Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Coraz częstsze ataki na kierowców. Lewica chce surowszych kar

Klub Parlamentarny Lewicy chce, by kierowcy oraz motorniczy obsługujący pojazdy transportu zbiorowego mieli możliwość korzystania z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Przyjęcie przygotowanego projektu ustawy, skutkowałoby znacznie surowszym karaniem osób dopuszczających się aktom agresji wobec kierujących.
Coraz częstsze ataki na kierowców. Lewica chce surowszych kar

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Lewica domaga się zaostrzenia odpowiedzialności karnej osób, które dopuszczają się fizycznej czy słownej agresji wobec kierujących. Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu, nadrzędnym celem jest zwiększenie poczucia bezpieczeństwa osób wykonujących przewozy w publicznym transporcie zbiorowym podczas kierowania środkami transportu”, a także „wzmocnienie poczucia godności zawodowej po stronie kierowców (motorniczych, maszynistów, innych osób) wykonujących przewozy w publicznym transporcie zbiorowym)”. O możliwych korzyściach płynących z proponowanych rozwiązań legislacyjnych, mówiono podczas konferencji prasowej, która odbyła się 8 listopada, przed bramą zajezdni autobusowej przy ul. Hallera w Gdańsku.

 - Szczecin, 2 października. Kierowca autobusu interweniował, gdy zobaczył kradzież wyposażenia pojazdu. Został zaatakowany gazem po oczach. W lutym, również w Szczecinie, kierowca został pobity przez nastolatka za to, że zwrócił mu uwagę, by nie trzymał nóg na siedzeniu. Trafił do szpitala. Do podobnych aktów agresji dochodzi w wielu miastach w Polsce. Wydaje się, że czarę goryczy przelał incydent, do którego doszło 24 września, przy Operze Bałtyckiej w Gdańsku, kiedy to, motorniczy został pobity przez nastolatka, również po zwróceniu uwagi, by nie trzymał nóg na siedzeniu – wyliczał poseł Marek Rutka z Nowej Lewicy. – Dzisiaj status funkcjonariusza publicznego mają m.in. posłowie, radni, notariusze, komornicy, syndycy, nadzorcy sądowi, a od wiosny, dzięki inicjatywie Lewicy, także farmaceuci, którzy m.in. wykonują szczepienia. Skoro komunikacja publiczna jest z nazwy publiczna, kierowcy oraz motorniczy, również powinni mieć status funkcjonariuszy publicznych. Powinni mieć ochronę państwa, ponieważ wykonują zadania dla nas wszystkich.

Projekt ustawy trafił na biurko marszałek Sejmu we wtorek, 8 listopada. Uczestniczący w konferencji Marian Męczykowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w Gdańsku, zwracał uwagę, że Zjednoczona Prawica nie była dotychczas zainteresowana popieraniem tego typu rozwiązań. Liczy jednak, że podejście parlamentarzystów zmieni się po złożeniu projektu do laski marszałkowskiej.

- Około 2 lat temu rozmawiałem na ten temat z Izbą Gospodarczą Komunikacji Miejskiej, która pozytywnie odnosiła się do pomysłu korzystania przez kierowców z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Odzew ze strony rządzących był jednak negatywny. Pod koniec września, po raz kolejny pisałem do ministerstwa, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi – mówi Marian Męczykowski. Szef ZZPKM podkreślał, że incydenty z udziałem kierowców, o których informują media, są jedynie ułamkiem wszystkich, do których dochodzi w pojazdach. W większości przypadków, z uwagi m.in. na długotrwałe postępowanie ustalenia oraz skazania sprawcy, kierowcy nie decydują się kroki prawne.

- Dzisiaj, w sytuacji, w której kierowca na skutek odniesionych obrażeń, trafia do szpitala na mniej niż tydzień, tylko od jego inicjatywy zależy czy napastnik będzie ścigany. Tak naprawdę, w każdym przypadku powinien mieć ochronę ze strony państwa – dodawał poseł Rutka.

Przyjęcie ustawy skutkowałoby objęciem ochroną ok. 12 tys. kierowców oraz motorniczych. Pomysłodawcy liczą również, że nowe rozwiązania legislacyjne wpłyną na lepsze postrzeganie zawodu przez potencjalnych pracowników oraz zmniejszą obawy zawodowych kierowców przed podjęciem ewentualnej interwencji w pojeździe.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama