Reklama Praca

Mystic Festival. Rekordowa frekwencja, mocny Warm Up Day i wielkie pożegnanie ze stocznią

Już rozgrzewkowy dzień tegorocznej edycji Mystic Festival pokazał, że będzie rekordowy frekwencyjnie. W sprzedaży zostały tylko pojedyncze wejściówki na sobotę. No i znowu było dobrze - odważnie, różnorodnie, głośno i przyjemnie. Z jednej strony typowa młócka, z drugiej teatralne show. To ostatni raz w stoczni - cieszmy się nim. Za rok widzimy się na stadionie.
Mystic Festival. Rekordowa frekwencja, mocny Warm Up Day i wielkie pożegnanie ze stocznią
Ice Nine Kills na Mystic Festival 2026

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Tłumy od samego wejścia

Pierwszy dzień festiwalu - Warm Up Day - zawsze wydawał się spokojniejszy. Zapoznawczy. Ale nie tym razem. Tegoroczny Mystic Festival jest na granicy sold outu i to widać - tłumy, wszędzie tłumy. Ale to tylko pokazuje, że przez te kilka lat od przenosin do Gdańska marka sukcesywnie jest rozwijana, stając się naprawdę ważnym graczem na festiwalowym rynku europejskim.

Organizatorzy nie boją się tworzyć line-upu. Stawiają oczywiście na pewniaków, ale jednocześnie odważnie sięgają po najróżniejsze odcienie ciężkiego gitarowego grania. Dzięki temu możemy podziwiać A.A. Williams, Blackgold, Priest czy Ice Nine Kills, co pięknie luzuje tę całą młóckę.

Czytaj też: Zły z Gdyni. Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Blofeldzie, ale nie chciało wam się sprawdzić w sieci

Było naprawdę potężnie pierwszego dnia. Do tego stopnia, że nawet burzowy front przesuwa się na każdy kolejny dzień - chyba się boi, że nie da rady wygrać z tym brzmieniem. Ale to dobrze - ostatni Mystic w stoczni zasługuje w końcu na w pełni letnią aurę. Zwłaszcza po zeszłorocznym zimnie i mokradłach.

Podróż przez wszystkie horrory świata

Zaczną od końca i wbiję trochę kij w mrowisko. Otóż metalowi puryści nie znoszą takich zespołów jak Ice Nine Kills. Bo to metal dla nastolatek albo że to w ogóle nie metal i co to w ogóle ma być. Ale - co już pokazali Ghost czy Bring Me The Horizon - przyjeżdża taki metal dla nastolatek i wciąga nosem wszystkich pozostałych. Rozmachem, produkcją, jakością. No sorry, ale czy się to komuś podoba, czy nie, tak właśnie powinien wyglądać koncert. Z headlinerów festiwalu, którzy grają naprawdę mocno i „prawdziwie” jedynie Gojira zmiotła z planszy. Reszta poza podium.

No i Ice Nine Kills, jako headliner Warm Up Day, na Park Stage zamknął usta wszystkim narzekaczom. Dużo tu melodii, ale też kiedy trzeba Spencer Charnas z ekipą potrafi dowalić z trzewi. Amerykanie oczywiście poruszają się po dobrze nam znanych metalcore’owych patentach, ale znaleźli na siebie pomysł.

Otóż czerpią oni z klasyki horroru. Ich muzyka oparta jest na historiach „Terrifiera”, Freddy’ego Kruegera, „Hostelu”, Hannibala Lectera, Jokera, „Psychozy”. „American Psycho” czy „Krzyku”. Z resztą w Gdańsku usłyszeliśmy oficjalną piosenkę do najnowszej części franczyzy. No i to wszystko elegancko oprawione wizualizacjami i teatralnym performansem. Klasa, po prostu. I nie zapraszam do dyskusji.

Od beczenia po najdłuższe outro świata

No dobra, to teraz zbierzmy do kupy całą resztę. W Łodzi tego dnia występował Limp Bizkit. Ale po co się tłuc tyle kilometrów, skoro na scenę w pełnym słońcu wyszli Blackgold i zagrali dokładnie tak samo. Bardzo przyjemne i generyczne numetalowe skakando. Bardzo dobrze została przyjęta przez publiczność poznańska Dola, która mimo problemówch technicznych dowiozła, dając bardzo przyjemne połączenie black metalu ze sludgem.

W palącym słońcu rewelacyjnie wypadli hardcore’owcy z Kublai Khan Tx. Ziomeczkowe granie przepełnione breakdownami idealnie wpisało się w klimat sceny, stoczni, rozkręcając publiczność na dobre. Circle pity raz po raz wzbijały w powietrze tumany kurzu - no lepiej nie dało się tego wszystkiego spasować. Świetny gig.

Bardzo ciężko słuchało się Grave - ta ściana dźwięku pokonała techników, przez co w dłuższej perspektywie był to występ co najmniej męczący. Ale za to rodzime Damnation bardzo na plus - dla wielu spore zaskoczenie i jeden z lepszych występów pierwszego dnia festiwalu. Podpisuje się pod tym obiema rękami, ponieważ brzmiało to naprawdę dobrze.

Six Feet Under? Jasny gwint. To koncert z gatunku tak złych, że po prostu stoisz i słuchasz dalej, bo nie wierzysz. Nie mam pojęcia jakim cudem ten zespół zyskał tak dużą popularność. Ale no dobra, pierwsze płyty faktycznie niezłe. A kiedy Chris Barnes zabeczał jak zarzynana koza… Enough is enough jak to mówią Anglosasi - czas sprawdzić co na innych scenach.

A sceną zawsze godną uwagi jest The Void na ul. Elektryków, gdzie prezentują się zespoły zdecydowanie bardziej alternatywne. I tak zobaczyliśmy dość przyjemne połączenie industrialu z aggrotechem w wykonaniu H.exe czy absolutnie fenomenalną A.A. Williams, która z jednej strony przyjemnie bujała, a z drugiej potrafiła dowalić naprawdę porządnym doomem - jedno z odkryć pierwszego dnia.

No i koncert dla cierpliwych, czyli Neptunian Maximalism i ich najdłuższe outro świata. No mocno awangardowe brzmienie, na pewno nie dla każdego. A na do widzenia Priest zaprosił do tańca i można było powoli zacząć zbierać siły na czwartek i spotkanie z legendami thrashu. To co, białe adidaski przygotowane?

Była stocznia, będzie stadion

Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale festiwalowa książeczka nie pozostawia złudzeń. W przyszłym roku Mystic Festival odbędzie się na terenach Polsat Plus Areny w Gdańsku. Wiemy, że wokół stadionu powstanie festiwalowe miasteczko pod nazwą Metalopolis. Jednak jak dokładnie będzie wyglądał rozkład scen? Tego jeszcze nie wiemy.

Jednak zapowiedzi, że Mystic ma być większy pozwalają postawić tezę, że duża scena powstanie na płycie stadionu, a mniejsze wokół. Może zostaną wykorzystane też hale AmberExpo - Inside Seaside pokazał przecież, że to możliwe.

Jeszcze w trakcie trwania tej edycji mamy się dowiedzieć wszystkich szczegółów.

AKTUALIZACJA | GODZ. 13

Skoro już wszystko było wiadomo, organizatorzy nie kazali długo czekać. Mystic Festival 2027 oficjalnie odbędzie się w Letnicy. Drugą największą zmianą jest data: 10-12 czerwca, czyli tydzień później niż dotychczas. To oznacza też, że impreza przechodzi na format trzydniowy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama