Pomysłodawcą koncertu był Marcin Nierubiec, a pretekstem dwie rocznice: 130. urodziny Antoniego Słonimskiego oraz 80. rocznica śmierci Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, które w 2025 roku Sejm uczcił, ogłaszając Rok obojga poetów. Kompozytor zapowiadał w rozmowie z „Zawsze Pomorze”, że chce spojrzeć na przedwojenne wiersze z perspektywy roku 2025 – i słowa dotrzymał. Aranżacje są gładkie, melodyjne, sprawnie osadzone między klimatem międzywojnia a współczesnym brzmieniem. Scenografia audytorium ECS była oszczędna: pięć ekranów stylizowanych na kartki papieru, na których wyświetlały się się rękopisy poetów. I ta scenograficzna powściągliwość, trochę wymuszona rozmiarami tutejszej estrady, miała swój smak.
Rumba na dobry początek
Spośród ośmiorga wykonawców swojej szansy z pewnością nie przegapił Filip Lato. Ubrany w stylizowaną na lata 30. marynarce i całkiem współcześnie obcisłych spodniach, otworzył wieczór ognistą rumbą – jakże adekwatnym rytmem do wiersza Jasnorzewskiej „Dancing”. Ten numer z powodzeniem może funkcjonować poza programem tego koncertu i nie zdziwiłbym się, gdyby artysta włączył go do swojego repertuaru na stałe. Podobnie jak następny – niemal rockowy „Żal” – który zapada w pamięć i pokazuje, że mocną stroną Laty jest nie tylko elegancja.
Natalia Niemen dostała do zaśpiewania trzy utwory, z 18 jakie powstały specjalnie na ten koncert, i wycisnęła z nich tyle, ile tylko się dało. Tango „Gwiazdy spadające” wykonała z imponującą ekspresją. Funkowa „Miss America” to najbardziej przebojowy numer całego wieczoru, a finałowy duet ze Staśkiem Kukulskim zamknął koncert z klasą. Sam Kukulski – młody wokalista, który w zeszłym roku zdobył nagrodę publiczności na festiwalu w Opolu – popisał się też wykonaniem „Piosenki”, z ożywczym solem saksofonu.
Bossa nova, nostalgia i wokalne akrobacje
Klasą dla siebie była Anna Jurksztowicz, szczególnie w bossa novie „List w południe”. Józefina Lubieniecka, dawna wokalistka Varius Manx robiąca od lat karierę solową – tu jako po prostu Józefina – przywołała nostalgiczny klimat w „Listach”. Grzegorzowi Wilkowi, znanemu przede wszystkim z musicali, m.in. z legendarnego „Metra”, przypadły w udziale bodaj najtrudniejsze tekstowo numery, gdzie słowo i melodia dopasowują się z oporami. Poradził sobie z tą wokalną gimnastyką, jak na doświadczonego estradowca przystało. Ale dostał też nagrodę w postaci żartobliwej, melodyjnej piosenki „O pewnym przyjacielu”. Maja Gadzińska z Teatru Muzycznego w Gdyni i Kasia Dereń uzupełniały ten starannie dobrany zespół.
Zespołem muzycznym kierował zza klawiatury sam kompozytor, a koncert prowadzili aktor Marcel Sabat i dziennikarka Magda Kasperowicz.
Pamiętajmy o poetach
„Między słowami” to program, który spełnia obietnicę eleganckiego połączenia poezji naszych klasyków ze współczesną muzyką pop. Dla wielbicieli Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Słonimskiego jest przyjemnym spotkaniem z lubianymi wierszami w nowej oprawie. A dla fanów ósemki śpiewających artystów, to być może okazja do sięgnięcia po poetycki tomik, jej lub jego.
Sponsorem koncertu był Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy, a „Zawsze Pomorze” roztoczyło nad nim patronat medialny.


Napisz komentarz
Komentarze