Reklama

Dlaczego Wołodymyr Zełenski nie przyjechał do Gdańska? Eksperci szukają wyjaśnień

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy nie bierze udziału w Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Delegacją ukraińską kieruje premier Julija Swyrydenko. Komentatorzy łączą tę decyzję z konfliktem wokół Orderu Orła Białego przyznanego i odebranego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Wołodymyr Zełenski
– Przyjazd do Gdańska byłby dowodem na to, że prezydent Zełenski potrafi wznieść się ponad orderowy konflikt z prezydentem Nawrockim, pokazując przy tym, że docenia zabiegi polskiego społeczeństwa – uważa dr Janusz Sibora

Autor: KPRM

Konflikt dyplomatyczny czy chwilowe ochłodzenie relacji?

Jedni nazywają nieobecność Wołodymyra Zełenskiego na Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy kryzysem dyplomatycznym między Warszawą a Kijowem, inni jedynie krótkim ochłodzeniem relacji. Komentatorzy łączą ten gest z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, podjętą na kilkanaście dni przed szczytem w Gdańsku. Powodem była wcześniejsza decyzja ukraińskiego przywódcy o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”, co w Polsce wywołało falę krytyki. 

Na krok Karola Nawrockiego Wołodymyr Zełenski odpowiedział, odsyłając odznaczenie do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.

Brak spójności w rządzie. Różne opinie na temat nieobecności Wołodymyra Zełenskiego

W tej sprawie koalicja rządząca nie mówi jednym głosem. Premier Donald Tusk, pytany o nieobecność prezydenta Ukrainy na konferencji w Gdańsku, odpowiadał, że, z jego punktu widzenia, oznacza to być może nawet sprawniejsze jej przeprowadzenie, bez niepotrzebnych napięć, i że traktuje to jako gest na rzecz deeskalacji.

– Powinien być na tej konferencji, bo jest współorganizatorem i współzapraszającym – stwierdził z kolei wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Podobnego zdania jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przewodnicząca Polski 2050, która powiedziała, że Wołodymyr Zełenski popełnia ogromny błąd, nie przyjeżdżając do Gdańska. Dodała, że „strzela sobie w stopę”, bo to Ukraina potrzebuje pieniędzy na odbudowę.

Co więc się stało? Nasi rozmówcy są zgodni, że prezydent Ukrainy nie zrobił nic, by ostudzić napięcie ostatnich tygodni, a jego reakcję określają jako emocjonalną, nieracjonalną – z zastrzeżeniem, że taka impulsywność wpisana jest w jego charakter.

Obniżenie rangi delegacji ukraińskiej w Gdańsku 

Iwona Reichardt, zastępczyni redaktora naczelnego pisma „New Eastern Europe”, na pytanie, jak odczytuje fakt, że prezydent niemal w ostatniej chwili wycofał się z przyjazdu do Gdańska, odpowiada: 

– Z bólem serca to przyjmuję. Oczywiście, jestem krytyczna do wszystkiego, co się w ostatnim czasie działo w stosunkach polsko-ukraińskich. Błędy były po obu stronach. Ale intencją tej konferencji jest wsparcie Ukrainy. I to bardzo przykre, że bieżący konflikt polityczny tak zdominował sytuację i doprowadził do tego, że prezydent Zełenski nie przyjeżdża.

Czy to oznacza, że prezydent się obraził? 

– Nie użyłabym takiego słowa. Ale na pewno zareagował bardzo żywo, dał się ponieść nastrojowi chwili – tłumaczy Iwona Reichardt. – Wysłał do Gdańska panią premier. Ale znając system polityczny Ukrainy, wiemy, że osobą numer jeden w tym państwie jest prezydent. Ranga delegacji ukraińskiej została w ten sposób obniżona.

Wołodymyr Zełenski jako bohater wojny i twardy negocjator 

Skłonność prezydenta Ukrainy do działania pod wpływem emocji zauważa też Aleksander Hall. Na pytanie, jak postrzega Wołodymyra Zełenskiego, odpowiada, że jego obraz medialny różni się od tego, jaki wyłania się z pogłębionych analiz i publikacji na jego temat.

– Wizerunek medialny Zełenskiego przedstawia go jako heroicznego prezydenta kraju zaatakowanego przez Rosję. Jako człowieka, który wytrzymał uderzenie i stał się twarzą ukraińskiego oporu. Historia jeszcze nie wystawiła mu swojej ostatecznej oceny, ale niezależnie od tego, jaka ona będzie, na pewno ta jego postawa po ataku Rosji na jego kraj pozostanie w historii Europy i Ukrainy jako coś bardzo ważnego. Coś, co nadało ducha obronie ukraińskiej – tłumaczy Aleksander Hall.

Aleksander Hall dodaje, że istnieje też inny obraz Wołodymyra Zełenskiego – portret twardego gracza, czasem grającego na pograniczu brutalności. 

– To, o czym nie wiedziałem, a co wyłania się z niedawno wydanej książki Zbigniewa Parafianowicza, to, że prezydent Ukrainy jest człowiekiem, który działa często pod wpływem impulsu – mówi profesor.

Trzecią kwestią mającą wpływ na ogólny odbiór prezydenta Ukrainy jest, zdaniem Aleksandra Halla, sprawa korupcji w najbliższym otoczeniu Wołodymyra Zełenskiego, wokół której wciąż pozostaje niewiadoma: co wiedział, a czego nie wiedział. 

– Ten znak zapytania pozostaje – puentuje Aleksander Hall.

Prezydent Wołodymyr Zełenski. Mistrz przetrwania czy narcyz polityczny?

Więcej światła na sylwetkę prezydenta Ukrainy rzuca wspomniana książka Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim” oparta na rozmowach z polskimi, europejskimi i ukraińskimi politykami. Autor pisze, że Wołodymyr Zełenski jest i był mistrzem przetrwania – tę sowiecką cechę, pozwalającą przeżyć w warunkach gułagu i terroru, rozwinął do rozmiarów politycznego monstrum, zmieniając ją w technologię polityczną, która pozwoliła trwać również fantomowemu państwu, jakim stała się Ukraina. W gruncie rzeczy, to zdolność fenomenalna, jak ocenia autor.

Z książki wynika również, że można lubić Ukraińców, ale nie sposób lubić ukraińskiej polityki. Działania Wołodymyra Zełenskiego sprawiają, że polskie elity dochodzą do wniosku, iż poza wspólną wrogością wobec Rosji, istnieje całkowita sprzeczność między interesami Polski a Ukrainy – sprzeczność, której nie da się rozwiązać, bo Ukraina jest partnerem nieobliczalnym, który w przypadku konfliktu interesów nie siada do rozmów, lecz „daje w gębę”.

Dr Janusz Sibora, ekspert ds. protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego zauważa, że dla obserwatorów prezydent Wołodymyr Zełenski ma niejedno oblicze. Zwłaszcza w pierwszym okresie wojny przedstawiano go w sposób heroiczny.

– Wszyscy byliśmy w niego tak zapatrzeni, że nie widzieliśmy w nim żadnych negatywnych cech. Tym samym, wyrządzając mu pewną szkodę. Bo nie ma człowieka idealnego, bez wad. Opinia publiczna dopiero w ciągu ostatnich kilku miesięcy dowiaduje się o tych trudnych cechach charakteru prezydenta – zwraca uwagę dr Janusz Sibora.

– To już tajemnica poliszynela, że prezydent Zełenski jest osobą narcystyczną i konfliktową. Jego współpracownicy przyznają, że mają z nim kłopot, ponieważ interesuje go głównie przeglądanie rolek z własnym udziałem i to, jak się na nich prezentuje. Zależy mu na własnym obrazie w mediach i dlatego poświęca temu wiele czasu – mówi dr Janusz Sibora.

Jego zdaniem, to zapewne zawrót głowy od sukcesów, samozachwyt, który pojawił się po obdarowaniu go dziesiątkami nagród i medali.

 – To było widoczne podczas spotkania w Białym Domu z Donaldem Trumpem, gdzie nastąpiło zderzenie dwóch narcystycznych osobowości. Kiedy padło pytanie Trumpa: jakie pan ma karty – doszło do konfliktu.

Dyplomatyczny wymiar konfliktu wokół Orderu Orła Białego

Janausz Sibora dodaje, że za obecny stan stosunków polsko-ukraińskich odpowiadają politycy, analitycy z think tanków i media narzucające poprawny politycznie tryb narracji.

– Jeśli społeczeństwo karmione jest „newsami” w stylu, że Putin umrze za trzy miesiące, ponieważ trzęsła mu się ręka, a Ukraina wygra za dwa tygodnie, bo ma cudowną broń, to pojawia się efekt krzywego spojrzenia. To może działać przez kilka tygodni, ale nie przez cztery lata wojny. Brakowało i nadal brakuje rzetelnych przekazów zawierających tylko fakty.

– Z drugiej strony – mówi dr Janusz Sibora – niezależnie od cech osobistych prezydenta, dyplomacja Ukrainy jest doskonale prowadzona, w ostrym, a nawet powiedziałbym brutalnym, zbliżonym do rosyjskiego stylu.

To, jak dodaje, było widoczne zwłaszcza w przypadku zamieszania wokół Orderu Orła Białego. 

– Sposób odesłania orderu przez prezydenta Zełenskiego jest demonstracyjny. Odesłanie go kurierem na koszt odbiorcy miało być rodzajem demonstracyjnego lekceważenia samego odznaczenia. Szacunek dla insygniów orderu wymagałby zupełnie innego postępowania – wyjaśnia.

Janusz Sibora nie rozumie też rezygnacji z przyjazdu do Gdańska w ostatniej chwili. 

– Zaproszenie na konferencję zostało wystosowane zarówno przez premiera Donalda Tuska, jak i przez samego Zełenskiego. Tylko rzeczywista choroba, a nie dyplomatyczna, byłaby usprawiedliwieniem nieobecności. Przyjazd do Gdańska byłby dowodem na to, że prezydent Zełenski potrafi wznieść się ponad orderowy konflikt z prezydentem Nawrockim, pokazując przy tym, że docenia zabiegi polskiego społeczeństwa – kończy.

Konferencja w Gdańsku. Gospodarcze znaczenie dla odbudowy Ukrainy

Poseł prof. Paweł Kowal, pytany o nieobecność prezydenta Ukrainy w Gdańsku, mówi o nadzwyczajnej sytuacji oraz zrozumiałych emocjach wywołanych sporem o nazwę „Bohaterów UPA” i kryzysem orderowym. Ważniejsze jest jednak, jak dodaje, że Gdańsk stanie się centrum gospodarczej odbudowy Ukrainy.

– W Gdańsku odbędzie się bezwzględnie najważniejsze wydarzenie biznesowe tego roku w Europie. Skala tego spotkania jest ogromna. Równolegle do paneli dyskusyjnych, przez całe półtora dnia podpisywane będą konkretne umowy komercyjne oraz listy intencyjne. To wielka szansa zarówno dla międzynarodowych partnerów, jak i polskich firm, które chcą wziąć aktywny udział w tym historycznym projekcie – kończy prof. Paweł Kowal.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama