Czym jest Sea You 3city Music Showcase?
Sea You to wydarzenie, które jest potrzebne i którego nikt do tej pory nie realizował w takiej formule. Wiadomo, mamy festiwale poświęcone pomorskiej scenie, ale to nigdy nie przekładało się na coś więcej niż koncerty na plaży. W przypadku showcase’u, za który odpowiada Agencja Live – stojąca za Inside Seaside czy Męskim Graniem – mamy do czynienia z branżowym eventem z prawdziwego zdarzenia.
Bo Sea You to nie tylko koncerty dla znajomych i ciekawych tego, co w trójmiejskiej trawie piszczy. To także możliwość zaprezentowania się fachowcom z branży, a także cały szereg rozmów, paneli i warsztatów, gdzie można dowiedzieć się, co i jak robić, aby mądrze pokierować karierą.
Dzień pierwszy. Koncerty i powroty na trójmiejską scenę
Wielki powrót zespołu Spoiwo
Zacznę od końca, ponieważ inaczej się nie da. Pierwszy dzień Sea You to przede wszystkim powrót zespołu Spoiwo. Mam do niego ogromny sentyment, ponieważ śledzę ich kroki od pierwszych występów, które miały miejsce kilkanaście lat temu. I nie ukrywam – trochę mi szkoda tej formacji, ponieważ los nie był dla niej łaskawy. Personalne turbulencje skutecznie spowolniły rozwój oraz ekspansję.
Był moment, kiedy zespół ruszył nawet w trasę po Europie, zyskiwał coraz większe uznanie poza granicami, budował pokaźny fanbase i… bum. Wszystko się posypało. Zmiany personalne, później próba powrotu, ale tylko chwilowa.
Teraz, po kilku latach, już w zdecydowanie mniejszym niż dotychczas składzie – jako trio – wracają w monumentalnym stylu.
I każdy, kto ich zna i śledzi, musi być z tego powodu przeszczęśliwy. Spoiwo zostało wrzucone do worka z napisem „post-rock”, ale to jedynie punkt wyjścia do ich przepastnej inspiracyjnie twórczości. Pokazali to podczas Sea You – zespół jest w wybitnej formie, a także tworzy wybitne wielowymiarowe suity, których można słuchać bez końca. Sprawdzają się wspaniale zarówno w wersji studyjnej, jak i koncertowej. Nie zdziwiłbym się, gdyby sięgnięto po nie kiedyś do soundtracku jakiegoś filmu.
Spoiwo jest wielkie. Po prostu. I mam nadzieję, że tym razem już obejdzie się bez komplikacji, co pozwoli zespołowi wrócić na dobrą drogę sprzed kilku lat. Oni naprawdę mają szansę stanowić, obok Trupy Trupa, o sile polskiej muzyki zagranicą.
Blenders. Legenda trójmiejskiego funku wciąż w formie
Nie zapominajmy jednak o pozostałych wykonawcach. Blenders wrócili już jakiś czas temu i wciąż mają w sobie szaleństwo oraz naturalność, które cechowały ich w latach 90. Ale też to jest funk – on zawsze będzie bujać. Jeśli puścimy „Ciągnik” za 30 lat, wciąż będzie brzmiał dobrze i każdy potupie nóżką.
Oczywiście, wchodzi tutaj spora doza sentymentu, co na pewno w jakimś stopniu zaburza obraz, jednak Blendersi to wciąż jeden z najciekawszych, a także najmniej oczywistych zespołów, jakie kiedykolwiek w Polsce powstały i dostały się do mainstreamu.
UNDA i „Budka Surfera”. Hip-hop w wakacyjnym wydaniu
Jeśli mówimy już o świeżości, nie można zapominać o kilkunastoosobowej grupie UNDA, która zaprezentowała materiał z „Budki Surfera”. To nie tylko ciekawe spojrzenie na szeroko pojęty hip-hop, ale przede wszystkim gloryfikacja luzu, słońca, plaży oraz wakacji. Jest to lekkie, a także przyjemne, ale mam nadzieję, że skład pójdzie o krok dalej i spróbuje ten materiał rozpisać na żywe instrumenty. Wtedy to będzie coś wręcz absurdalnie dobrego.
Tymon Tymański. Awangarda i improwizacja
Na scenie pojawił się również Tymon Tymański – inny stary wyjadacz trójmiejskiej sceny. Ale tym razem w swojej zdecydowanie najbardziej awangardowej i artystycznej wersji. Dużo improwizacji, dużo nieprzewidywalności, ale też dużo jakości. To muzyka dla otwartych głów, zdecydowanie – bo szukanie tutaj jakiegoś wzoru nie ma najmniejszego sensu.
Bazgrołki i Loveworms. Shoegaze i punk z Trójmiasta
Wśród ciekawych wykonawców warto na pewno zwrócić uwagę na sprawnie poruszający się po gatunku, jakim jest shoegaze, zespół Bazgrołki czy punkowe Loveworms, które już bardzo dobrze osadziły się w głowach wielu słuchaczy w Polsce.
Dzień drugi Sea You 2026 w Gdańsku. Kogo zobaczymy w sobotę?
Na scenach w sobotę, 11 kwietnia zobaczymy dalszy przekrój lokalnej sceny. Od ciekawego, bardziej mainstreamowego brzmienia Kasoil, przez przezywające najlepszy okres w swojej karierze Popsysze, będzie też znany trójmiejskiej publiczności Mjut.
Nie zabraknie również podróży w czasie do lat 60. z The Surfers, inteligentnej przeprawy z Grzesławem Nawrockim czy świeżego spojrzenia na elektronikę w wykonaniu składu William Malcolm and the Dracul Affair.






















Napisz komentarz
Komentarze