Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Muzyka od zawsze gra mu w duszy. Andrzej Peichert nie tylko komponuje, ale i tworzy gitary

Andrzej Peichert – Fingiel Blu to autor tekstów, bluesmen, miłośnik folku i, jak sam o sobie mówi, pierwszy punk w Tczewie. Tworzy gitary, niezwykłe gitary. Do ich wykonania używa artykułów codziennego użytku, o których raczej nikt nie powie, że mogą stanowić integralną część instrumentu. Jeśli ktoś ma obawy o jakość takich instrumentów, to bardzo się zdziwi. Te gitary nie tylko stroją, ale i wydobywany z nich dźwięk jest naprawdę przyjemny dla ucha.
Andrzej Peichert

Autor: Karol Makurat I Zawsze Pomorze

Andrzej Peichert tworzy niezwykłe gitary

Mówi się, że każdy artysta ma takie miejsce, gdzie „ładuje akumulatory”. Dla Andrzeja Peicherta z Tczewa to jego mieszkanie, które nazywa pieszczotliwie dziuplą. Królują w nim gitary: te klasyczne – własne i darowane, a także te, które sam zrobił – tzw. cigarboxy. To tutaj komponuje i nagrywa muzykę, pisze teksty, a także maluje. Wszystko, co go otacza, nadaje sens jego życiu.

Usłyszałam kiedyś: „On ma w sercu punk, chociaż gra bluesa” – i coś w tym jest. Jeśli wsłuchać się w komponowane przez Andrzeja Peicherta utwory, łatwo „dostrzec” tę zadziorną nutę. Skąd jednak u człowieka z punkiem w sercu zamiłowanie do tworzenia gitar?

– Całe szczęście, że jest Internet – mówi tczewski muzyk. – Kiedyś natrafiłem na coś takiego – na cigarbox gitar, i po prostu „zgłupiałem”.

Stwierdziłem, że ja też chcę tworzyć takie gitary. Ja dziwne rzeczy lubię, bardzo dziwne, ale pojawiło się zaraz pytanie: jak taki instrument zrobić? Zanim się dokopałem do potrzebnych informacji, to upłynęło sporo czasu, chyba z rok. Dopiero wtedy odważyłem się zbudować pierwszą gitarę. W końcu znalazłem i dokładnie przeanalizowałem kanony tworzenia gitar, na tym mi zależało, i zacząłem próbować swoich sił w nowym wyzwaniu. Zresztą, jak się nic nie robi, to się i nic nie ma.

Andrzej Peichert / twórca cigarboxów

Cierpliwości Andrzejowi Peichertowi nie brakowało. Dokładnie poznawał zasady tworzenia cigarboxów, zanim odważył się stworzyć pierwszy własny instrument. To była prawdziwa podróż w nieznane, ale jej owoce zachęcały go do podejmowania kolejnych prób, aż wreszcie uznał, że jego gitara i stroi, i ma „duszę”...

Jak powstają cigarboxy Andrzeja Peicherta?

Ta pierwsza gitara, zgodnie z nazwą „cigarbox”, co prawda nie powstała z pudełka po cygarach, ale ważną rolę przy tworzeniu tego instrumentu odegrało pudełko po... szachach. Zamiennikiem pudełka po cygarach mogą być także jakieś inne drewniane lub metalowe pojemniki.

– Artykuły, jakich używam do tworzenia swoich gitar, mogą niektórych zaskoczyć – przyznaje Andrzej Peichert. – Nawet wykorzystałem otwieracz do butelek jako strunociąg. W innym instrumencie pojawiła się łopatka do naleśników. Czasem mam takie dziwne pomysły, jak śruby, po prostu cuda różne, które stanowią ważne części robionego instrumentu.

Warto wiedzieć, że nie każde pudełko po cygarach sprawdzi się przy tworzeniu cigarboxa. Nie dość, że te cygara są drogie, to jeszcze nie wszystkie się nadają. Te ładnie wyglądające, często są poobklejane, i to nie jest dobrej jakości drewno. Wolę sam takie pudełka zrobić. Wymiary takiego pudełka to 21 cm x 31 cm x 6 cm. Czasem jedynie głębokość powiększam, żeby można było dobrze osadzić pudło rezonansowe. W niektórych instrumentach wykorzystałem sitko do gotowania na parze, w innych miskę, jeszcze w innym sitka od syfonu w zlewie.

