Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Rok Andrzeja Wajdy. Jego teatralny debiut to Gdynia!

W setną rocznicę urodzin oraz dziesiątą rocznicę śmierci jednego z najwybitniejszych twórców polskiego i światowego kina, Senat RP ustanowił rok 2026 Rokiem Andrzeja Wajdy. Warto przypomnieć, że jako reżyser teatralny Andrzej Wajda debiutował na gdyńskiej scenie Teatru Wybrzeże. Był równolatkiem Gdyni! A także, od 2000 roku, jej Honorowym Obywatelem.
Rok Andrzeja Wajdy. Jego teatralny debiut to Gdynia!
Zbigniew Cybulski i Mirosława Dubrawska w spektaklu "Kapelusz pełen deszczu", reż. Andrzej Wajda, Teatr Wybrzeże 1959

Autor: Tadeusz Link/MNG

„Kapelusz pełen deszczu”, spektakl wystawiony w 1959 roku na gdyńskiej scenie Teatru Wybrzeże był teatralnym debiutem Andrzeja Wajdy, który przyjął zaproszenie dyrektora Wybrzeża, wizjonera teatru Zygmunta Hübnera. Wajda, jak pisano, zrobił spektakl oryginalny i „filmowy”. Powstała opowieść o dramacie człowieka, którego zrujnowała wojna. Narkomania była tego następstwem. W roli Johnny’ego Zbigniew Cybulski, świeżo po sukcesie w „Popiele i diamencie”. 

„Wystarczyło przyjrzeć się publiczności, która po brzegi wypełniła salę podczas gościnnych występów teatru w Warszawie, aby zrozumieć istotę zjawiska. Ci młodzi przyszli oglądać nie aktora, ale bohatera swego pokolenia ” – pisał recenzent dodając, że „Kapelusz pełen deszczu” – był spektaklem który w maju tamtego roku wyniósł Teatr Wybrzeże do miana, bodaj czy nie najlepszej sceny w Polsce. 

Andrzej Wajda podczas pracy nad Hamletem", Teatr Wybrzeże, 1960 Fot. Tadeusz Link/MNG

Młodego, bo zaledwie 33-letniego reżysera ( a i scenografa) wychwalano zwłaszcza za umiejętność pracy z aktorami.

Bo „Kapelusz…” to nie tylko Cybulski. To przede wszystkim aktorski popis Edmunda Fettinga („Polo jest jedną z najciekawszych ról wśród ostatnich kreacji aktorskich naszych czasów”), jemu rok później Wajda powierzy w gdańskiej inscenizacji rolę Hamleta. To też inne kreacje wybitne: Zdzisława Maklakiewicza, Mirosławy Dubrawskiej czy zachwycającego Leona Załugi. To był, jak komentowano „koncert gry aktorskiej”.

Dziś tamto przedstawienie uznaje się za jedno z kultowych. „Codziennie, przez dwanaście wieczo­rów widownia zapchana do ostatniego miejsca. Dużo młodzieży, ale są i star­si. Wielu z nich przyszło tylko dla Zbyszka Cybulskiego. Po każdym ak­cie liczne i niewymuszone oklaski dla aktorów. 

Choć nie brakowało i głosów oburzenia: „Po każdym akcie ktoś protestacyjnie opuszcza teatr”…Bo też, jak relacjonowano, „warsztat reżyserski i scenograficz­ny Wajdy nie rezygnuje z chwytów naturalistycznych, jaskrawych, brutalnych. Ten naturalizm jest jednak już konstruktywizmem. Towarzyszy mu celowe zamierzenie, chce być zwier­ciadłem, które odbija niebezpieczeń­stwa współczesnego świata” – zaznaczał jeden z recenzentów kwitując: 

Zbigniew Cybulski i Edmund Fetting, "Kapelusz pełen deszczu", 1959 Fot. Tadeusz Link/MNG

„Najprościej byłoby na­pisać, że Wajda zastosował tu swoje doświadczenia filmowe, pięknie komponował kadry, operował doskonale zbliżeniami itp. itd. Ale to nieprawda, gdyż wcale tak nie było. A właściwie; było nie tylko tak. Wajda okazał się po prostu bardzo uta­lentowanym reżyserem teatral­nym. (…) Komponował kadry ze smakiem, ale wcale nie w sposób filmo­wy, tylko właśnie teatralny. Nie dążył, jak w filmie, do utrwalania obrazu, lecz ekspono­wał przede wszystkim ruch, dynamikę, konflikty i spięcia zewnętrzne i wewnętrzne wy­kazując w ten sposób, że ro­zumie dobrze specyfikę teatru i zadanie, jakie postawił reżyserowi autor w tym przedstawieniu. (…) Jeśli od­czuwało się chwilami w tym przedstawieniu dłużyzny, to nie z powodu słabego tempa, lecz skutkiem mielizn tekstu. Tak czy inaczej przybył nam w osobie Andrzeja Wajdy reżyser teatralny z prawdziwego zdarze­nia i warto go zachęcić, aby częściej odtąd dzielił swój czas między film i scenę”. 

W roku 1960 Andrzej Wajda powrócił do Teatru Wybrzeże wystawiając tu „Hamleta”. Rolę Ofelii zagrała Krystyna Łubieńska, tak wspominała reżysera z tamtego czasu:

- Podczas pracy nad tym spektaklem walczył w jego głowie scenograf z reżyserem. Bardzo się w tę pracę zaangażował. Nie pamiętam, żeby coś jadł albo pił. Ani żeby chodził z aktorami na wódkę. Może nawet nie spał. Ten spektakl nim zawładnął. Wszystko robił sam. Także kostiumy. Jego projekty wywodziły się z natchnień Wyspiańskiego, tak mówił...

Pożar na gdyńskiej scenie Wybrzeża, jesienią tego samego roku, strawił wszystkie kostiumy i dekoracje z tego przedstawienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama