Duże problemy na rynku pracy w Słupsku. Markos już zwalnia, redukcje też w Unia Famarol

Do dwóch miesięcy przedłużony okres wypowiedzenia, możliwość dobrowolnej rezygnacji z pracy i 3-letni zakaz kolejnych zwolnień grupowych. Tak wyglądają warunki, jakie związkowcy z NSZZ Solidarność przedstawili właścicielom firmy Markos spod Słupska, która w maju chce zwolnić 150 osób ze stanowisk administracyjnych. Co ciekawe, jednocześnie firma zapowiada, że będzie zatrudniać pracowników produkcji. Niestety, to nie jedyne zwolnienia grupowe w regionie słupskim. Kolejne 300 osób w najbliższym czasie ma zwolnić firma Unia Famarol.
Ogromne tąpnięce na rynku pracy w Słupsku. Markos już zwalnia, w tle kolejne redukcje
Firma Markos, która zajmuje się budową łodzi z laminatu planuje zwolnić w maju 150 osób

Autor: Markos

Zwolnienia grupowe w firmie Markos pod Słupskiem

Firma Markos, działająca w branży produkcji łodzi, jachtów i elementów kompozytowych, planuje zwolnienia grupowe obejmujące 150 pracowników. Redukcje mają dotyczyć głównie stanowisk administracyjnych.

Decyzja spółki wynika ze zmieniającej się sytuacji rynkowej, w tym spadku zamówień od kluczowych klientów.

CZYTAJ TEŻ: Zwolnienia grupowe w firmie Markos pod Słupskiem. Pracę może stracić 150 osób!

Związki zawodowe przedstawiają warunki

Przedstawiciele związków zawodowych działających w spółce podjęli negocjacje z pracodawcą, proponując rozwiązania mające poprawić sytuację zwalnianych pracowników.

- Mieliśmy już pierwsze spotkanie robocze z przedstawicielami spółki na którym przedstawiliśmy nasze warunki - wyjaśnia Dariusz Piankowski, przewodniczący NSZZ Solidarność w regionie słupskim. - Chcemy, aby okres wypowiedzenia był przedłużony z miesiąca do dwóch miesięcy i aby firma zapewniła nas, że w ciągu kolejnych trzech lat nie będzie żadnych zwolnień grupowych. Chcemy również, aby pracownicy mieli możliwość odejścia z pracy bez okresu wypowiedzenia. Teraz czekamy na stanowisko spółki. Wiem, że nasze propozycje są kosultowane z fińskim właścicielem.

Firma tłumaczy decyzję i zapowiada, że... będzie zatrudniać

Przedstawiciele firmy Markos potwierdzają prowadzenie rozmów zarówno ze związkami zawodowymi, jak i Powiatowym Urzędem Pracy. 

- Prowadzimy dialog z organizacją związkową oraz współpracujemy z lokalnym Urzędem Pracy, działając zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Dokładamy wszelkich starań, aby wszyscy pracownicy objęci zmianami byli traktowani w sposób sprawiedliwy, z należytą godnością i szacunkiem na każdym etapie procesu - mówi Franz Zeiser, dyrektor operacyjny firmy Axopar i tymczasowy prezes spółki Markos.

Jednocześnie w odpowiedzi na nasze pytania Franz Zeiser przekonuje, że spółka stoi w obliczu istotnych wyzwań finansowych wynikających z kombinacji kilku czynników, w tym znaczącego spadku przychodów od kluczowych klientów w ciągu ostatniego roku, rosnącej presji konkurencyjnej w segmencie rynku oraz strukturalnych nieefektywności w bazie kosztowej. Co ciekawe, firma zapowiada, że w najbliższym czasie będzie zatrudniać, ale pracowników produkcji. 

- Zaistniała sytuacja wymusiła wdrożenie ukierunkowanych działań mających na celu stabilizację finansową przedsiębiorstwa oraz zapewnienie jego długoterminowej zdolności do funkcjonowania. Restrukturyzacja dotyczy przede wszystkim obszarów administracyjnych oraz stanowisk funkcyjnych i nie obejmuje stanowisk stricte produkcyjnych. Działalność produkcyjna Markos jest w pełni wykorzystana, a portfel zamówień pozostaje stabilny. W tym kontekście spółka konsekwentnie realizuje dalszy rozwój obszaru produkcyjnego. Celem strategicznym jest osiągnięcie poziomu około 600 miejsc pracy produkcyjnych do 2027 roku, przy jednoczesnym systematycznym wzmacnianiu zespołu, o ile warunki rynkowe na to pozwolą - dodaje prezes firmy Markos.

Przy utrzymaniu obecnego poziomu zamówień spółka zakłada możliwość zwiększenia zatrudnienia w obszarze produkcji o około 60 osób jeszcze w bieżącym roku.

Paweł Kądziela, dyrektor powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku informuje, że urząd ze swojej strony będzie przygotowywać oferty dla zwalnianych pracowników. 

- Musimy jednak pamiętać, że w większości zwalniani to pracownicy administracyjni, dla których ofert pracy może być mniej. Miesięcznie mamy w urzędzie od trzystu do czterystu ofert pracy. Do tego prowadzimy różnego rodzaju szkolenia i mamy dofinansowania na wsparcie przy zakładaniu własnych firm. Jestem pewien, że to będzie wystarczająca oferta dla zwalnianych pracowników - dodaje Kądziela.

Kolejne zwolnienia w regionie. Unia Famarol też redukuje zatrudnienie

Problemy na słupskim rynku pracy mogą być w najbliższym czasie dużo poważniejsze. Jak wynika z informacji przekazanych przez urząd pracy, zwolnienia planuje również firma Unia Famarol. Mowa nawet o 300 osobach!

Jednak w tym przypadku do urzędu nie wpłynęło jeszcze żadne oficjalne potwierdzenie takich zamiarów. Unia Famarol to konsorcjum trzech firm i nie wiadomo ile, ze zwalnianych osób to pracownicy słupskiej spółki.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Festiwal Kultury Ocalonej 2026