Reklama

Krajobraz polityczny po krakowskich wyborach

Polaryzacja w Polsce wciąż się pogłębia. Tempa nabierają rozliczenia rządów PiS, afera Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi, spór między Kancelarią Premiera a Kancelarią Prezydenta objął już nawet kwestie bezpieczeństwa. A w Krakowie zakończyła się pierwsza tura przedterminowych wyborów prezydenckich. Partie polityczne powinny wyciągnąć z niej wnioski.
Mariusz Szmidka

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Kandydat obywatelski na prezydenta Krakowa Łukasz Gibała zdobył ponad 36 proc. głosów, a popierana przez KO i PSL Maria Piątkowska – 30 proc. Jeśli Gibała wygra także II turę wyborów, pokaże, że na szczeblu samorządowym w wielkich miastach istnieje realna alternatywa dla kandydatów partyjnych – zarówno PiS, jak też KO.

Zgadzam się z politologiem prof. Antonim Dudkiem, że mimo to, wyników I tury przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie nie można w prosty sposób przekładać na całą Polskę. Dlatego przestrzegałbym polityków opozycji przed triumfalizmem i próbą powielania podobnych akcji obywatelskich w innych dużych miastach. 

Zresztą Warszawa już pokazała, że powtórka z Krakowa w stolicy kraju nie wchodzi w grę. Inicjatorzy referendum nie zebrali wymaganej liczby podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Ale sygnał ostrzegawczy dla wszystkich prezydentów wielkich miast poszedł w świat.

Politycy powinni jednak pamiętać, że referendum nie jest prostym narzędziem partyjnej walki. Trzeba zebrać sporą liczbę podpisów, zmobilizować mieszkańców i przede wszystkim przekonać ich, że chodzi o realny problem, a nie polityczną awanturę.

Kraków miał swoją specyfikę: słaby mandat prezydenta po minimalnym zwycięstwie, narastające społeczne niezadowolenie, spory wokół strefy czystego transportu i oskarżenia o nepotyzm. Do tego doszedł fundamentalny błąd samego Aleksandra Miszalskiego – wezwanie zwolenników do bojkotu referendum. W efekcie, do urn poszli niemal wyłącznie jego przeciwnicy.

Samorządowcy powinni wyciągnąć prosty wniosek z całej tej sytuacji, że mieszkańców nie wolno lekceważyć, a arogancja władzy – wcześniej czy później – może zostać ukarana. Dotyczy to zresztą wszystkich sprawujących władzę bądź mandat społeczny. Mieszkańcy powinni mieć poczucie, że polityka miejska czy ta ogólnopolska jest tworzona dla zwykłego człowieka. I właśnie dlatego referendum krakowskie oraz I i II tura wyborów prezydenckich sprawiają, że obywatele zobaczyli swoją sprawczość. 

Koalicja Obywatelska, pomimo prowadzenia w sondażach ogólnopolskich, powinna zdać sobie sprawę z faktu, że brak wyrazistych liderów lokalnych oraz rozdrobnienie potencjalnych koalicjantów (dwie lewice, dwa ugrupowania centrowe) mogą utrudnić utrzymanie władzy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze