Piłkarze Lechi wysyłają wezwania do zapłaty
Choć Lechia Gdańsk przygotowuje się do rozpoczęcia nowego sezonu w Betclic 1 Lidze, wokół klubu narasta niepewność związana z jego sytuacją finansową i zaległościami wobec piłkarzy. To oczywiście w Lechii rzecz nie nowa. Przeciwnie, w ostatnich latach nie ma chyba w Polsce klubu, o którym dziennikarze i kibice pisaliby częściej w kontekście fatalnego zarządzania i stanu finansów.
Zdaniem Potępy, zawodnicy gdańskiej Lechii zaczęli kierować do klubu oficjalne wezwania do zapłaty. To istotne, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami, po doręczeniu takiego wezwania klub ma określony czas na uregulowanie zaległości. W przypadku polskich piłkarzy termin wynosi 14 dni, natomiast wobec zawodników zagranicznych 15 dni. Jeśli zobowiązania nie zostaną spłacone, piłkarze mogą domagać rozwiązania kontraktów z winy klubu.
Lechia nadal z zakazem transferowym
Biorąc pod uwagę, że w sobotę, 25 lipca Lechia ma zagrać w Gdańsku pierwszy ligowy mecz (z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, godz. 15.30), to problem robi się duży. Lechia wciąż pozostaje objęta zakazem rejestracji nowych zawodników nałożonym przez Polski Związek Piłki Nożnej oraz FIFA. Oznacza to, że mimo przeprowadzonych transferów nowi piłkarze nie mogą zostać zgłoszeni do rozgrywek. Przypomnijmy, że do zespołu dołączyli:
- Samuel Kopásek,
- Danyło Małow
- oraz Jakub Adkonis.
ZOBACZ TEŻ: Lechia Gdańsk buduje nowy zespół. Kadra po spadku wciąż niekompletna
Warunkiem odblokowania zakazu i rejestracji nowych zawodników jest uregulowanie przez klub zaległości finansowych oraz spełnienie wymogów nałożonych przez piłkarskie federacje.
Co więcej, kilka dni temu Miasto Gdańsk poinformowało, że nie podpisze z Lechią umowy promocyjnej na podstawie, której klub mógłby liczyć na pokaźne wsparcie ze strony miasta. Najpierw klub musi „wyprostować” swoje problemy finansowe i zadeklarować cele sportowe na nadchodzący sezon. W ubiegłym sezonie, kiedy biało-zieloni występowali w PKO BP Ekstraklasie Gdańsk przekazał klubowi 10 milionów złotych.


Napisz komentarz
Komentarze