(fot. materiały teatru)

Trzy babki na scenie i dramat gotowy!

Po prostu spotkały się i założyły teatr. Do tego z ambitnym repertuarem. Wystąpiły ledwie kilka razy, a to, co i jak zaprezentowały zasługuje na uwagę. I uznanie. Zapewne jeszcze nie raz o nich usłyszymy.
Gabriela
Pewińska - Jaśniewicz
17.06.2022 / 06:00

Katarzyna Mrozowicz, Agnieszka Konecko, Patrycja Chilińska. Gotowy Dramat – tak nazwały swój teatr. Premiera ich pierwszego przedstawienia odbyła się w sali teatralnej Uniwersytetu Gdańskiego. Pokazały „Pokojówki” Jeana Geneta, we własnej reżyserii i z własną scenografią.

Kim są?

Patrycja Chilińska jest studentką psychologii na trzecim roku UG. Pochodzi z Grajewa na Podlasiu. W teatrze w grajewskim domu kultury udzielała się amatorsko przez lat dziewięć, a więc blisko połowę życia. Tak jak pochodząca z Grajewa Agnieszka Konecko, także studentka psychologii na UG. Gdy przybyły do Gdańska, z miejsca zaczęły szukać grupy teatralnej, z którą mogłyby wrócić do dawnej pasji.

Katarzyna Mrozowicz obecnie studiuje logistykę i administrowanie w mediach na Uniwersytecie Warszawskim, wcześniej w Gdańsku skończyła studia pierwszego stopnia. Pochodzi z Sulęczyna.

W Sulęczynie były już na gościnnych występach. Niebawem z „Pokojówkami” wybierają się do Grajewa.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Teatr w teatrze. Daj mi chwilkę

(fot. materiały teatru)

Jak się robi teatr?

Katarzyna Mrozowicz: - Marzenie, by założyć teatr tkwiło we mnie od dawna. Nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać. I z kim. Patrycję i Agnieszkę poznałam na warsztatach aktorskich. Niebawem okazało się, że z roli w spektaklu, który chciały wystawić zrezygnowała ich koleżanka. Spytały czy nie dołączyłabym. Tak powstał Gotowy Dramat.

Patrycja Chilińska: - Za kształt spektaklu odpowiadamy wspólnie. Wspólnie ustawiamy też sytuacje, wzajemnie podpowiadamy sobie pomysły na ruch, na gest. Podczas prób obserwujemy czy wszystko gra, czy słyszalne są na widowni wypowiadane słowa. To patrzenie z dystansu bardzo pomaga. W zasadzie jest niezbędne.

Agnieszka Konecko: - Mimo indywidualnej mocy sprawczej każdej z nas, to współdziałanie sprawdza się. A „Pokojówki” to było moje marzenie przywiezione jeszcze z Grajewa. Z racji nadmiaru obowiązków w klasie maturalnej, nie udało nam się nauczyć na pamięć tak ogromnej ilości tekstu. A miałyśmy na to ogromną ochotę, bo wydawał się fascynujący. Dopiero w Gdańsku dopięłyśmy swego.

Patrycja Chilińska: - To trudna literatura, zwracała na to uwagę nasza instruktorka z teatru w Grajewie. A im bardziej przestrzegała, że trudne, tym bardziej chciałyśmy to wziąć na warsztat. I stało się. Poza tym, uważam, trudne rzeczy zwykle są ciekawsze.

Wszystko organizują same. Kostiumy. Scenografię. Stylowych mebli do przedstawienia szukały po antykwariatach, w internecie, potem przenosiły niemal „na własnych plecach” z jednej sceny na drugą.

Przez ponad godzinę – bez trudu - skupiają uwagę widowni i młodszej, i starszej. Na ich przedstawienie w oliwskim Domu Zarazy przyszły takie tłumy, że zabrakło miejsc. Ludzie stali, siedzieli na podłodze. Do końca.

Lubią wyzwania. Nie rozprasza ich dzwoniący na widowni telefon, są gotowe na niespodzianki, także te na scenie. Potrafią dać sobie radę w każdej niespodziewanej sytuacji.

ZOBACZ TEŻ: Pochwała pamięci. Sala Teatralna im. Prof. Jerzego Limona otwarta

Patrycja Chilińska: - Gdy na samo wejście zdarzyło mi się zapomnieć tekst, nie przeraziło mnie to, zaczęłam improwizować. Ta adrenalina jest czymś bardzo pozytywnym w teatrze. Mobilizuje, czasem stwarza jakąś nową wartość w roli. Nową sytuację. Może nawet ciekawszą?

(fot. materiały teatru)

Czym jest teatr?

Patrycja: To dla mnie forma swoistego katharsis, a także miejsce, dzięki któremu mogę zrozumieć o wiele więcej emocji i różnych sytuacji, niż byłabym w stanie doświadczyć w świecie rzeczywistym. Myślę, że właśnie z tego też powodu chcę przedstawiać te rzeczy ludziom, uświadamiać ich, pokazać im piękno i siłę emocji, a także sprawić, by choćby w najmniejszym stopniu poczuli to, co postać odgrywana na scenie, by w przyszłości mieli więcej współczucia dla innych.

Agnieszka: Jest to dla mnie przede wszystkim miejsce kształtujące człowieka. Dzięki niemu nauczyłam się być bardziej otwarta, odważna w byciu sobą. To wciąż moja mała podróż, niekończące się wyzwanie. Teatr pozwala mi przekraczać kolejne granice i akceptować siebie; to jedna z dróg, aby pokazywać innym kim jestem i co czuję.

Kasia: O teatrze marzyłam wiele lat. Do dziś nie wierzę, że mam okazję angażować się w teatr z tak wspaniałym zespołem. Myślę, że teatru nie byłoby bez ludzi, bez widowni, chcę tworzyć coraz ciekawsze kreacje, właśnie dla nich.

Co dalej?

Przed nimi kolejne przedstawienia „Pokojówek”, ale już chodzą im po głowie nowe pomysły. Na pewno wymyślą coś, co nas zaskoczy. I zachwyci. Ich występ w Oliwie reklamowano na FB z humorem, który ich także nie opuszcza: Wpuścić trzy babki na scenę i dramat gotowy!

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze