Zabójstwo w noc sylwestrową
Do tragicznego zdarzenia doszło w sylwestrową noc z 2023 na 2024 rok. Natalia S. wraz ze swoim partnerem Adamem D. i dwójką dzieci spędzali tę noc u znajomych. Po imprezie, gdzie pili wspólnie alkohol, rodziny rozeszły się do swoich domów. Jednak około 2 w nocy, 1 stycznia 2024 roku Natalia S. wezwała do domu policję twierdząc, że między nią a partnerem doszło do kłótni. Podczas interwencji partner stwierdził, że aby nie zaogniać problemu, wyjdzie z domu.
- Adam D. wziął wtedy ze sobą dwie butelki wina i wyszedł z mieszkania. Małoletnie dzieci zostały powierzone pod opiekę sąsiadowi, wobec tego, że Natalia S. była pod wpływem alkoholu. Po opuszczeniu mieszkania Adam D. udał się do swojego brata, gdzie wspólnie pili alkohol. Podczas pobytu Adama D. u brata, Natalia S. kilkukrotnie dzwoniła do niego, jednak nie odbierał on połączeń przychodzących od wymienionej. - czytamy w zeznaniach ze sprawy sądowej.
CZYTAJ TEŻ: Brutalne zabójstwo w Słupsku. Alan G. trafi na obserwację psychiatryczną
Dwa ciosy nożem
Po powrocie do domu doszło do kolejnej kłótni między dorosłymi. Rzekomo partner Natalii S. groził jej śmiercią. Wtedy ponownie wezwano policję. Funkcjonariusze zalecali jednak kobiecie, aby nie ruszała się z miejsca, gdzie przebywa i czekała na przyjazd policji.
- Pomimo tego Natalia S. wstała z łóżka, udała się do kuchni, z której wzięła nóż kuchenny. Natalia S. trzymając nóż początkowo stała w kuchni, po chwili jednak ruszyła w kierunku przedpokoju. W przejściu między kuchnią, a przedpokojem zobaczyła Adama D. i od razu zadała mu dwa ciosy nożem. Jeden w prawy policzek. Drugi cios zadała mu w klatkę piersiową powodując ranę kłutą - czytamy w zeznaniach.
Obrona własna?
Mężczyzna, mimo udzielanej najpierw przez Natalię S., a potem przez policję i ratowników pomocy medycznej, zmarł. Jak ustalono, bezpośrednią przyczyną zgonu były "następstwa rany kłutej lewej połowy klatki piersiowej w postaci masywnego krwotoku wewnętrznego i zewnętrznego doprowadzającego do wstrząsu niedokrwiennego, w przebiegu, którego doszło do zatrzymania akcji serca".
- Natalia S. zarówno w toku postępowania przygotowawczego i sądowego konsekwentnie nie przyznawała się do popełnienia zarzucanego jej przestępstwa. Twierdziła, że noża użyła w obronie własnej, ponieważ, gdy weszła do przedpokoju, to widziała uniesioną i zaciśniętą w pięść rękę partnera. Jak twierdziła również wcześniej była ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony swojego partnera, za co został skazany - wyjaśnia Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
W czasie rozprawy sądowej sędziowie nie dali jednak wiary zeznaniom Natalii S. Za popełnienie zbrodni zabójstwa grozi kara nawet do dożywotniego pozbawienia wolności. Oskarżona słyszała jednak wyrok 10 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł także od niej na rzecz ojca, brata i siostry Adama D. oraz ich dwójki małoletnich córek po 25 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
- Zważywszy na okoliczności, w jakich doszło do zabójstwa, Prokuratura Rejonowa w Miastku wyrok, który zapadł wobec Natalii S. uznała za słuszny - dodaje Paweł Wnuk.

























Napisz komentarz
Komentarze