Reklama Praca

Polacy pokochali jej kryminały. Teraz zdradza, skąd bierze się mrok w jej książkach

Już 10 czerwca na platformie Netflix zadebiutuje ekranizacja powieści „Kolory zła. Czerń” autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak. Trójmiejska pisarka przyznaje, że książka powstała z potrzeby zmierzenia się z własnymi lękami związanymi z macierzyństwem. - Naprawdę jest bardzo mocny. Świetny, ale wbija w fotel. I oglądając go, zastanawiałam się - Sobczak, co ty najlepszego napisałaś? Ale to była moja konfrontacja z własnymi lękami. Autoterapia. W rozmowie z nami opowiada o traumach, które wpłynęły na jej twórczość, nowym filmie oraz najnowszej części bestsellerowej serii – „Kolory zła. Fiolet”.
Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

"Czerń" 10 czerwca na Netfliksie!

Czerwiec będzie należał do Małgorzaty Oliwii Sobczak - trójmiejskiej autorki niezwykle popularnych kryminałów, a szczególnie serii "Kolory zła". Już 10 czerwca na Netfliksie będzie mieć premierę film na podstawie jej kolejnego kryminału z tego cyklu. Tym razem to "Czerń". Ten filmowy kryminał ma być jeszcze bardziej mroczny i dużo bardziej pęczniejący od tajemnic, niż pierwsza z cyklu "Kolory zła. Czerwień", która w 2024 roku pobiła rekordy oglądalności nie tylko w Polsce, ale też na świecie. W dodatku w księgarniach jest jeszcze świeżutka, jak poranne bułeczki, siódma książka z tej serii. Tym razem autorka postawiła na "Kolory zła. Fiolet".

CZYTAJ TEŻ: A po "Czerwieni" przychodzi "Czerń". Netlflix pokazał zwiastun!

W naszym cyklu "Zapraszamy do kryminału" przepytaliśmy Małgorzatę Oliwię Sobczak na wiele tematów. Rozmawialiśmy na temat nie tylko samej "Czerni", ale też mówiliśmy m.in. o tym, jakie zło tym razem kryje się pod najnowszym kolorem - fioletem.

Skąd wzięła się „Czerń”? „To była konfrontacja z moimi lękami”

Pytaliśmy o to - dlaczego osoba tak pogodna, lubi kryminalny mrok? I z czego on się bierze? Przecież "Czerwień" pisała będąc w ciąży, a "Czerń" wychodziła spod jej ręki, kiedy córeczka miała trzy miesiące.

Na to pytanie Małgorzata Oliwia Sobczak odpowiada tak: - Myślę, że wpływ na wybór tego tematu miały lęki świeżo upieczonej mamy. Zaczęłam się zastanawiać - co by było, gdyby nagle moja córeczka zniknęła? Gdyby ktoś ją porwał. Jak bym zareagowała? To była moja konfrontacja z własnymi lękami. Autoterapia. Przed kilkoma dniami widziałam już film "Kolory zła. Czerń", który naprawdę jest bardzo mocny. Świetny, ale wbija w fotel. I oglądając go, zastanawiałam się: Sobczak, co ty najlepszego napisałaś? Mam różne lęki, które się we mnie kłębią od lat przez pewne traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa. Pisanie to jest takie obłaskawianie zła. Ale zarazem ta mroczna natura jest dla mnie bardzo naturalna. Jak każdy człowiek mam w sobie światło i ciemność. I lubię tę moją mroczną stronę. Jednak zawsze staram się konfrontować ten świat ze światłem i dobrem. Pokazywać, że życie jest piękne, kruche i trzeba je cenić.

O samym filmie "Kolory zła. Czerń" mówi tak: - Jest zupełnie inny, niż pierwszy z tego cyklu, z czerwienią w tytule. Przez prawie dwie godziny siedzieliśmy z mężem w sali kinowej Netfliksa ze ściśniętym żołądkiem. Potem żartowaliśmy, że przez prawie dwie godziny ani razu nie złapaliśmy się nawet za rękę, tak akcja gnała. Cudowne są zdjęcia, piękna jest muzyka. No i ta "Czerń" jest bardziej zaangażowana społecznie. Czerwień w porównaniu z nią była bardziej rozrywkowa - młoda kobieta, mafia, seks i przemoc. Tu mamy zbrodnie na dzieciach, regionalizm, mroczne Kaszuby, ludowe wierzenia. Chemia na ekranie pomiędzy Jakubem Gierszałem, który gra prokuratora Leopolda Bilskiego, a Marianną Zydek w roli pisarki Julii Sarman jest niezwykła. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich gry aktorskiej.

Czy myśli czasami o sobie: Sobczak jesteś szczęściarą?

- Codziennie tak myślę. Śmieję się, że teraz przeżywam najlepszą wersję mojego życia, jaką tylko mogłam sobie wymarzyć. Do tej projekcji życia nawiązuję też we "Fiolecie", pisząc o tym, że nie ma tak naprawdę uniwersalnego świata zewnętrznego, tylko jest ten, który sami projektujemy sobie we własnym mózgu. I ja chyba sobie taką najlepszą wersję zaprojektowałam. Zastanawiam się tylko, czy to dzieje się naprawdę, czy to mi się śni - mówi ze śmiechem autorka kryminałów. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama