Ponad tysiąc dziur w Gdańsku po zimie
Zima mocno dała się we znaki kierowcom w Gdańsku. Niskie temperatury, opady i zmienne warunki atmosferyczne spowodowały powstanie licznych ubytków w nawierzchni. Jak informuje Robert Krasowski z Gdańskiego Zarządu Dróg, wstępne szacunki mówią o ponad tysiącu dziur w jezdniach.
- Ale dokładnej liczby nie sposób ustalić. Każdego dnia liczba ubytków do załatania rośnie. Część dziur już została doraźnie naprawiona, tak aby poprawić bezpieczeństwo kierowców na drogach.
CZYTAJ TEŻ: Gdańsk walczy ze śniegiem, mieszkańcy się skarżą. GZD: Czytamy komentarze
Ile będzie kosztowało łatanie?
Pytanie, które zadaje sobie wielu kierowców, dotyczy kosztów napraw. Dwa lata temu, po jednej z trudniejszych zim, miasto wydało na remonty dróg około 5–6 milionów złotych. W tym roku również zabezpieczono podobną kwotę na usuwanie ubytków i bieżące naprawy nawierzchni.

Awaryjne łatanie dziur – szybko i poza szczytem
Czy dla kierowców to łatanie dziur będzie uciążliw? W GZD słyszymy, że starają się aby ruch na drogach, mimo tych prac, przebiegał płynnie.
- Od 16 lutego, łatane są ubytki w trybie awaryjnym, czyli asfaltem głównie na zimno. To sprawia, że ekipie remontowej zajmuje to dosłownie kilka minut. Staramy się te prace wykonywać poza godzinami szczytu porannego i popołudniowego. Uciążliwości są więc, naszym zdaniem, niewielkie. Na pewno dużo mniejsze, niż omijanie takiej dziury w jezdni - tłumaczy Robert Krasowski.
ZOBACZ TAKŻE: Gdańsk i Gdynia walczą z zimą. Ponad 1,5 tysiąca ton soli na drogach i duże opóźnienia komunikacji
Czas na masę na ciepło. Będą większe utrudnienia?
Jak dodaje Krasowski, od dwóch dni warunki pogodowe pozwalają na to, żeby przejść z awaryjnego łatania dróg do układania masy na ciepło.
- Tego typu prace mogą trwać dłużej, ale tu też staramy się, żeby nie nie były bardzo uciążliwe dla kierowców. Najtrudniejszym momentem będzie docelowe naprawianie ubytków, związane z wycięciem ubytku do regularnego kształtu, skuciem tych nieregularnych kształtów i wypełnieniem właściwą masą. Tak naprawiany ubytek zabezpieczony jest "pachołkiem" do czasu aż masa zesztywnieje. Ale to też nie są takie dolegliwości, żeby powodowały duże korki. Załatać trzeba, żeby usprawnić komunikację i zapewnić bezpieczeństwo na drogach - kończy wypowiedź.
Skąd dziury po zimie?
Na swoim Facebooku, Gdański Zarząd Dróg tłumaczy, że winne dziurawych nawierzchni po zimie są m.in. zmiany temperatury.
- Zimą temperatura często waha się wokół 0°C. Woda, która dostaje się w mikropęknięcia asfaltu, zamarza i zwiększa swoją objętość. Lód „rozpycha” nawierzchnię od środka, powodując kolejne pęknięcia - informuje GZD. - Gdy lód topnieje, woda wnika jeszcze głębiej w konstrukcję drogi. Przy kolejnym przymrozku sytuacja się powtarza – i tak wielokrotnie w ciągu jednej zimy. To właśnie te powtarzające się cykle najbardziej osłabiają asfalt.

























Napisz komentarz
Komentarze