Wędkarze walczą o strefę ciszy nad kartuskimi jeziorami
W swojej petycji wędkarze przypominają, że w ostatnich latach w Kartuzach przeprowadzono kosztowne działania rekultywacyjne. Miały one poprawić jakość wody w jeziorach i ograniczyć proces eutrofizacji, czyli zarastania i niszczenia wodnych zbiorników.
– Ruch jednostek napędzanych silnikami spalinowymi powoduje intensywne mieszanie warstw wodnych oraz wzruszanie osadów dennych, co prowadzi do wtórnego uwalniania zdeponowanego fosforu do toni wodnej. W konsekwencji, dochodzi do ponownego uruchomienia procesów eutrofizacji, pogorszenia jakości wody oraz degradacji całego ekosystemu. Tym samym, wieloletnie i kosztowne działania rekultywacyjne mogą zostać zniweczone – informują wędkarze z PZW Koło 75 w Kartuzach.
Jak dodają, wprowadzenie strefy ciszy nie miałoby ograniczać turystyki, lecz ukierunkować ją na spokojniejsze formy rekreacji, takie jak:
- kajakarstwo,
- żeglarstwo,
- wędkarstwo,
- rodzinny wypoczynek nad wodą.
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, jaką ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie powiat kartuski.

Kartuski urząd chce pogodzić wędkarzy i motorowodniaków. Jaka jest decyzja gminy?
W odpowiedzi na zapytania wędkarzy i przedstawicieli powiatu, swoje stanowisko w sprawie strefy ciszy przedstawiła gmina Kartuzy. W opinii urzędu, całkowity zakaz używania jednostek z silnikami spalinowymi na Jeziorach Klasztornych (Małym i Dużym) nie znajduje obecnie uzasadnienia.
– Zbiorniki te nie są objęte formami ochrony przyrody, takimi jak obszary Natura 2000, a występujące tam gatunki roślin i zwierząt są pospolite oraz dobrze przystosowane do warunków środowiskowych. Dostrzegamy też potrzebę wyważenia interesów różnych grup użytkowników jezior. Intencją samorządu jest takie kształtowanie przestrzeni rekreacyjnej, aby była ona dostępna zarówno dla osób preferujących wypoczynek bierny, jak i aktywny – mówi Sylwia Biankowska, wiceburmistrz Kartuz.
Urzędnicy sugerują, że ewentualne obostrzenia mogłyby dotyczyć jedynie ograniczenia mocy lub parametrów technicznych silników spalinowych dopuszczonych na jeziorach.
Gdzie na Kaszubach obowiązuje strefa ciszy? Inne jeziora w regionie
Jezioro Tuchomskie – zaostrzenie sankcji
Rada Powiatu Kartuskiego w 2025 r. ponownie pochyliła się nad sprawą Jeziora Tuchomskiego, położonego na terenach gmin Przodkowo i Żukowo. 4 czerwca przegłosowano tam zaostrzenie, wprowadzonego w grudniu 2024 r., zakazu pływania jednostkami o napędzie spalinowym. Obecnie na tym akwenie obowiązuje całkowity zakaz używania łodzi motorowych. Wyjątek stanowią:
- jednostki służb ratunkowych,
- dzierżawcy obwodu rybackiego podczas pracy,
- kluby i organizacje sportowe po zgłoszeniu zapotrzebowania (wyłącznie podczas szkoleń i zawodów, w godzinach 10:00-18:00, minimum 50 m od brzegu oraz z prędkością niegenerującą fal).
Jezioro Wielewskie – powrót strefy ciszy od lipca 2025 r.
Na Jeziorze Wielewskim w gminie Karsin w powiecie kościerskim strefa ciszy przestała obowiązywać w 2019 roku, co sprawiło, że hałas wrócił tam ze zdwojoną siłą.
Samorządowcy regularnie wnioskowali do Starostwa Powiatowego w Kościerzynie o przywrócenie strefy ciszy. Zamiast tego, powiatowi urzędnicy zadecydowali o konieczności przeprowadzenia szczegółowych badań akustycznych. To one miały odpowiedzieć na pytanie, czy hałas nad jeziorem przekracza normy.
W odpowiedzi, władze gminy Karsin same podjęły zdecydowane kroki. Rada gminy przyjęła nowy regulamin plaży i kąpieliska, w którym zakaz używania skuterów wodnych oraz łodzi spalinowych został wyraźnie podkreślony. Przepisy te weszły w życie w lipcu 2025 r., a nad ich przestrzeganiem czuwa policja.
Jak wygląda sytuacja na innych akwenach?
- Jezioro Charzykowskie: Skuterami wodnymi można się poruszać, ale wyłącznie poza strefami objętymi zakazem i w odległości minimum 100 metrów od linii brzegowej.
- Jezioro Wdzydzkie (w tym jeziora: Wdzydze, Radolne, Jelenie i Gołuń): Obowiązuje tam całkowity zakaz pływania skuterami wodnymi i motorówkami – akwen znajduje się w granicach Wdzydzkiego Parku Kraobrazowego. Złamanie strefy ciszy na „Kaszubskim Morzu” skutkuje wysokimi mandatami nakładanymi przez policję.
Amatorzy skuterów wodnych: Jezioro jest dla wszystkich
Planowane ograniczenia budzą ogromne emocje. Na forach internetowych zwolennicy szybkich skuterów wodnych głośno protestują przeciwko nowym zakazom.
– Jezioro jest dla wszystkich, tym bardziej, że na Kaszubach mamy dużo jezior, gdzie można w spokoju łowić ryby, a jest jedno, Klasztorne, gdzie można pływać skuterem, i robi się z tego problem. Wędkarze nie muszą mieć wszystkiego dla siebie. Krytykują, a sami podjeżdżają nad samą wodę swoimi samochodami, i to nie elektrycznymi. Skuter ma też dużo plusów, takich jak napowietrzanie wody, mieszanie warstw termicznych, więc warto na to spojrzeć z innej perspektywy – czytamy na jednym z forów internetowych.
Co o skuterach wodnych mówi nauka? Opinia eksperta
Czy argument o korzyściach płynących z napowietrzania wody przez skutery i łodzie motorowe jest prawdziwy? O opinię poprosiliśmy prof. Krzysztofa Banasia, kierownika Pracowni Ekologii Wód Słodkich na Uniwersytecie Gdańskim.
– To nie jest takie proste i oczywiste. Faktycznie, skutery i łodzie mogą mieszać wodę, co sprzyja jej napowietrzaniu, ale jednocześnie zwiększają one zasięg epilimnionu (górnej, najcieplejszej i najlepiej natlenionej warstwy wody w jeziorze – red.). Ta strefa i tak jest zawsze dobrze natleniona, ponieważ tlen dostaje się do niej przede wszystkim bezpośrednio z powietrza. Jednak zwiększenie zasięgu epilimnionu bywa też szkodliwe, gdyż stymuluje produkcję fitoplanktonu, co w żyznych jeziorach kartuskich może mieć bardzo negatywne skutki – mówi prof. Krzysztof Banaś.
Jak dodaje, łodzie i skutery mogą też powodować resuspensję osadów, czyli ich ponowne wzburzenie i uniesienie do toni wodnej. A to z kolei przyspiesza proces eutrofizacji, zwiększa zabarwienie (zmętnienie) wody i tworzy niekorzystne warunki w jeziorach.
– Nie wspominając już o bezpośrednim niszczeniu roślinności wodnej i zanieczyszczaniu zbiornika przez rozkład jej obumarłych fragmentów. Uważam, że negatywnych skutków jest i będzie zdecydowanie więcej niż tej jedynej korzyści, jaką ma być mieszanie wody. Moim zdaniem, w zupełności wystarczy, jeśli wodę będą poruszać kąpiący się ludzie – szkód dla środowiska będzie wtedy na pewno mniej – podsumowuje naukowiec.

























Napisz komentarz
Komentarze