Open’er, Open’er i po Open’erze. Wyjątkowo szybko minęły te cztery dni. Sobota - wietrzna, ale słoneczna i względnie ciepła - przyciągnęła tradycyjnie już największe tłumy na teren festiwalu. Mocno popowy line-up ostatniego dnia przyjemnie podsumował tegoroczną edycję. Bez fajerwerków, z kilkoma dobrymi koncertami, jednak zarówno pamiętamy, jak i czekamy na lepsze.
Kto od lat bywa na Open’erze na pewno nie był zdziwiony, że nagle w lipcu pogoda może przypominać późny listopad. Mokra i bardzo wietrzna aura nie popsuła jednak zabawy fanom, którzy w końcu doczekali się przyjazdu na festiwal zespołu The Cure. Pół wieku na scenie i ponad dwie godziny największych przebojów. A do tego fenomenalna forma - Brytyjczycy zagrali tak, jak powinny grać największe legendy. Kosmos!
Drugi dzień Open’era początkowo rozpieszczał pogodą, ale później przypomniał z czego ten festiwal słynie. Deszcz nawiedził Babie Doły akurat przed emocjonalnym ciężarem w wykonaniu Nicka Cave’a, czyli idealnie. Piątek już nie rozpieszczał muzycznie, ale poza funeralnym repertuarem Australijczyka dostaliśmy rewelacyjne koncerty Halsey oraz Idles.
Pierwszy dzień Open’era przyniósł wyczekiwane ochłodzenie, ale to dobrze, ponieważ gdyby upał trwał dłużej, trudno by było wytrzymać tak intensywne koncerty. Rozpoczęło się od trzęsienia ziemi - Kneecap roznieśli scenę pod namiotem. Później mieliśmy spotkanie ze świetnym popem i teatrem Davida Byrne'a, a dzień skończyliśmy podziwiając fenomenalną Florence Welch.
Już 1 lipca na lotnisku w Gdyni-Kosakowie rusza kolejna edycja Open’era. Warto zatem sprawdzić najważniejsze informacje dotyczące dojazdu, parkingów, pola namiotowego, płatności i zasad bezpieczeństwa. Dodatkowo drogowcy zapowiedzieli wstrzymanie części prac drogowych w okolicach festiwalu, aby ułatwić ruch uczestnikom wydarzenia.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów