Ostatnie pożegnanie Komandora Romana Rakowskiego. Spoczął w alei zasłużonych

Kmdr Roman Rakowski zmarł w niedzielę, 19 kwietnia. Miesiąc wcześniej obchodził swoje 102. urodziny. Zapisał się w pamięci mieszkańców Gdańska jako niezłomny patriota, człowiek o wielkim sercu. Zawsze elegancki, imponował niezwykłą sprawnością intelektualną. Mimo sędziwego wieku, zachwycał świetną pamięcią i energią. 28 kwietnia spoczął w alei zasłużonych na cmentarzu Srebrzysko.
Ostatnie pożegnanie Komandora Romana Rakowskiego. Spoczął w alei zasłużonych
Kmdr Roman Rakowski zmarł w niedzielę, 19 kwietnia w wieku 102 lat. 28 kwietnia spoczął w alei zasłużonych na cmentarzu Srebrzysko, żegnany przez tłumy.

Autor: gdansk.pl/Grzegorz Mehring

Żegnany przez tłumy

Na cmentarzu Srebrzysko odbyło się ostatnie pożegnanie kmdr. Romana Rakowskiego. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari i Krzyża Walecznych spoczął w alei zasłużonych, żegnany salwą honorową.

Nie tylko wojsko, władze samorządowe, organizacje kombatanckie i szefowie instytucji żegnali tego zasłużonego dla naszego kraju Polaka, ale mnóstwo mieszkańców Trójmiasta. Przyszli, aby się skłonić i powiedzieć: "dziękuję". 

- Bez wątpienia był człowiekiem jak klejnot, a tacy nie zdarzają się często. Wraz z jego odejściem nasze wspólnoty narodowa i lokalna ponoszą wielką stratę - mówiła Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. - Roman Rakowski należał do pokolenia, które zamiast marzeń dostało wojnę. Wielka odpowiedzialność za przyszłość tyle samo ważyła w 1939 jak i po 1945 roku. Jako harcerz Szarych Szeregów i żołnierz Armii Krajowej, uczestniczył w najtrudniejszych akcjach podejmowanych w imię wolnej Polski, ale przeszedł też więzienie NKWD i powojenne represje, doświadczając niesprawiedliwości systemu, który niejednemu złamał charakter. Dziękuję Ci, Komandorze, za codzienną szkołę patriotyzmu i za aktywność obywatelską, za stanie na straży etosu, wiele lat działalności na rzecz środowisk kombatanckich i zachowania pamięci o żołnierzach Armii Krajowej. W czasach słabnących autorytetów, dewaluujących się wartości, prywatnych interesów przedkładanych nad dobro wspólne, ludzie tacy jak komandor Roman Rakowski są prawdziwymi klejnotami. Dla własnego dobra i dobra świata, praktykujmy wartości, które były mu tak drogie - podaje wypowiedź prezydentki gdansk.pl.

Dla dobra Ojczyzny działał też po 1989 roku

Minister Lech Parell, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych przypomniał m.in. działalność zmarłego po 1989 roku.

- Animował wówczas organizacje kombatanckie, był działaczem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Związku Inwalidów Wojennych, zrobił bardzo wiele dla ludzi, którzy z tymi organizacjami byli związani, a w konsekwencji także dla nas wszystkich, bo przecież przechowanie tradycji jest niezwykle ważne. To jest coś, co kształtuje pokolenia, co procentuje i jest niezwykłym zaczynem dla dla kolejnych pokoleń. 

Tu się urodził, tu chodził do szkoły

Komandora pożegnał też Tomasz Latocha, burmistrz Brzeska, nieopodal którego urodził się Roman Rakowski, miasta, w którym chodził do szkoły i wstąpił do harcerstwa i które nadało mu dwa lata temu swoje honorowe obywatelstwo. Do jego słów dołączył się jeszcze Krzysztof Szot, burmistrz gminy Czchów, do której należy Tymowo, wieś, w której Roman Rakowski przyszedł na świat.

Żegnany przez kombatantów

Podczas pożegnania komandora nie mogło zabraknąć głosu środowisk kombatanckich. W ich imieniu pożegnała zmarłego Elżbieta Kazubska, prezes Zarządu Głównego Związku Inwalidów Wojennych RP oraz prof. Jerzy Grzywacz, prezes Okręgu Pomorskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

- Bądź szczęśliwy w niebie, bo przecież tam jesteś - powiedział.

Wzruszające pożegnanie syna z ojcem

Jako ostatni przemówił syn - Wojciech Rakowski.  Przypomniał, jak ważna dla jego ojca była wiara.

- Tata nie mówił o wierze, ale ją reprezentował i pokazywał na co dzień. Nie bał się być wierzącym w czasach komuny, ale i teraz, gdy bycie wierzącym jest trochę passe. Mówił głośno o opatrzności Bożej, która uratowała mu życie o sekundy, milimetry, o chwilę - mówił Wojciech Rakowski.

Zaznaczył, że choć jego ojciec był postacią życia publicznego, był też po prostu tatą, dziadkiem i pradziadkiem. 

- Był po prostu z krwi i kości, ze swoimi słabościami i odwagą, kruchością i hartem ducha. Dzisiaj ten, który urodził się w Beskidzie Wyspowym, znajduje swoje miejsce nad morzem, ale będzie z nim też ziemia z Tymowej i Brzeska, bo jak sam mówił, oddychał dwoma płucami - Gdańska i Brzeska ze swoim tymowskim DNA - dodał syn Wojciech, dziękując jednocześnie wszystkim zaangażowanym w uroczystości pogrzebowe.

Kmdr Roman Rakowski przeżył 102 lata.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama1,5% podatku Fundacja Uśmiech dziecka ze Szkalanej
Reklama1,5% podatku Fundacja Uśmiech dziecka ze Szkalanej