Reklama
Reklama

Bożena Ugowska: Chcę, by język kaszubski stał się jednym z kierunkowych działań samorządów

O wyzwaniach, planach na jubileusz 70-lecia, Dniu Jedności Kaszubów oraz roli języka kaszubskiego w regionie opowiada Bożena Ugowska, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Bożena Ugowska
Bożena Ugowska o planach Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, języku kaszubskim i Dniu Jedności Kaszubów

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Za panią trzy miesiące w roli „szefowej Kaszubów”, czyli prezeski Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Czy już pani okrzepła? Czy przez ten czas coś panią zaskoczyło – pozytywnie lub negatywnie w działalności zrzeszenia?

Od wielu lat byłam członkiem Rady Naczelnej, od trzech kadencji byłam członkiem Zarządu Głównego, w tym za prezesury pana Jana Wyrowińskiego jednym z wiceprezesów – miałam więc możliwość nie tylko przypatrywania się pracy i aktywności moich poprzedników, ale też uczestniczenia w tej działalności. Wyrażając zgodę na kandydowanie na prezesa największej organizacji regionalnej w Polsce wiedziałam, że jest to funkcja wiążąca się z ogromną odpowiedzialnością i maksymalnym zaangażowaniem. Staram się nie zwalniać tempa, które narzucił pan Jan Wyrowiński, a moim celem jest podniesienie prestiżu naszej organizacji oraz jej szeroka promocja. W tym roku, w grudniu, Zrzeszenie będzie obchodziło jubileusz 70-lecia powstania. Jest to dobra okazja, by mówić o naszej organizacji, przypomnieć jej założycieli i wszystkich, którzy przez owe 70 lat wypełniali misję stania na straży kultury, tradycji, tożsamości, języka kaszubskiego i dialektów pomorskich, a także rozwoju społeczno-gospodarczego i idei samorządności. Podkreślam ten aspekt dlatego, że nadal wiele osób zapytanych o Zrzeszenie niewielką ma wiedzę, czasami jakieś stereotypowe schematy. A co do zaskoczeń? Na adres biura kierowanych jest bardzo dużo zaproszeń na różne wydarzenia i uroczystości. Serdecznie za nie dziękuję. Oczywiście nie jestem w stanie zawsze być obecna osobiście, ale staramy się wraz z wiceprezesami i członkami Zarządu Głównego dzielić w taki sposób, aby nie zawieść oczekiwań zapraszających. Pragnę też podkreślić nieocenioną pracę pracowników biura Zrzeszenia, z dyrektorem Łukaszem Richertem na czele.

CZYTAJ TEŻ: Kaszubi z całej Polski zjadą do Władysławowa na Dzień Jedności. "Chcemë bëc razã!"

Przejęła pani stery po Janie Wyrowińskim, bez wątpienia zasłużonym dla Kaszubów i całej organizacji prezesie. A de facto zamieniliście się troszkę miejscami, bo teraz to on został wiceprezesem. Czy widzi pani swoją kadencję jako ewolucję czy rewolucję w działalności i wprowadza „swoje porządki”? 

Kaszubi raczej nie mają w sobie genu rewolucjonisty, ja z pewnością takiego nie posiadam. Zresztą pracując u boku prezesa Jana Wyrowińskiego przez dwie kadencje z kredytem jego zaufania i widząc jego zaangażowanie oraz poświęcenie sprawom Kaszub, Kociewia, Pomorza, pragnę by moja kadencja była twórczą kontynuacją jego wizji i sposobu przewodzenia naszej organizacji. Wiem też, że zawsze mogę liczyć na doświadczenie pana Jana Wyrowińskiego i jego wsparcie. Zresztą wiele ważnych decyzji, związanych z bieżącą pracą Zrzeszenia, przypisanych jest gremium Zarządu Głównego, natomiast kwestie kierunkowe ma w swoich kompetencjach Rada Naczelna. Uważam, że dla tak licznej organizacji struktura władz Zrzeszenia i przypisanych im kompetencji określonych w naszym Statucie jest zarówno dla prezesa, jak i każdego z członków podstawową wytyczną. Tym, co chciałabym poprawić, to praca zespołów problemowych. Pragnę się z wszystkimi spotkać w najbliższym czasie, a przewodniczący zespołów będą zapraszani na comiesięczne posiedzenia Zarządu Głównego, co pozwoli zarówno rozpoznać poczynione działania, napotkane problemy bądź też nakreślić nowe obszary ich pracy.

Jest pani czołową propagatorką języka kaszubskiego, autorką prac naukowych, poetką, tłumaczką, językoznawczynią, wiceprzewodniczącą Rady Języka Kaszubskiego. Czy nauka języka kaszubskiego będzie pani „konikiem”?

Tak, język kaszubski z pewnością jest i będzie moim „konikiem”, przy czym nie tylko w wymiarze edukacyjnym. Chciałabym, aby stał się jednym z kierunkowych działań samorządów położonych na Kaszubach, które przecież kreują swoją politykę nie tylko w wymiarze gospodarczo-infrastrukturalnym, ale także społecznym. Tu jest spora przestrzeń dla umacniania regionalizmu i podnoszenia kwestii wartości dziedzictwa przodków, a wszystkie te działania będą tworzyć sprzyjający klimat odradzaniu się języka kaszubskiego. Sama edukacja w szkołach, choć bardzo się do tego przyczynia, jest dalece niewystarczająca. Bez wsparcia ze strony samorządów, nauczyciele są osamotnieni w swych działaniach. Podobny model troski o zachowanie, ochronę i rozwój dziedzictwa kultury, tradycji i gwary marzy mi się dla Kociewia, Borów, Krajny. Wielu odpowiedzialnych włodarzy w swoich gminach, miastach i powiatach już pewne kroki podejmuje. Jako prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego będę się starała upowszechniać wszystkie takie inicjatywy i stwarzać możliwość do dzielenia się dobrymi praktykami. 

Sporo młodych ludzi w województwie pomorskim, zwłaszcza w szkołach podstawowych, uczy się języka kaszubskiego. Szkoły, czy też bardziej gminy cieszą się m.in. z dobrego dofinansowania na ten cel. Ale później już niewielki procent młodzieży kontynuuje naukę kaszubskiego w szkołach ponadpodstawowych. To widać chociażby po maturze. Język kaszubski wybiera niewiele osób. 

Przyczyn takiego stanu jest z pewnością wiele. Zazwyczaj najpoważniejszą przeszkodą jest organizacja zajęć na pierwszej lub ostatniej godzinie, gdy większość młodzieży szkół ponadpodstawowych to osoby dojeżdżające, co im koliduje z wykupionym na określoną godzinę biletem miesięcznym. Z pewnością obawa o wyniki w nauce przy dodatkowym obciążeniu językiem kaszubskim również może być dla części młodych ludzi demotywująca. Od przyszłego roku szkolnego powiat kartuski wprowadza system stypendialny jako element zachęty dla uczniów szkół średnich i branżowych. Być może inne samorządy również skorzystają z tego pomysły, by poprawić wskaźnik uczniów szkół średnich i branżowych podejmujących naukę języka kaszubskiego. 

W ostatnich latach ZK-P mocno zabiegało o to, by droga ekspresowa S6, biegnąca wzdłuż wybrzeża Bałtyku, nosiła nazwę „Trasa Kaszubska - Kaszëbskô Darga". To się udało. Teraz jednym z postulatów Kaszubów jest, by dzień 10 lutego stał się Narodowym Dniem Zaślubin Polski z Morzem oraz świętem państwowym. Jakie macie plany z tym związane i czy są też inne pomysły na podkreślanie kaszubskich wartości w przestrzeni publicznej?

Obawiam się, że podobnie jak w przypadku S6, nie będzie to postulat łatwo wcielony w życie. Cieszę się natomiast, że taka inicjatywa powstała i podpisy pod nią złożyli pomorscy działacze i samorządowcy. 10 lutego 1920 r. dla większości osób kojarzy się z osobą generała Hallera i wrzuconego w wody Bałtyku pierścienia. Dla nas, Kaszubów, jest to przede wszystkim data oznaczająca odzyskanie niepodległości po 148 latach niewoli oraz dzień pamięci o wielu bohaterach-patriotach, którzy dla nas o tę wolność zabiegali, budzili ducha niepodległościowego, propagowali polskość Pomorza, strzegli brzegów morskich i symbolicznie dzień po tych wielkich puckich wydarzeniach oddali władzę nad Bałtykiem polskiemu marynarzowi podczas rejsu z gen. Hallerem, gdy na maszt wciągnięto polską flagę. Wymienię tu choćby ks. Józefa Wryczę, Antoniego Abrahama, Antoniego Miotka, Jana i Jakuba Myśliszów. Jeśli my, Kaszubi, nie będziemy pamiętać, to z pewnością nikt inny się nie upomni. Jak na początku zaznaczyłam, do ustanowienia święta droga może być długa, ale święto od wielu lat obchodzimy w Pucku, włączając się w organizowane przez samorząd miasta Pucka i Ligę Morską i Rzeczną uroczystości.

Bez wątpienia dużą promocją Kaszub są dwie sztandarowe imprezy – Dzień Jedności Kaszubów i Światowy Zjazd Kaszubów. Rozmawiamy w przededniu tego pierwszego wydarzenia, którego gospodarzem będzie 22 marca Władysławowo. To pierwszy DJK za pani kadencji. Wszystko jest już dopięte na ostatni guzik?

Oczywiście. Pan burmistrz Roman Kużel od chwili zadeklarowania organizacji tegorocznego, jubileuszowego 20. Dnia Jedności Kaszubów przystąpił do działań. Od kilku tygodni w internecie krążą już plakaty z programem uroczystości. Z uwagi na prowadzony remont linii kolejowej niemożliwym było uruchomienie tradycyjnej dla Zjazdów Kaszubów Transcassubii, jednakże pan marszałek Mieczysław Struk, aby ułatwić dojazd, zgodził się powiększyć skład porannego pociągu relacji Gdynia – Hel, który w tym dniu zyska symboliczną nazwę Transcassubia. Pozostaje nam serdecznie zaprosić Kaszubów, przyjaciół, gości, abyśmy jak najliczniej mogli radośnie przeżywać nasze wiosenne wyjątkowe święto jedności.

Za nami są już obchody tego święta w niektórych miastach i miasteczkach na terenie Kaszub, ale też w Sejmie, gdzie spotkaliście się za sprawą Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego. To była chyba okazja do promocji nie tylko tego wydarzenia, kaszubszczyzny, ale i naszego regionu? 

Pani senator Anna Górska z racji jubileuszu 20. lecia Dnia Jedności Kaszubów zaprosiła nas do Sejmu w imieniu Parlamentarnego Zespołu Kaszubów wraz z jego przewodniczącym senatorem Kazimierzem Kleiną. Na początku chciałabym wyrazić wdzięczność za wspaniałą organizację tej uroczystości w gmachu Sejmu, której Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie oraz Instytut Kaszubski były współorganizatorami. Najważniejszym punktem był wykład prof. Cezarego Obracht-Prondzyńskiego o kaszubskiej kulturze, jej różnorodności i wielobarwności oraz formach współczesnej prezentacji, następnie odbył się moderowany przez dziennikarkę Tatianę Slowi panel wypowiedzi na tematy tożsamościowe i problemy współczesne kaszubszczyźnie. Całość wieńczył wspólny występ dwóch zespołów pieśni i tańca „Bytów” oraz „Przodkowianie”. Sądzę, że był to ważny dzień. Po pierwsze mogliśmy powiedzieć „dziękuję” naszym parlamentarzystom, którzy zabiegają o kaszubskie sprawy od strony legislacyjnej i administracyjnej oraz są rzecznikami i promotorami spraw kaszubskich w polskim parlamencie. Po drugie, rzeczywiście oddźwięk medialny i w mediach społecznościowych był bardzo szeroki i jeszcze się nie skończył – to dobrze. W Warszawie zainaugurowaliśmy obchody Dnia Jedności Kaszubów, ale w wielu miejscach na Kaszubach rozmach jest znacznie większy i niekiedy świętowanie rozłożone jest na kilka dni, a w gminie Szemud na cały tydzień nawet. Podkreślić pragnę liczną grupę samorządowców, którzy przyjechali do Warszawy ze swymi oddziałami Zrzeszenia czy nauczycielami regionalistami. Już droga do i z stolicy stwarzała możliwość wymiany pomysłów i integracji, a spotkanie z innymi entuzjastami kaszubszczyzny wszystkich nas uskrzydliło.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaDzień jedności Kaszubów Władysławowo
Reklama
Reklama