Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Uczniowie gotowi na szkołę po ministrze Czarnku, władza nie bardzo

Już nie boimy się ministra Czarnka – mówią uczniowie. Tęczowy piątek pokazał, że w szkołach przestaje działać „efekt mrożący”. Tymczasem Pomorskie Kuratorium Oświaty domaga się wyjaśnień od szkół, w których go zorganizowano
Uczniowie gotowi na szkołę po ministrze Czarnku, władza nie bardzo

Autor: ilustracyjne/pixabay

W ubiegłym roku zgłosiło się osiem szkół z Trójmiasta i jedna ze Starogardu Gdańskiego. W tym roku było ich już 18 i niemal 100 w Polsce. To liczba placówek, zaangażowanych pod koniec października w organizację Tęczowego piątku” – dnia wsparcia osób LGBTQ+. Daleko jeszcze do stanu z 2018 roku, gdy Tęczowy piątek organizowany był w ponad 200 placówkach, ale i tak porównanie tylko tych liczb pokazuje, jak zmienia się atmosfera w szkołach po wyborach parlamentarnych. Wystarczyło, że ich wyniki wskazują, że niebawem zmieni się rząd i minister edukacji.

W poprzednich latach uczniowie i uczennice narażali się na duże nieprzyjemności, organizując Tęczowe piątki. W szkołach pojawiały się kuratoryjne kontrole, a Rzecznik Praw Dziecka wspominał o „organach ścigania”, kolejni ministrowie edukacji w rządzie PiS – najpierw Anna Zalewska, potem Przemysław Czarnek - sugerowali, że taka aktywność uczniów i nauczycieli może być złamaniem prawa oświatowego. Efekt mrożący działał, nawet te szkoły, w których organizowano Tęczowy piątek, robiły to dyskretnie.

- Zgłosiło się do nas bardzo wiele samorządów uczniowskich, niestety, nie wszystkie wzięły udział w akcji – mówił w ubiegłym roku Jacek Hamanowicz z Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska. - W kilku szkołach zrezygnowano z niej po rozmowach z dyrektorami. Nie chodziło o to, że szkolnym władzom się coś nie podoba w samej akcji, ale wynikało to po prostu ze strachu przez kuratorium. Z drugiej strony byli też dyrektorzy, którzy bardzo mocno wsparli uczniów w tym dniu. Nie chcę wymieniać konkretnych szkół, tak się umówiliśmy z samorządami szkolnymi - nie wiemy, czy nie byłoby z tego powodu nieprzyjemnych konsekwencji.

W tym roku Tęczowy piątek w tych gdańskich szkołach, gdzie go zorganizowano, obchodzono już otwarcie.

- Byliśmy, jesteśmy i będziemy po stronie osób, młodzieży, którzy potrzebują szczególnego wsparcia – mówiła Monika Chabior, zastępczyni prezydenta miasta do spraw rozwoju społecznego i równego traktowania. - Osoby o różnej tożsamości są zawsze wśród nas, w Gdańsku, które jest miastem równości, wspieramy je w różny sposób nie tylko podczas Marszu Równości, ale też np. pracując na rzecz standardów obsługi osób LGBT w różnych instytucjach, szkoląc nauczycieli, powołaliśmy rzecznika praw ucznia.

Monika Chabior była tego dnia w III LO w Gdańsku - szkoła wsparła uczennice i uczniów w organizacji tego wydarzenia.

- To nie powinien być tylko jeden dzień. Każdego dnia powinniśmy obchodzić taki mały tęczowy piątek w szkołach i wspierać młodzież - mówiła Nina Katka, uczennica III LO i pomorska koordynatorka w fundacji GrowSPACE, organizującej Tęczowy piątek.

 

Kurator nie odpuszcza

Tymczasem w poniedziałek po „Tęczowym piątku”, pomorska kurator oświaty Małgorzata Bielang wysłała do dyrektorów szkół, w których zorganizowano Tęczowy piątek pismo z żądaniem wyjaśnień „w terminie nieprzekraczającym 3 listopada 2023 roku”.

Kurator oświaty Malgorzata Bielang pyta w piśmie do szkół, kto i jak organizował Tęczowy piątek, na ile byli w organizację zaangażowani konkretni uczniowie i nauczyciele.

- To pismo bardzo napastliwe, bardzo ingerujące w działalność szkoły, w poczucie bezpieczeństwa dyrektorów, nauczycieli, a przede wszystkim dzieci i ich rodziców. Widzimy, że to jest działanie polityczne i to jest bardzo przykre - oceniła wiceprezydentka Monika Chabior w rozmowie z Tok FM. Zapewniła też, że odpowiedź na pismo pomorskiej kurator oświaty będzie wspólna i jednogłośna. - Mówimy o tym, że nie zgadzamy się na zastraszanie. Wszystkie działania zrealizowane w ramach Tęczowego Piątku są zgodne z prawem oświatowym, na dowód czego pokazujemy konkretne artykuły.

Fundacja GrowSPACE także opublikowała w tej sprawie oświadczenie: „Pismo z pięcioma pytaniami otrzymały wszystkie gdańskie placówki oświatowe, w tym szkoły podstawowe. Nie mamy wątpliwości, że działanie, które podjęło Pomorskie Kuratorium Oświaty ma na celu zniechęcenie do organizacji akcji widocznościowych dla społeczności LGBTQ+, zastraszanie dyrekcji, kadry pedagogicznej oraz samych uczennic, uczniów i osób uczniowskich.

Pragniemy podkreślić, że Tęczowy Piątek to święto, które jest legalne i wypełnia rolę wychowawczą i opiekuńczą placówek. Nie zgadzamy się na to, by organ nadzoru pedagogicznego prowadził działania obezwładniające oddolne inicjatywy w szkołach i będziemy stanowczo protestować w tej sprawie.

Jak w soczewce

- Atmosfera wokół Tęczowego piątku jak w soczewce pokazuje potrzebę zmian w szkołach – uważa socjolożka Hanna Szaflarska. - Politycy partii rządzącej, przyzwyczajeni do słuchania dorosłych, nie docenili rosnącego sprzeciwu wśród uczniów. Dużo mówiło się o frustracji i niezadowoleniu nauczycieli, o oczekiwaniach rodziców, niemal w ogóle natomiast nie mówiono o tym, jak uczniowie odbierają kolejne zmiany, wprowadzane przez MEiN.

- Kolejne próby wprowadzenia lex Czarnek, likwidacja edukacji seksualnej, coraz więcej projektów historycznych i coraz mniej odniesień od współczesnych problemów, wprowadzenie HiT-u, blokowanie informacji o telefonie zaufania dla dzieci i młodzieży, szykany związane z identyfikacją płciową i polityczną – wylicza Kamila Wysocka, psycholożka pracująca z młodzieżą. - To wszystko się przez lata kumulowało zupełnie niezauważone przez dorosłych polityków. Nie bez powodu mówi się, że te wybory dla opozycji wygrali młodzi. Kilka roczników tych, którzy głosowali, wyszło ze szkoły Czarnka, a wcześniej Zalewskiej. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że zmobilizowało ich to do udziału w wyborach.

- Największy skok, bo aż o dwadzieścia punktów procentowych w porównaniu z ostatnimi wyborami, widać wśród najmłodszej grupy wiekowej, 18-29 - mówiła socjolożka Helena Chmielewska – Szlajfer w rozmowie z oko.press. - Faktycznie jest to jedna z najważniejszych statystyk tych wyborów. Warto jednak zauważyć, że w tym przedziale wiekowym tendencja jest rosnąca już od 2019 roku. Ponadto pojawiła się nowa kohorta młodych: ludzie dopiero po liceum, studenci, którzy głosują po raz pierwszy lub góra drugi.

Uczniowie też decydowali

Jak zagłosowaliby ich młodsi koledzy? Ci, którzy jeszcze nie mogli głosować? Można o tym wnioskować z wyników uzyskanych w projekcie Centrum Edukacji Obywatelskiej „Młodzi Głosują 2023”. Szkolną symulację wyborów zorganizowano w 600 szkołach, wzięło w nich udział niemal 100 tysięcy uczennic i uczniów. Zdecydowanym zwycięzcą szkolnych wyborów została Koalicja Obywatelska, która otrzymała 31,1% głosów i wyprzedziła kolejny komitet o 10%. Drugie miejsce przypadło Konfederacji z wynikiem 20,6%. Trzecie miejsce zdobyła Lewica – 15,5%, czwarte Prawo i Sprawiedliwość – 11,9%, piąte Trzecia Droga z wynikiem 11%. Stawkę zamknęli Bezpartyjni Samorządowcy z wynikiem 4,1%.

Poprzednie wybory wśród młodych w 2019 wygrało PiS.

- Wyniki dla partii rządzącej w tym sondażu były nawet niższe niż wśród najmłodszej grupy 18-29 lat w wyborach ogólnopolskich – komentował Michał Mazur z CEO. - Przez osiem lat rządów PiS sytuacja w szkołach się nie poprawiła: przepełnione klasy, przemęczeni nauczyciele, uczniowie to odczuwają. Siedzą do późnych godzin na zajęciach, bo brakuje sal. To wszystko przełożyło się na wynik PiS Warto też wspomnieć, że młode osoby całe swoje polityczne życie spędziły z PiS przy władzy. To naturalne dla młodzieży, że potrzeba zmiany jest w nich silna. Do młodzieży docierały też głosy z debaty publicznej, komentarze pana ministra, niekonieczne spójne z ich światopoglądem.

Gdy okazało się, że po wyborach najprawdopodobniej nadejdą zmiany, uczniowie i uczennice zdecydowanie wyrażają swoją opinię. „Gratuluję porażki”, „Narka i koniec”, „Zniknął już uśmieszek, co?”, „Już nie będziesz straszył dzieci” – pisali na profilach społecznościowych Przemysława Czarnka.

Czego po szkole spodziewają się uczniowie?

W ubiegłym roku Młoda Lewica przeprowadziła badanie na ten temat wśród kilku tysięcy uczniów szkół średnich. Wnioski? - Szkoła powinna być wolna. Bez religii, HiT-u, z mniejszą władzą kuratorów, nowoczesna (z lekcjami od 9 do 14, praktyczną edukacją, także o zdrowiu i seksualności i z ciepłym posiłkiem dla każdego ucznia – to wyniki badań.

Aż 92 proc. uczestników badania negatywnie oceniło działalność ministra Czarnka, 96 proc. uważało, że program nauczania jest przeciążony, a 90 proc. ankietowanych spotkało się z łamaniem praw ucznia. Nawołuje do tego sam minister edukacji, dyskryminując osoby należące do społeczności LGBTQ+, naruszając prawa kobiet, odbierając tym samym młodym ludziom prawo do ich wartości i godności – takie wnioski sformułowali autorzy badania.

Gdy CBOS w 2021 roku zapytał młodych kończących szkołę średnią, czy sytuacja w Polsce zmierza w dobrym kierunku, tylko 4 proc. z nich odpowiedziało pozytywnie.

- I teraz młodzi wracają do aktywności politycznej – uważa Jędrzej Witkowski z CEO. - Bardzo ważną wartością jest dla nich wolność. Aktywizują się, gdy ktoś próbuje im ją odbierać.

- To jest pokolenie z traumą szkoły Czarnka – dodaje Dominik Kuc z fundacji GrowSPACE, organizującej ranking szkół przyjaznych osobom LGBTQ+, a w tym roku także Tęczowy piątek. - Przeszli przez deformę Zalewskiej, zdalną naukę w pandemii, kryzys pomocy psychiatrycznej dla młodzieży, wojnę w Ukrainie. Zostali z tym sami, bo to wszystko są nieprzegadane tematy.

- Chcemy zmieniać szkołę – potwierdza Nina Katka, uczennica trzeciej kasy w gdańskiej Topolówce . - To nasza rzeczywistość, bez naszego zaangażowania się nie zmieni.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama