1 sierpnia obchodzimy 80. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Aby upamiętnić to niezwykle ważne w historii wydarzenie i oddać hołd bohaterom, w wielu miejscach na Pomorzu organizowane są liczne uroczystości.
Już nie „Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r.”, ale po prostu „Muzeum Westerplatte” będzie się nazywać placówka, która powstaje na terenie dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej w Gdańsku. Opóźnia się termin wyłonienia koncepcji wystawy. Pierwszy konkurs nie przyniósł rozstrzygnięcia.
Bliska osoba dyrektora prof. Rafała Wnuka otrzymała wiadomość zawierającą groźby karalne - informuje w komunikacie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. To pokłosie zamieszania związanego ze zmianami na wystawie stałej, dotyczącymi rodziny Ulmów, rotmistrza Witolda Pileckiego i o. Maksymiliana Kolbe. Przedstawiciele muzeum o sprawie poinformowali prokuraturę.
- Społeczność, naród, państwo, które spróbuje zamknąć swoje trupy w szafach, musi liczyć się z tym, że szczęk kości sprawi, iż ktoś te szafy otworzy- mówi prof. Rafał Wnuk, historyk, politolog i muzealnik, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.
W ciągu kilku miesięcy, jeszcze w tym roku, na wystawę stałą w Muzeum II Wojny Światowej wrócą o. Maksymilian Kolbe i rodzina Ulmów – zapowiada dyrekcja tej placówki. To deklaracja po awanturze, związanej z decyzją o przywróceniu pierwotnego kształtu ekspozycji. O co w rzeczywistości chodzi w konflikcie, towarzyszącym pracy jednego z najważniejszych polskich muzeów?
Zdecydowaliśmy, że do ekspozycji stałej zostaną włączeni o. Maksymilian Kolbe i rodzina Ulmów. Widzimy, że istnieje taka autentyczna społeczna potrzeba. Wkrótce historie o. Maksymiliana Kolbe i rodziny Ulmów znajdą się wśród innych bohaterów widocznych w Muzeum – czytamy w komunikacie wydanym w sobotę, 29 czerwca przez Muzeum II Wojny Światowej. To reakcja na protesty przeciwko przywróceniu przez obecną dyrekcję pierwotnego kształtu wystawie w gdańskim muzeum.
Trwa gorący spór po przywróceniu przez obecną dyrekcję pierwotnego kształtu wystawy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. W piątek, 28 czerwca przed placówką odbył się protest przeciw „barbarzyńskiemu usunięciu” z ekspozycji o. Maksymiliana Kolbe, rodziny Ulmów oraz rotmistrza Pileckiego. – Będziemy się starać uwzględniać również wrażliwości naszych krytyków – deklaruje prof. Rafał Wnuk, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. – Na pewno zaś nie pozwolimy na to, by osoby te były opisywane niezgodnie z przesłaniem wystawy i najnowszą wiedzą historyczną.
Z wystawy stałej Muzeum II Wojny Światowej zniknęły elementy wprowadzone tam za czasów dyrekcji Karola Nawrockiego, m.in. tablice dotyczące rodziny Ulmów, rotmistrza Witolda Pileckiego i o. Maksymiliana Kolbe. Obecna dyrekcja tłumaczy, że wypaczały one sens stworzonej przez autorów wystawy opowieści. Prawica grzmi, że to hańba, zamach na polskich bohaterów i zapowiada wszelkie możliwe protesty.
Dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o zaginięcie i prawdopodobne zniszczenie blisko ośmiu tysięcy egzemplarzy katalogu wystawy stałej.
Niemal dokładnie 14 milionów złotych Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku zapłacić ma jako odszkodowanie gdańskiemu magistratowi. Pieniądze są rekompensatą za przejęcie działki pod stworzenie przez placówkę Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, a decyzję w tej sprawie podjęła wojewoda pomorska, Beata Rutkiewicz.
Przekaz muzeum, że wojna jest złem, jest wciąż aktualny – mówi prof. Rafał Wnuk, współtwórca wystawy stałej Muzeum II Wojny Światowej, który od 1 kwietnia będzie pełnić obowiązki dyrektora tej placówki.
W siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego minister Bartłomiej Sienkiewicz powołał prof. dr. hab. Rafała Wnuka na stanowisko p.o. dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Prof. Wnuk zacznie pełnić obowiązki dyrektora od 1 kwietnia.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów