Po politycznym trzęsieniu ziemi w Gdyni. - Jak u Hitchcocka - komentuje dr Wojciech Ogrodnik

15 głosami „za” przy 13 przeciwnych z funkcji przewodniczącego Rady Miasta Gdyni odwołany został Tadeusz Szemiot. - Ta koalicja już nie ma racji bytu - powiedziała przed jego odwołaniem prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek. Jak tę sprawę widzi i komentuje dr Wojciech Ogrodnik, socjolog i przewodniczący Rady Dzielnicy Gdynia Wzgórze św. Maksymiliana?
Po politycznym trzęsieniu ziemi w Gdyni. - Jak u Hitchcocka - komentuje dr Wojciech Ogrodnik
W Gdyni jest jak u Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi, a potem już tylko ostrzej - ocenia Wojciech Ogrodnik

Autor: Archiwum prywatne

Można było się tego domyślać czy nie, co się wydarzy na sesji Rady Miasta w Gdyni. Mam na myśli zakończenie współpracy w ramach rady prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek z Koalicją Obywatelską, Ruchami Miejskimi i Lewicą. - Ta koalicja już nie ma racji bytu – podsumowała Kosiorek.

Nie chcę powielać plotek, ale informacje o tym, że w urzędzie w Gdyni źle się dzieje i są różne napięcia oraz konflikty, wychodziły i była to wiedza dla mieszkańców Gdyni powszechna. Te wcześniejsze nieoficjalne informacje mówiły o tym, że właśnie na linii pani prezydent - Rada Miasta są spory kompetencyjne i że radni czy Rada Miasta za bardzo ingerują w sprawy prezydenckie i że następuje mieszanie kompetencji. No, ale to były tylko takie, powiedziałbym, nieformalne informacje. Natomiast przyznam, że dla mnie też było dużym zaskoczeniem to, co się ostatecznie na sesji wydarzyło. Miała być procedowana ustawa metropolitalna, a doszło do zmiany przewodniczącego. Dla mnie to coś niebywałego, bo przecież Koalicja Obywatelska i KORMiL miały wszystkie klucze do tego mieszkania i do tej sprawy. Więc wydawało się, że Koalicja Obywatelska kontroluje sytuację. Ten cały sojusz w radzie był bardzo egzotyczny i coś się musiało zadziać na tyle mocnego i na tyle ważnego, że te trzy ugrupowania, przecież są diametralnie od siebie różne i ze sobą skłócone, czyli Prawo i Sprawiedliwość, Samorządność Wojciecha Szczurka, czyli ludzie o poglądach „platformerskich” i Gdyński Dialog, czyli środowisko kilku ugrupowań i ruchów, się z sobą dogadały, żeby odwołać przewodniczącego. No dla mnie jest to sytuacja kuriozalna, nawet jeśli idzie o perspektywę ogólnopolską. No takiego zwierzęcia jeszcze nie widziałem. 

Na samym początku sesji padła informacja o zakończeniu współpracy i późniejsze ruchy były tylko następstwem. A jaka najbliższa przyszłość w tej małej gdyńskiej polityce się szykuje?

Powiem słowami wojaka Szwejka „Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”. Mamy przed sobą 2,5 roku prezydentury pani Aleksandry Kosiorek, która w tej chwili jest w połowie kadencji. Wszystko jest możliwe. Wyobrażam sobie, że przecież jest możliwa koalicja gdyńskich spraw i przy różnych uchwałach przeróżni radni, począwszy od radnych KO i PiS-u, mogą ze sobą współpracować. Paradoksalnie więc ta sytuacja może być bardzo ciekawa dla takiej demokratycznej odsłony Gdyni, więc ja tu się specjalnie bym tym wszystkim nie martwił. 

Czyli nieformalnie mogą się ze sobą „dogadywać”...

Oczywiście, no na tym przecież polega polityka, że się dogaduje nieformalnie. Głosowanie, jak wiadomo, jest już tylko zwieńczeniem pewnego procesu negocjacyjnego. 

Czy głosowania mogą być w Gdyni pewną loterią?

Biada tym politykom, którzy stawiają na loterię podczas głosowania. To znaczy, jeżeli ktoś w ten sposób uprawia politykę i zastanawia się, jak to będzie na głosowaniu, to daleko nie zajedzie, bo polityka polega na konsensusie, na ustalaniu wspólnych spraw, na negocjacjach. Co innego, jak ma się większość np. w Sejmie, to wtedy, prawda, partia może, tak jak to PiS bardzo często robił, wydać „dyrektywę”, że jest głosowanie pod rygorem i koniec. I głosujesz, jak ci partia każe. No ale jak już jest koalicja i jak już nie ma większości, to wtedy się trzeba dogadywać. Myślę sobie, że różne interesy różnych grup mieszkańców mogą być teraz też bardziej proporcjonalnie reprezentowane. Więc tutaj w tej chwili pani prezydent może być, tak jak mówię, paradoksalnie, w dobrej sytuacji, bo może z różnych pudełeczek, z różnych kupek wybierać radnych do różnych głosowań. Więc możemy być świadkami bardzo ciekawej rozgrywki i ciekawych rozwiązań. Zastanawiam się też, co nastąpi w klubie KORMiL, bo to jest dla nich szok. To, co się wydarzyło, nie miało prawa się wydarzyć. Więc podejrzewam, że tam też będziemy mieli ciekawą sytuację. Może dojść do pewnej dekompozycji tego klubu. 

Podsumowując, na stulecie Gdyni nudy w tym mieście nie ma...

W Gdyni jest jak u Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi, a potem już tylko ostrzej. Z ciekawością więc musimy dalej obserwować tę polityczną scenę i patrzeć, co się będzie działo. A wiemy, że wyzwań przed Gdynią jest mnóstwo i oczekujemy na nową dynamikę, patrzymy, co się będzie działo. Mamy w postaci Gdyńskiego Dialogu de facto trzeciego gracza, jakim jest PSL. Dla PSL-u to będzie też nie lada gratka, bo proszę zwrócić uwagę, w tej chwili PSL ma przewodniczącego Rady Miasta w dużym mieście powyżej 200 tysięcy mieszkańców, czego nie miał do tej pory, a przynajmniej ja sobie nie przypominam. Więc to jest dla nich rewolucja. Dla Gdyni to wszystko może być ciekawe, bo mamy tu teraz PSL, a PSL to MON, a do wyborów jeszcze rok… To może więc być dla Gdyni z korzyścią.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Activa Kamienice Pruszczańskie
Reklama
Reklama Activa Kamienice Pruszczańskie
Reklama