przemocowym mężem rozwiodła i podała go na Niebieską Linię, żeby teraz się z nim schodzić.

Aby zrozumieć, co dzieje się obecnie we władzach Gdyni, musimy cofnąć się do 2024, kiedy to w kwietniu Gdynianie w wyborach samorządowych pokazali czerwoną kartkę wieloletniemu prezydentowi Wojciechowi Szczurkowi. Do drugiej tury wyborów prezydenckich przeszli Aleksandra Kosiorek z Gdyńskiego Dialogu i Tadeusz Szemiot, reprezentujący KO i zasiadający w Radzie Miasta nieprzerwanie od 2006.

Wygrała Kosiorek, ale mimo wcześniejszych deklaracji współpracy, konflikty narastały. Klub KORMiL (Koalicja Obywatelska, Ruchy Miejskie i Lewica) miał 13 mandatów w Radzie Miasta, a Gdyński Dialog tylko siedmioro radnych. W kolejnych głosowaniach przepadały propozycje władz miasta. W tle zaś toczyły się ostre rozmowy o zasadach ewentualnej współpracy. Ostatecznie pod koniec listopada 2024 zawarto umowę koalicyjną. KORMiL wprowadził do urzędu dwóch wiceprezydentów: Macieja Zielonkę i Rafała Geremka, a nowa koalicja dysponując 20 mandatami w 28-osobowej Radzie Miasta mogła spokojnie rządzić Gdynią.

Jednak już w maju 2025 aż pięciu radnych opuściło Gdyński Dialog. Równocześnie dawny współpracownik Kosiorek i wiceprezydent Bartłomiej Austen rzucił papierami, odszedł z urzędu i wstąpił do PSL. Mówiono o fatalnym stylu współpracy z KO, odchodzeniu od zasad dialogu i współodpowiedzialności. Mimo przejścia piątki radnych do opozycji koalicja nadal miała większość.

Dlaczego się rozpadło?

– Wszystko by mieli, gdyby nie byli tak pazerni. Gdyby nie obsadzali bez umiaru swoimi – mówi bez ogródek proszący o anonimowość gdyński samorządowiec. – Jeden z radnych KORMiL wchodził do urzędu jak do siebie, przekraczając uprawnienia. Oli Kosiorek mówili, z kim może się spotkać, sfotografować, komu rękę podać.

Bardziej dyplomatycznie wypowiada się Paweł Wojnowski, lokalny działacz KO, dyrektor biura poselskiego Henryki Krzywonos-Strycharskiej i pełnomocnik wojewody pomorskiego ds. sportu: 

– Można się dzielić odpowiedzialnością, można też proponować drugiej stronie swoje rozwiązania. Może też nie do końca zagrała komunikacja. A szkoda, bo po raz pierwszy była wspaniała okazja pokazać trochę inne zarządzanie miastem.

Punktem zapalnym miało być żądanie przez koalicjantów odwołania wiceprezydenta Rafała Geremka. Teoretycznie człowieka z KO, który negocjował ze związkami zawodowymi połączenie trzech gdyńskich spółek komunikacyjnych. Mimo wcześniejszych ustaleń, że prezesem Gdyńskiej Komunikacji Miejskiej zostanie Tadeusz Konewka, KORMiL próbował narzucić swojego kandydata. 

– Geremek postawił się – twierdzi samorządowiec. – Stwierdził, że ma jedno nazwisko i jedną twarz w lustrze i odmówił. Nie przestraszył się groźby utraty pracy na kilka lat przed emeryturą, więc stał się osobą niepożądaną.

Kiedy wydawało się, że odejście Geremka jest nieuniknione, doszło do politycznej sensacji. 14 września br. podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Aleksandra Kosiorek ogłosiła zakończenie koalicji rządzącej miastem. Uzasadniała to próbą odwołania wiceprezydenta Geremka oraz działaniami radnych, wkraczających w kompetencje organu wykonawczego. W sesji uczestniczyło kilkudziesięciu związkowców z GKM.

Zaraz potem głosami radnych PiS, Samorządności Wojciecha Szczurka, PSL i radnych wspierających prezydent odwołano Tadeusza Szemiota z funkcji przewodniczącego Rady Miasta Gdyni i powołano na jego miejsce Beatę Zastawną, dawniej z Gdyńskiego Dialogu, obecnie z PSL.

– Aleksandra Kosiorek, utrzymując ciszę do samego końca, przez swoich wiceprezydentów dogadała się z radnymi od prawej do lewej. To nie jest specjalnie wygodne, ale wie pani, co to znaczy? To oznacza, że tam już była końcówka banderoli – tłumaczy samorządowiec. – Długo prezydentkę kopali, tylko nie zrozumieli jednej rzeczy, że z kobietami trzeba bardzo uważać. O tym się dowiedział Holofernes, jak się obudził rano bez głowy. Teraz wie o tym Szemiot, który obudził się bez stanowiska przewodniczącego Rady Miasta.

Skutkiem zerwania koalicji jest nie tylko odejście wiceprezydenta Macieja Zielonki i dyrektorów Mariusza Bzdęgi oraz Tomasza Gałązki, ale także odwołanie Tadeusza Aziewicza ze stanowiska reprezentanta miasta w Radzie Nadzorczej Zarządu Morskiego Portu Gdynia. 

Po Gdyni krąży plotka, że na wieść o rozpadzie koalicji w urzędzie zapanowały świąteczne nastroje. Ponoć nawet strzelały korki od szampana, a atmosfera przypominała rok 1989.

Duża i mała polityka

To, co stało się w Gdyni, nie mogło nie mieć przełożenia na dużą politykę. Po odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego w Krakowie i późniejszej przegranej kandydatki KO z Łukaszem Gibałą, problemy gdyńskie stały się jednym z tematów Zarządu Krajowego partii Donalda Tuska.

– Opinia centrali o tych kilku ostatnich latach działania Platformy w Gdyni, konfliktów i tego, co dzieje się w Radzie Miasta jest nie najlepsza – twierdzi polityk krajowego szczebla. – Wizerunek ten został znacznie nadszarpnięty.

Tajemnicą poliszynela jest też podział w gdyńskiej KO. Tadeusz Szemiot od lat ma poparcie byłego posła Platformy i rozdającego karty w Gdyni polityka – Tadeusza Aziewicza. Mówi się wręcz o silnej „strukturze Aziewiczowej”. W opozycji do niej jest koło Koalicji Obywatelskiej Gdynia Gotowa Na Zmiany, które ma cieszyć się wsparciem władz regionu, z marszałkiem Mieczysławem Strukiem na czele. 

Jednak to Tadeusz Szemiot wygrał w marcu br. wybory wewnętrzne w gdyńskich strukturach KO, zdobywając 183 głosy i pokonując Grzegorza Niewińskiego z Gdyni Gotowej na Zmiany, na którego zagłosowały 163 osoby.

Pytany o błędy, jakie KORMIL popełniła w trakcie trwającej rok i dziewięć miesięcy koalicji, Grzegorz Niewiński zaznacza, że nie czuje się osobą właściwą do dokonywania takiej oceny, ponieważ za pracę zarządu powiatu odpowiada jego przewodniczący, Tadeusz Szemiot. Podkreśla jednak, że z jego punktu widzenia niedopuszczalna jest sytuacja, w której rozmowy czy próby współpracy z którejkolwiek strony prowadzone są z pozycji siły. 

To się dogadajcie

Od kilku osób słyszę, że polecenie zrobienia porządku z gdyńskimi strukturami miało paść z ust samego premiera Donalda Tuska. Stąd postawione szefowi gdyńskiej KO przez władze regionalne ultimatum – Szemiot ma do końca października czas na załatwienie dwóch spraw: przywrócenia współpracy z Aleksandrą Kosiorek oraz zakończenia konfliktu z Gdynią Gotową na Zmiany.

Z ust Aleksandry Kosiorek słyszymy, że pierwszy warunek nie został spełniony. 

– Nie rozmawiałam z nikim z KORMiL o reaktywacji koalicji – twierdzi prezydentka Gdyni. – Odbyło się tylko jedno spotkanie z radnymi tego klubu, z mojej inicjatywy. Zaprosiłam ich, bo obiecałam to podczas sesji, na której ogłosiłam zakończenie koalicji. Wyjaśniłam wtedy powody tej decyzji i wyraziłam nadzieję na współpracę przy ważnych dla Gdyni uchwałach i projektach. Nie było rozmowy o powrocie do umowy koalicyjnej i nie planuję takich rozmów w przyszłości.

– Wiem, że pani prezydent na tę chwilę nie jest otwarta na koalicję z Koalicją Obywatelską. Deklarowała jednak, że chce rozmawiać ze wszystkimi i widać, że podejmuje takie działania – mówi Grzegorz Niewiński. – Uważam, że powinniśmy korzystać z dobrych rozwiązań i szukać przestrzeni do współpracy. Jestem przekonany, że ostatecznie pani prezydent będzie gotowa do współpracy z Koalicją Obywatelską. Można przecież, nawet bez tworzenia formalnej koalicji, zrobić wiele dobrego dla Gdyni 

Tak czy inaczej, w Gdyni pojawiła się pogłoska o planowanym zawieszeniu struktur partii w mieście i powołaniu komisarza-pełnomocnika. Padało nawet nazwisko osoby, która miałaby zostać komisarzem, ale w rozmowie z nią nie otrzymaliśmy jednoznacznego potwierdzenia.

We wtorek, 3 listopada, odbyło się posiedzenie regionalnego zarządu Koalicji Obywatelskiej. Jeszcze przed spotkaniem było wiadomo, że żadne decyzje nie zapadną. Jak przekazał nam marszałek Mieczysław Struk, powodem była nieobecność związanych z Gdynią parlamentarzystów KO.

Pytany o to, co działo się na zarządzie, Tadeusz Szemiot odpowiedział krótko: – Przebieg posiedzenia zarządu to wewnętrzna sprawa Koalicji Obywatelskiej. 

Kruszenie KORMiL?

Tymczasem największy w Radzie Miasta klub gdyńskich radnych zaczyna powoli kruszeć. W ubiegłym tygodniu członkostwo w klubie Koalicji Obywatelskiej, Ruchów Miejskich i Lewicy zawiesił Arkadiusz Dzierżyński, członek Inicjatywy Polska Barbary Nowackiej. Skąd taka decyzja?

– Uczestniczyłem w spotkaniu z prezydent Aleksandrą Kosiorek, podczas którego usłyszałem bardzo poważne zarzuty pod adresem jednego z naszych radnych, Łukasza Piesiewicza – wyjaśnia Dzierżyński. – Według prezydent miasta Gdyni miało wystąpić podejrzenia przekroczenia uprawnień radnego, co można zakwalifikować jako przestępstwo urzędnicze. Ponieważ słowa te padły oficjalnie z ust prezydent największego niewojewódzkiego miasta na Pomorzu, uznałem, że należy potraktować je poważnie i jak najszybciej w jakikolwiek sposób wyjaśnić. Wystąpiłem więc do klubu KORMiL o zawieszenie radnego Piesiewicza, dając mu przy tym szansę na oczyszczenie swojego imienia. Mój wniosek nie został zaakceptowany, więc zdecydowałem, że to ja zawieszę członkostwo w klubie.

Łukasz Piesiewicz na antenie Radia Gdańsk stwierdził, że oskarżenia prezydent Gdyni nie mają podstaw, a on sam chętnie spotka się w sądzie z osobami stawiającymi mu zarzuty.

Arkadiusz Dzierżyński jest członkiem zarządu regionu KO. Mówi, że wielką wolą zarówno władz krajowych, jak i regionalnych jest pokojowe rozwiązanie wszystkich gdyńskich konfliktów. 

– Zarząd komisaryczny też jest brany pod uwagę – potwierdza. – Jednak na decyzje musimy czekać do poniedziałku, 23 listopada.

A po chwili dodaje: – Chyba że wcześniej decyzję w tej sprawie podejmie Zarząd Krajowy KO. 

Łatwo nie jest

Rządzenie miastem bez większości w radzie nie jest łatwe. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta większość radnych wprawdzie zgodziła się na zaproponowane przez prezydent zmiany w budżecie, ale równocześnie odrzuciła wniosek o zaciągnięcie 245 mln zł pożyczki na sfinansowanie deficytu budżetowego. Aleksandra Kosiorek uznała, że jedyną szansą na 100 mln złotych oszczędności jest wstrzymanie dotacji, wydatków majątkowych i zakupów.

Do końca tego roku prognozowane zadłużenie Gdyni może przekroczyć 1,2 mld złotych.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama Strefa GDA - uzyskaj wsparcie