Andrzej Peichert / twórca cigarboxów

Jak przyznaje tczewianin, na jakość dźwięku ma wpływ, m.in., grubość ścianki obudowy instrumentu. Czasem, aby dźwięk lepiej się rozchodził, obudowa jest nawiercana. Jedno jest pewne – każda z gitar, jakie stworzył muzyk, ma duszę i charakterystyczne brzmienie.


Romek Puchowski zagra na cigarboxie od Andrzeja Peicherta

Jak na pasję do tworzenia cigarboxów zareagowali znajomi Andrzeja Peicherta?

– Byli zdziwieni, bardzo zdziwieni – przyznaje. – A co to jest? – pytali. Potem było takie „wow”, zainteresowanie tym, co robię jest. Taką gitarę chce mieć choćby Romek Puchowski (wokalista, kompozytor, autor teksów, który gra na gitarze „Dobro”, slide, gitarze akustycznej, basowej, od pewnego czasu występuje pod artystycznym pseudonimem PUHOVSKY). To muzyk międzynarodowy.

Jak zauważa twórca gitar, Romek Puchowski już grał na stworzonych przez niego cigarboxach.

– Od pewnego czasu bacznie obserwuję rozwój manufaktury „cigarboxów”, wykonywanych przez Andrzeja Peicherta – mówi PUHOVSKY. – W styczniu miałem okazję zapoznać się bliżej ze zbudowanymi przez niego instrumentami. Są to bardzo ciekawe, oryginalne konstrukcje. Andrzej wykorzystuje w niektórych z nich technologię rezofoniczną. Doskonale mi znaną i sercu bliską, gdyż gitara Dobro, mój koronny instrument, to właśnie gitara rezofoniczna. Zanim pojawił się w Polsce specjalista w tej dziedzinie (Jędrzej Kubiak, mój uczeń), sam Dobro serwisowałem i modyfikowałem. Zaproponowałem Andrzejowi kilka rozwiązań, zwróciłem uwagę na pewne newralgiczne punkty rezofonicznych konstrukcji.

– Ponowne spotkanie z jego instrumentami miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Jestem pod ogromnym wrażeniem tempa wdrażania innowacji, ewolucji brzmieniowej instrumentów. Cigarboxów w rękach miałem wiele, nie zainspirowały mnie. Do momentu spotkania tych konstrukcji – podkreśla PUHOVSKY.

Instrumenty wykonywane przez Andrzeja są perfekcyjnie wykończone, każdy z nich jest oryginalną, niepowtarzalną konstrukcją. Co najważniejsze, są praktycznie gotowe do zastosowania w warunkach scenicznych, co już uczynić miałem okazję.

PUHOVSKY / muzyk

Romek Puchowski przyznaje, że Andrzej Peichert jest jego wieloletnim kolegą, przyjacielem jeszcze z czasów „punk załogi” w latach 80-tych.

Andrzejowi Peichertowi w duszy gra nie tylko muzyka

Słuchając Andrzeja Peicherta, nie można oprzeć się wrażeniu, że ważni są dla niego ludzie i muzyka. Ci, którzy odegrali ważną rolę w życiu tczewianina, mają swoje niezapomniane miejsce. To ściana w jego mieszkaniu, niemal cała pokryta ich zdjęciami. Kontaktem z niektórymi z przyjaciół, nadal może się cieszyć, w innych przypadkach pozostały jedynie fotografie i wspomnienia.

Tak naprawdę, Andrzej Peichert nigdy nie spoczywa na laurach. Jak już coś zrobi, to zaraz myśli o kolejnym wyzwaniu.

– Zwiększam swój apetyt na życie, na coś więcej – mówi tczewianin.

I faktycznie, w jego życiu wciąż przeplatają się muzyka, tworzenie instrumentów, pisanie tekstów czy malarstwo. Jak sam mówi, coś się kończy, coś zaczyna, a nic nie dzieje się bez przypadku...

– „Kolejny raz nie bój się otwierać sercu drzwi”, to ważne przesłanie, którym kieruję się w życiu – puentuje twórca gitar.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama