Rozłam w Polsce 2050 jest faktem. Pani została w partii. Dlaczego?
Uznałam, że wybór przewodniczącej partii był demokratycznym wyborem naszych koleżanek i kolegów. Pani ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wygrała zarówno w pierwszej jak i w drugiej turze. Posiada więc mandat zaufania. Poza tym, wchodząc do partii Polska 2050, otrzymałam możliwość reprezentowania swoich wyborców w parlamencie. To Szymon Hołowni zaufał mi i mnie wsparł. Moim zdaniem, nie stało się na razie nic, co by spowodowało, że rozmyślałabym nad odejściem. Od wyborów minęło niewiele czasu. Za mało, żeby oceniać panią przewodniczącą. Wolę być z Polską 2050 i realizować sprawy, które rozpoczęłam, niż zaczynać wszystko od nowa.
Rozłam w Polsce 2050 stał się jednak faktem. Odeszło prawie 20 parlamentarzystów. Czy pani ich rozumie? Podchodzi z sercem na dłoni? Czy tak jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziałaby ostro, że... zdezerterowali.
Uważam, że jesteśmy dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi...
I każdy działa na własny rachunek i ryzyko?
I każdy decyduje za siebie oraz za wyzwania, których się podjął wobec swoich wyborców. I jeżeli taka osoba nie znajduje w partii przestrzeni do ich realizacji, to ma prawo odejść. Nie jestem pewna czy ci wszyscy, którzy tworzą teraz nowy klub parlamentarny "Centrum" są stuprocentowo przekonani, że klub pozwoli im na realizację tych wyzwań. Ale będę im kibicować. I apeluję do wszystkich, żeby dać im czas. Ostudzić emocje. Odejść od hejtu pod ich adresem i apeli, że jak ktoś odszedł z Polski 2050, to powinien złożyć mandat parlamentarzysty itd. Poczekajmy na to, żeby nowy klub mógł się wykazać.
To rzadkie, słyszeć posła tak koncyliacyjnego. Pani Paulina Hennig-Kloska, która odeszła z grupą polityków, w niedawnym wywiadzie mówiła, że miała już dosyć pytań, czy Polska 2050 jest stabilnym filarem koalicji? Miała dość sugestii, że partia w jakiś sposób "kolaboruje" z PiS.
Być może w przeszłości Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wysyłała sygnały, że jeśli jakaś decyzja rządu nie będzie podjęta po naszej myśli, to możemy wyjść z koalicji, czy spekulacje na temat spotkań marszałka Szymona Hołowni z politykami Prawa Sprawiedliwości. Ale to się zadziało wiele miesięcy wcześniej. I jeśli ktoś się na to mocno oburzał, to już wtedy mógł zrezygnować z udziału w Polsce 2050. Ale nie jestem pewna, czy to wpłynęło na decyzje tych, którzy odeszli. I na to, że nie mają chęci ani woli, żeby współpracować. Nie skorzystali nawet z propozycji mediacji.
Często się mówi w przypadku Polski 2050, że to ugrupowanie, które od czasu do czasu "kąsało" premiera.
Gdybyśmy prześledzili polityków z różnych ugrupowań, to znaleźlibyśmy wielu, którym to "kąsanie" - jak pani mówi - można zarzucić. Jeśli tak jest, to należy postawić pytanie - dlaczego to się robi? Bo chce się ugrać ważne dla środowiska politycznego tych osób kwestie. Czasami trzeba bardziej wyraziście na coś zwrócić uwagę, żeby dać się zauważyć. To w polityce jest naturalne. Ale my zawsze podkreślaliśmy, że jesteśmy w tej koalicji do końca kadencji. Mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie scenariusza, który zakłada, że którakolwiek z partii koalicyjnych wychodzi z rządu, bo nie jest albo w stanie realizować swojej agendy programowej, albo nie są wypełniane jakieś ustalenia, wynikające zarówno z pisemnej jak i ustnej umowy koalicyjnej. Zresztą ta umowa zmieniła się, bo przecież nie było zapisane, że pierwszym wicepremierem będzie minister Radosław Sikorski.
Gdyby jednak stało się tak, że którakolwiek z partii wyjdzie z koalicji, to jestem pewna, że w 99 procentach jej politycy będą głosować tak, jak reszta koalicjantów.
Ale Polsce 2050 nie przechodzi apetyt na tekę wicepremiera.
Już dawno powinniśmy ją otrzymać. To wynika z tych samych ustaleń, na mocy których minister Sikorski został powołany na funkcję wicepremiera. To będzie decyzja pana premiera Donalda Tuska. I ja ją uszanuję. A wyborcy ocenią, kto jest słowny, a kto nie.
Polska 2050 obecnie ma bardzo niskie poparcie. Nie przekracza ono 3 procent. Czy pani ma jakiś awaryjny plan na własną, polityczną przyszłość?
Weszłam do polityki, żeby pracować nad sprawami, które są mi bliskie, zwłaszcza z zakresu kreowania prozdrowotnej polityki publicznej. Cieszę się, że udało się wprowadzić pewne zmiany, dotyczące ograniczenia dostępu do wyrobów z nikotyną. Teraz walczymy o ograniczenie spożycia alkoholu. I jestem zbudowana tym, jak w tej sprawie wysokie jest poparcie polityczne. A co będzie w 2027 roku? Wierzę, że wystartuję z list Polski 2050. A jeśli miałoby się stać inaczej, to myślę, że raczej z polityki odejdę, niż zdecyduję się na wędrówkę z inną partią.

























Napisz komentarz
Komentarze