"Czerń" wkrótce na Netfliksie. Jest zwiastun!
Na ten film z niecierpliwością czekają nie tylko fani kryminałów Małgorzaty Oliwii Sobczak. Filmowa adaptacja jej pierwszej powieści z serii "Kolory zła", czyli "Czerwień", biła rekordy oglądalności na platformie Netflix, nie tylko w Polsce, ale na świecie.
10 czerwca czeka nas premiera filmu "Kolory zła: Czerń", na podstawie prozy tej popularnej trójmiejskiej autorki. Kontynuację "Czerwieni" zobaczymy na Netfliksie. W rolach głównych Jakub Gierszał i Marianna Zydek. Na ekranie pojawią się też m.in. Andrzej Chyra, Robert Gonera, Piotr Żurawski i Beata Ścibakówna.
ZOBACZ TAKŻE: Kaszuby niczym miasteczko Twin Peaks? Filmowa "Czerń" wkrótce na Netflix, jest data premiery
Mroczny kryminał osadzony na Kaszubach
„Czerń” to prawdziwa czerń. Mroczny kryminał osadzony na Kaszubach. Mrok aż się z niego wylewa. Są demony, rytualne morderstwa, egzorcyzmy. Osią fabuły tego kryminału są zaginięcia dzieci. Prowadzone przez prokuratora Leopolda Bilskiego i asesor Annę Górską śledztwo odsłania coraz mroczniejsze tajemnice sennego miasteczka, a zło ma przeróżne oblicza.
Małgorzata Oliwia Sobczak w rozmowie z namu podkreślała, że prace nad „Czernią” rozpoczęły się jeszcze przed wydaniem „Czerwieni”. Inspiracją były jej własne doświadczenia po przeprowadzce na kaszubską wieś oraz codzienne obserwacje lokalnej rzeczywistości.
- W tym czasie wyprowadziłam się z Sopotu na kaszubską wieś. Kilkanaście kilometrów od Trójmiasta, ale to zupełnie inny świat. Urodziłam córeczkę i codziennie chodziłam na długie spacery. A krajobraz Kaszub potrafi inspirować. W głowie kołatały mi się różne historie. Ale momentem, w którym te historie złożyły się w fabułę, była wizyta w pralni, która znajduje się niedaleko mojego domu. Niewielki budynek z napisem Ekopralnia, weszłam do środka i zobaczyłam na ścianach religijne obrazy - Jezus, Matka Boska i inni święci. Już to wydało się surrealistyczne, bo to punkt usługowy, a człowiek mógł się tutaj poczuć jak w miejscu kultu. Jakby tego było mało, pan obsługujący powitał mnie słowami: wesołych świąt. Co po raz drugi zbiło mnie z tropu. Pan jednak od razu mi wytłumaczył, że jutro jest Boże Ciało, a w katolickiej tradycji to święto najważniejsze tuż po Wielkanocy. Dlatego mówi wszystkim wesołych świąt. Oddałam rzeczy do pralni, wyszłam i od razu poczułam to charakterystyczne mrowienie w brzuchu - sygnał, że mam pomysł na książkę - tłumaczyła.

























Napisz komentarz
Komentarze