Konkurs „Pamiętajmy o Osieckiej”
Trwa 29. edycja konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” w Teatrze Atelier. To spotkanie młodych talentów, doświadczonych wykonawców, a przede wszystkim miłośników piosenki poetyckiej. Z tekstami patronki małej sceny przy sopockiej plaży tradycyjnie mierzy się dziewięcioro finalistów konkursu.
Podczas sierpniowych koncertów każdy z uczestników prezentuje dwie interpretacje piosenek Agnieszki Osieckiej. Oprócz werdyktu jury przyznana zostanie również nagroda publiczności. Laureatów poznamy podczas finałowej gali 9 sierpnia.

Rok szczególny dla Teatru Atelier
Ten rok jest dla Teatru Atelier szczególny. Przypada bowiem 90. rocznica urodzin jego wyjątkowej patronki.
Kiedy Agnieszka Osiecka po raz pierwszy przekroczyła progi Teatru Atelier, scena dopiero otwierała swoje podwoje. Był rok 1994. Wszystko dopiero miało się zdarzyć.
Zaprosiliśmy ją na - specjalnie dla niej przygotowaną na widowni - rzeźbioną, antyczną, pięknie tapicerowaną sofę. Usiadła tam sama. Oglądała spektakl w wielkim skupieniu. Reagowała żywo, śmiała się, klaskała gorąco. A potem już właściwie nigdy z tego „tronu” w Atelier nie zeszła - wspominał na łamach „Zawsze Pomorze” André Hübner-Ochodlo, dyrektor teatru i reżyser muzycznego spektaklu „Danse Macabre”, który - jak co roku letnie przedstawienia w Atelier - przyciągnął tłumy widzów.
To kolejny powrót André Hübnera-Ochodlo do twórczości Osieckiej. To zawsze sentymentalna podróż dla tych, którzy pamiętają początki popularnej sopockiej sceny. Betonowy barak z widokiem na morze, przy drzwiach wejściowych dwa zamyślone manekiny. Do późna wysiadywało się w prowizorycznym foyer, które było niczym linia graniczna, między sceną a plażą, życiem i teatrem. Tu też można było spotkać Agnieszkę Osiecką, która za sprawą „Danse Macabre”, tego roku w Atelier znów usiadła na złotej sofie. Na której widowni? Były dwie...

Z tej zaimprowizowanej na scenie, tej sprzed lat, ze snu może, popłynęły ostatnie jej teksty w aranżacjach Adama Żuchowskiego. Piosenki pisane w Sopocie, dla Sopotu.
„Nieskromnie dodam, że piosenkami do spektakli dla Teatru Atelier wzniosłam się ponad wszystko, co w życiu zrobiłam. I to jest mój łabędzi śpiew" - wyznała Osiecka przed laty.
„Trzeba wędrować/Póki są drogi/Ja się nie boję/Mam dwie nogi/Panie obłoczny/Panie z daleka/Prowadź mnie czule/Albo zaniechaj” – słowa te wybrzmiały szczególnie w prostej, wzruszającej, intymnej niemal interpretacji Joanny Knitter. Prócz niej wystąpili: Marcin Januszkiewicz, Arkadiusz Brykalski i André Hübner-Ochodlo, dla których to kolejne nadzwyczaj udane zmierzenie się z aktorskim, poetyckim, pełnym żaru repertuarem.
W głębi sceny zasiedli muzycy:
- Michał Rorat – fortepian,
- Krzysztof Paul – gitara,
- Kacper Skolik – perkusja,
- Adam Żuchowski – kontrabas.
Niewiele trzeba, by teksty Agnieszki Osieckiej wybrzmiały dla teatru, bo one same teatrem wielkim i wspaniałym. Wesołym, choć smutnym miasteczkiem, miasteczkiem szalonym, gdzie „łamią się serca i nogi zmęczone, tu żona, tam ona, i małpa i słoń, i poziomkowy koń!!! Ach, tu się żyje i tu się umiera...” płynęło ze sceny jak z dawnych lat...
Danse macabre - taniec śmierci. Śmierć... Zaprasza do tańca wszystkich, ale przecież do teatru nie przychodzi, bo tu nic nie dzieje się naprawdę.



Napisz komentarz
Komentarze