Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niepokojące jest, gdy wskutek medycznych podchodów ciąża staje się własnością państwa

Rozporządzenie o cyfrowym Systemie Informacji Medycznej pozwala na gromadzenie informacji o zdrowiu Polaków. Nie tylko o grupie krwi, implantach, alergiach, ale także o ciążach. Czy dostęp do takich danych ma uzasadnienie medyczne i uchroni kobiety przed zażywaniem szkodliwych leków i niebezpiecznymi badaniami? - Nie da się nikogo zmusić do badań profilaktycznych, opieki. Bardziej bym stawiał na edukację już od czasów szkolnych na temat fizjologii ciąży - mówi prof. dr n. med. Krzysztof Preis, wybitny ginekolog-położnik, konsultant wojewódzki, autor pionierskich operacji ratujących życie dzieci w łonach matek.

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Po podpisaniu przez ministra zdrowia rozporządzenia od 1 października 2022 roku kobiety będą zobowiązane do rejestrowania swojej ciąży w Systemie Informacji Medycznej (SIM). Czy tzw. rejestr ciąż ma uzasadnienie medyczne?
Absolutnie nie. Zawsze byłem zwolennikiem marchewki, a nie kija. Doskonale pamiętam, jak w Rumunii za czasów dyktatury Nicolae Ceausescu ciąża podlegała kontroli państwa. Wszystkie ciąże były rejestrowane. Wie pani, dlaczego z Polski wywożono do Rumunii w latach 70.i 80. XX wieku antybiotyk Biseptol?

Niestety, nie.
Był to lek działający toksycznie na ciążę. Ponieważ komunistyczne państwo zabraniało przerywania ciąży pod karą więzienia dla kobiety i lekarza, kobiety truły się Biseptolem, by mieć jakąkolwiek szansę na jej przerwanie. Dla mnie, jako lekarza, już samo to skojarzenie, bez oceny merytorycznej, medycznej, o której pani mówi, sprawia, że skóra cierpnie na plecach. Taki nadzór jest niewątpliwie funkcją państwa totalitarnego.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Po co państwo gromadzi informacje o ciążach Polek? Dyskusja w Sejmie

Według przedstawicieli resortu zdrowia rejestracja ma usprawnić pracę lekarzy, usprawnić obieg dokumentacji medycznej.
Z mojego doświadczenia medycznego - a pracuję 39 rok w położnictwie - nie da się nikogo zmusić do badań profilaktycznych, opieki. Bardziej bym stawiał  na edukację już od czasów szkolnych na temat fizjologii ciąży, uczenia jak się do niej przygotować, jak zdrowo ciążę przechodzić,  jak ją prowadzić i nadzorować. To przyniesie więcej korzyści, niż poddanie się administracyjnym obowiązkom rejestracji.

Przed wejściem na każdy Zakład Radiologii wisi informacja - jeśli jesteś w ciąży, zgłoś to przed badaniem. W zupełności to wystarcza. Kobiety wiedzą, że badania rentgenowskie w ciąży nie powinny być prowadzone.

Padają także argumenty, że  taka informacja ułatwi korzystanie z usług medycznych w całej Unii Europejskiej, a lekarze nie przepiszą ciężarnej niebezpiecznych dla dziecka leków i nie skierują kobiety np. na badania rentgenowskie.
Ależ taka informacja wisi na przed wejściem na każdy Zakład Radiologii - jeśli jesteś w ciąży, zgłoś to przed badaniem. W zupełności to wystarcza. Kobiety wiedzą, że badania rentgenowskie w ciąży nie powinny być prowadzone. Podobnie w interesie kobiety leży, by ją wcześniej zdiagnozować samodzielnie, a system administracyjny tego nie wychwyci. Wracając do Rumunii - tam nawet rejestrowano kobietom miesiączki! Wymyślano absurdalne metody wychwytywania ciąż, o których kobiety mogły jeszcze nie wiedzieć.

Czy do do danych z SIM powinny mieć dostęp prokuratura i sądy?
Jeśli medyczne podchody czynią, że ciąża choć w jednym procencie staje się własnością państwa, jest to rzeczywiście niepokojące. Było tak nie tylko w Rumunii, ale także w faszystowskich Niemczech, gdzie kobiety miały rodzić żołnierzy na chwałę Führera. Tak działo się w krajach totalitarnych.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama