Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Ziaja kosmetyki kokos i pomarańcza

Pacjenci mówią: To kardiologiczne „all inclusive”. Pomorzanie w Krajowej Sieci Kardiologicznej

To może być rewolucja w systemie opieki kardiologicznej. - Okazuje się, że przy wielu problemach służby zdrowia w Polsce, można zdziałać coś dobrego. I nie wszystko wymaga wielomiliardowych inwestycji. Wystarczy optymalizacja i usprawnienia zasobów, które już mamy - mówi dr n. med. Jacek Klaudel, kierownik oddziału kardiologii na gdańskiej Zaspie.
Pacjenci mówią: To kardiologiczne „all inclusive”. Pomorzanie w Krajowej Sieci Kardiologicznej

Autor: materiał prasowy

Od kilku miesięcy w siedmiu województwach, w tym na Pomorzu, wprowadzany jest pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej. Prowadzony przez pana oddział bierze udział w tym programie. Kogo obejmuje sieć?
Program ten jest adresowany do czterech grup chorych ze schorzeniami kardiologicznymi. Są to przede wszystkim osoby z zaburzeniami rytmu serca i przewodnictwa, z niewydolnością krążenia, nadciśnieniem tętniczym wtórnym i opornym oraz chorzy z wadami zastawkowymi. Z resortu zdrowia płyną jednak sygnały, że docelowo KSK obejmie wszystkich chorych kardiologicznie i zostanie wprowadzona w całym kraju. Już teraz widać, że program jest sukcesem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Sukces gdańskich kardiochirurgów. To piąta taka operacja na świecie!

Czy to oznacza dodatkowe pieniądze na kardiologię?
Okazuje się, że można poprawić opiekę nad chorym bez wielkich inwestycji w nowe ośrodki i sprzęt, ale przez lepszą koordynację i udostępnienie dotychczasowych zasobów. Lepiej wykorzystując to, co już mamy do dyspozycji, zyskujemy tzw. szybką ścieżkę diagnostyki i leczenia schorzeń kardiologicznych. W przypadku naszego szpitala dość szczęśliwie się zbiegło, że podpisując umowę na udział w Krajowej Sieci Kardiologicznej, równocześnie otwieraliśmy nowy oddział kardiologii na Zaspie. Podwoiliśmy swoją powierzchnię, zwiększyła się liczba sal zabiegowych, łóżek.

Dr Jacek Klaudel

I możecie przyjąć więcej pacjentów?
Problemem w opiece zdrowotnej są tzw. kolejki, w niektórych dziedzinach medycyny absurdalnie długie. U nas problem ten został częściowo rozwiązany nie tylko przez otwarcie większego oddziału, ale także przez udział w sieci kardiologicznej. Program KSK zakłada uwolnienie limitów na procedury wysokospecjalistyczne, np. na wszczepienie kardiowerterów, rozruszników, zabiegi ablacji, koronarografię. I tak rozwiązano drugi problem systemu opieki medycznej w Polsce, czyli kwestię wykorzystania limitów w ramach ryczałtu i pojawienia się dużego ryzyka, że NFZ nie zapłaci za wykonane procedury. Dziś dzięki sieci jesteśmy w stanie leczyć tylu chorych, ilu jesteśmy w stanie obsłużyć. Jako jedyni w województwie możemy wykonywać ablacje w zaburzeniach rytmu serca na dwóch w pełni wyposażonych salach zabiegowych.

Jak pacjent może znaleźć się w sieci kardiologicznej?
Sami pacjenci nazywają to "szybką ścieżką all inclusive" diagnostyki i terapii kardiologicznej. Chory ma trzy możliwości. Albo zgłasza się do lekarza w poz, czyli rodzinnego, albo do specjalisty-kardiologa, albo przez oddział chorób wewnętrznych lub oddział kardiologii. Jeśli lekarz podejrzewa, że ma on schorzenie objęte programem KSK, z każdego z tych miejsc może zostać zakwalifikowany do sieci kardiologicznej. A my mamy obowiązek objąć pacjenta opieką w terminie do 30 dni. Przy obecnych możliwościach naszego oddziału termin ten jest o wiele krótszy. Specjalista kardiolog zleca - w razie potrzeby - terapię, w tym m.in. przyjęcie pacjenta do szpitala i wykonanie specjalistycznej procedury.

Dziś dzięki sieci jesteśmy w stanie leczyć tylu chorych, ilu jesteśmy w stanie obsłużyć. Jako jedyni w województwie możemy wykonywać ablacje w zaburzeniach rytmu serca na dwóch w pełni wyposażonych salach zabiegowych.

dr n. med. Jacek Klaudel / kierownik oddziału kardiologii na gdańskiej Zaspie

Można przyjść do was z ulicy?
Niekoniecznie z ulicy. Wystarczy, że pacjent zgłosi się do swojej przychodni. Jeśli placówka POZ uczestniczy w sieci kardiologicznej, lekarz rodzinny zgłasza pacjenta do programu. Koordynator wyznacza termin konsultacji z lekarzem, a po wizycie u specjalisty-kardiologa, staje się swoistym przewodnikiem pacjenta. Umawia mu kolejne wizyty, przyjęcia do szpitala, wskazuje w jakie miejsce ma się zgłosić, pilnuje i nadzoruje go. Wszystko jest zdigitalizowane w oparciu o program opracowany przez Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie. Koordynator regionalny znajduje najbliższy miejscu zamieszkania pacjenta ośrodek z najkrótszym terminem przyjęcia. Wszystko jest centralnie koordynowane. Pacjenci są pod wrażeniem, że tak szybko i sprawnie obejmowani są pełną opieką kardiologiczną. Okazuje się, że przy wielu problemach służby zdrowia w Polsce, można zdziałać coś dobrego. I nie wszystko wymaga wielomiliardowych inwestycji. Wystarczy optymalizacja i usprawnienia zasobów, które już mamy. A Polska, wcale nie najbogatszy kraj w Europie, nie jest skazana na gorsze wyniki wyleczalności różnych chorób, w tym chorób serca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: W UCK przeszczepiono równocześnie serce i płuca. Po raz pierwszy od 21 lat!

Jaki jest stan serc Polaków?
Statystyka jest nieubłagana i przytłaczająca. Choroby układu krążenia (zawał serca, niewydolność serca, udar mózgu) są głównym zabójcą w Polsce i w Europie.

Myślałam, że zabijają nas głównie nowotwory.
Nowotwory od lat są zepchnięte na drugie miejsce. Patrząc na tendencje epidemiologiczne smutny prymat chorób układu krążenia będzie utrzymywany. Mówi się, że pewnym sukcesem będzie zatrzymywanie progresji. Na szczęście od jakiegoś czasu obowiązuje moda na zdrowy styl życia i diety. Nie wszystkie diety odpowiadają kardiologom, ale jest i tak lepiej, niż przed kilkudziesięcioma laty, kiedy dominowały słodycze, tłuste jedzenie przez całą dobę. Wielu Polaków uprawia sport, biega. Mniej palimy papierosów, chociaż niepokój budzą papierosy elektroniczne. Generalnie żyjemy zdrowiej, niż przed laty, co skutkuje zahamowaniem wzrostu zachorowań. Z drugiej strony w społeczeństwach wysokorozwiniętych mamy epidemię otyłości, cukrzycy typu 2. Jest to związane z niską aktywnością fizyczną. Od lat WHO walczy z wysoką zawartością soli i tłuszczów w pokarmach. Okazało się, że pustkę po tłuszczach zaczęły wypełniać węglowodany - cukry proste. Pijemy coraz słodsze napoje, dziś coca-cola sprzed kilkudziesięciu lat wydałaby się naszym dzieciom gorzka. Walczymy z epidemiami, które sami sobie wyhodowaliśmy.

Krajowa Sieć Kardiologiczna

A jakie choroby serca wywołują najwięcej zgonów?
Dziś można mówić o epidemii niewydolności serca, będącej skutkiem choroby wieńcowej, nadciśnienia, cukrzycy, otyłości.

Już nie są to zawały?
Liczba zawałów serca spada. Mamy lepsze leki, terapię, więc zawały zbierają mniejsze żniwo. Nasz oddział bierze udział także w programie KOS -zawał, który poprzedził pilotaż sieci kardiologicznej. Okazało się bowiem, że po leczeniu zabiegowym zawału serca (tu mogliśmy pochwalić się jedną z najniższych śmiertelności w Europie), pacjenci w kolejnych latach umierali częściej, niż ich odpowiednicy w innych europejskich krajach. Zdecydowano się więc w 2017 r. uruchomić pilotażowy program KOS-zawał.

I co?
Udało się dwukrotnie zredukować wczesną śmiertelność u pacjentów będących w programie, w porównaniu do tych, którzy w nim nie byli. O 30 proc. zredukowano liczbę przyjęć z powodu niewydolności serca po zawale.

W jaki sposób?
Prowadząc skoordynowaną opiekę nad pacjentem przez rok po zawale. W Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku mamy kompleksową ofertę: oddział, który przez całą dobę pełni dyżur zawałowy, poradnię przyszpitalną i oddział rehabilitacji. Pacjent wychodzący z oddziału po zawale, od razu umawiany jest na wizytę w poradni kardiologicznej. Nierzadko od razu też trafia najczęściej na dwa tygodnie na oddział rehabilitacji. Potem jest obserwowany i ma wizyty kontrolne wizyty u kardiologa. Jest to o tyle ważne, że nasi pacjenci są często ofiarami złych nawyków i nałogów. Czasem kilku na raz - są otyli, palą papierosy, spożywają alkohol, muszą walczyć z cukrzycą i nadciśnieniem, zdarza się, że są ofiarami depresji. Wielu osamotnionych pacjentów sobie z tym nie radzi. Trafiając na oddział rehabilitacji spotykają się z dietetykiem, z psychologiem, uczestniczą w regularnych ćwiczeniach z rehabilitantem. I okazało się, że program KOS-zawał jest skuteczniejszy od wielu leków kardiologicznych! Więcej można zyskać otaczając pacjenta dobrą opieką i wspierając go w podejmowaniu decyzji o rzuceniu palenia czy zmianie diety. Staramy się uświadomić pacjentom, o co toczy się gra i jak wiele zależy od nich samych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama