Konserwy i marynaty rybne pod lupą
Na początku lipca pisaliśmy o kontrolach Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w nadmorskich smażalniach. Wtedy skontrolowano łącznie 50 podmiotów, z czego w 38 przypadkach ujawniono nieprawidłowości. Najczęściej na talerzu lądowała inna ryba niż ta oferowana w menu. Brakowało również informacji o alergenach oraz dodatkach pojawiających się na przykład w panierce.
CZYTAJ TEŻ: 37 z 50 smażalni oszukuje klientów. Zamiast dorsza – tańsza ryba na talerzu
Teraz inspektorzy wzięli pod lupę przetwory rybne. W szczególności konserwy i marynaty. Sprawdzono zarówno fabryki w których te przetwory są produkowane, jak i sklepy w których można konserwy i marynaty kupić.
Kontrole przeprowadzono w I kwartale 2026 r. w placówkach handlu detalicznego na terenie całego kraju oraz u producentów, z wyłączeniem województwa dolnośląskiego i podlaskiego - czytamy w komunikacie Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. - Skontrolowano łącznie 106 podmiotów, w tym 74 sklepy i 32 producentów. Nieprawidłowości stwierdzono łącznie w 69 podmiotach, w tym w 44 sklepach i w 25 zakładach produkcyjnych.
Więcej problemów już na etapie produkcji
Kontrola wykazała, że najwięcej uchybień pojawia się jeszcze przed trafieniem produktów na sklepowe półki.
Inspektorzy ocenili 74 partie produktów pod kątem cech organoleptycznych, takich jak wygląd, tekstura czy barwa. Zakwestionowano dwie partie marynat rybnych. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. niewłaściwego wyglądu produktów oraz sposobu ułożenia płatów śledziowych w opakowaniach.
Znacznie więcej nieprawidłowości wykryto podczas badań laboratoryjnych.
Zawyżona zawartość tłuszczu i błędne informacje na etykietach
Łącznie przebadano 223 partie konserw i marynat rybnych. Nieprawidłowości stwierdzono w 83 przypadkach – 36 u producentów i 47 w sklepach.
Były to między innymi nieprawidłowości w:
- Najczęściej dotyczyły one:
- zawyżonej lub zaniżonej zawartości tłuszczu, białka i soli względem deklaracji producenta,
- niezgodnej z etykietą ilości składników, m.in. filetów śledziowych czy cebuli,
- błędnego określania rodzaju produktu, np. oznaczania konserwy jako „tuńczyk jednolity”, mimo obecności licznych kawałków ryby,
- nieprawidłowej masy netto po odsączeniu,
- błędnego oznaczania terminów przydatności do spożycia,
- braku pełnych danych producenta,
- braku informacji dotyczących przechowywania produktu, także po otwarciu opakowania.
ZOBACZ TAKŻE: Mięso mielone do kontroli. Wykryli wieprzowinę w „wołowym”
Problem dotyczy niemal co drugiej partii
Z danych przedstawionych przez IJHARS wynika, że nieprawidłowości dotyczące znakowania wykryto w 44,9 proc. skontrolowanych partii, natomiast uchybienia związane z parametrami fizykochemicznymi stwierdzono w 37,2 proc. przypadków.
Szczególnie niepokojące są wyniki dotyczące producentów. Na etapie produkcji zakwestionowano:
- 61,2 proc. partii pod względem oznakowania,
- 45 proc. partii pod względem parametrów fizykochemicznych.
W sprzedaży detalicznej odsetek ten był niższy i wyniósł odpowiednio 37,2 proc. oraz 32,9 proc.
Posypały się kary finansowe
W związku z wykrytymi nieprawidłowościami inspektorzy zastosowali wobec przedsiębiorców przewidziane prawem sankcje. Kary finansowe otrzymali zarówno producenci, jak i właściciele sklepów oferujących wadliwie oznaczone lub niespełniające wymogów produkty.


Napisz komentarz
Komentarze