Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Budżetowa polemika w Chojnicach. W tle brak darmowej komunikacji czy finansowanie in vitro

Tradycyjnie już w Chojnicach dyskusja o budżecie miasta na kolejny rok toczyła się między burmistrzem Chojnic Arseniuszem Finsterem a radnym opozycyjnym Bartoszem Blumą, który miał m.in. żal, że zgłoszone przez jego klub wnioski nie znalazły się w zaprezentowanym projekcie budżetu. Burmistrz podkreślał, że budżet na 2023 roku będzie trudny, m.in. przez uwarunkowania, na które miasto nie ma wpływu.
Budżetowa polemika w Chojnicach. W tle brak darmowej komunikacji czy finansowanie in vitro
W chojnickim ratuszu radni przyjęli projekt budżetu na 2023 rok

Autor: Olek Knitter | Zawsze Pomorze

W projekcie budżetu miasta Chojnice na 2023 roku po stronie dochodów zapisano kwotę 215,5 mln zł oraz wydatków w wysokości prawie 230 mln zł. Deficyt – blisko 14,3 mln zł - zostanie sfinansowany z zaciąganego kredytu (6,2 mln zł) oraz z wolnych środków (ok. 8,1 mln zł).

Swoimi uwagami co do budżetu, tradycyjnie już, w imieniu Klubu Radnych „Prawo i Sprawiedliwość" podzielił się Bartosz Bluma, który sporo czasu w swoim wystąpieniu poświęcił „dużej” polityce, próbując udowodnić przełożenie – jego zdaniem dobrych działań rządu – na stan finansów samorządów. Bluma wytknął burmistrzowi, iż ten nie uwzględnił w przyszłorocznym budżecie żadnego wniosku zgłoszonego przez jego klub.

Radny opozycyjny zwrócił uwagę na jego zdaniem niebezpieczne zadłużenie miasta, które pod koniec 2023 roku ma wynieść prawie 100 mln zł (przy około 60 mln zł w 2018 roku). Jego zdaniem o ile sam dług nie jest największym problemem w funkcjonowaniu miasta, to ma on realne zagrożenie w przyszłości, przy chęci pozyskiwania środków unijnych. Bluma wskazał, że miasta podobne do Chojnic (Szczecinek, Malbork, Kwidzyn), które mają zbliżone budżety i liczbę mieszkańców, mają o wiele niższe zadłużenie (Szczecinek – 39 mln zł, Malbork – 60 mln zł, Kwidzyn – 21 mln zł).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Dyskutowali o finansowaniu przez miasto chojnickiego sportu

Bluma zwrócił też uwagę na m.in. brak w Chojnicach Budżetu Obywatelskiego, brak darmowej komunikacji publicznej, zbyt niewystarczające inwestowanie w drogi osiedlowe, zbyt niskie środki dla stowarzyszeń zajmujących się kulturą i sportem, a także na dalsze wspieranie przez miasto procedury in vitro. Radny znalazł też dwa... plusy w budżecie – to planowane ukończenie budowy miejskiego żłobka oraz kontynuacja wymiany pieców na ekologiczne.

Ani złotówka z kredytu ani z pozyskanych środków nie jest w mieście przejedzona, a każda jest zainwestowana. My pomnażamy majątek miasta

Arseniusz Finster / burmistrz Chojnic

Burmistrz Arseniusz Finster wdał się z radnym w merytoryczną wymianę zdań, broniąc zapisów projektu budżetu. Zwrócił uwagę, że jego zdaniem zadłużenie miasta być może jest i słabą stroną budżetu, ale największym problemem jest koszt obsługi zadłużenia, który, ze względu na politykę państwa, urośnie aż do 9 mln zł. Zadłużenie innych pomorskich miast, wskazane przez radnego Blumę, Arseniusz Finster nazwał półprawdami, gdyż jego zdaniem, uczciwe byłoby wskazanie jednocześnie ile te miasta pozyskały pieniędzy z Unii Europejskiej oraz od rządu i wówczas można byłoby dyskutować nad tymi danymi, bo zdaniem włodarza, Chojnice mogą być w kwestii pozyskiwania środków nawet liderem.

- Warto pamiętać, że zaciągając kredyt inwestujemy i pozyskujemy dla miasta kolejne miliony. Nam nie grozi żadne bankructwo. Ani złotówka z kredytu ani z pozyskanych środków nie jest w mieście przejedzona, a każda jest zainwestowana. My pomnażamy majątek miasta - argumentował burmistrz, zwracając w swoich wypowiedziach kilkukrotnie uwagę na niższe dochody miasta z tytułu podatków, coraz większe środki dokładane do oświaty oraz na inflacyjną presję płacową. Jak podkreślił, są to rzeczy, na które miasto nie ma żadnego wpływu.

Nam nie grozi żadne bankructwo. Ani złotówka z kredytu ani z pozyskanych środków nie jest w mieście przejedzona, a każda jest zainwestowana. My pomnażamy majątek miasta

Arseniusz Finster / burmistrz Chojnic

Zdaniem burmistrza Chojnic największym jednak problemem jest brak pieniędzy z KPO, a także wysoka inflacja, która nie pomaga samorządom, a wręcz odwrotnie, zasila budżet państwa. I, jak stwierdził Arseniusz Finster, taka wysoka inflacja jest na rękę rządowi. Finster odniósł się też do braku Budżetu Obywatelskiego, który ma się pojawić, gdy miasto skończy duże inwestycje unijne. W kwestii in vitro włodarz Chojnic podkreślił, iż miasto ma podpisane umowy z klinikami do końca 2023 roku, rozpoczęte są kolejne procedury i chce się z tego wywiązać.

- A co do mniejszego inwestowania w drogi osiedlowe, to nie jest prawda, gdyż budujemy sporo nowych ulic na osiedlach, ale jeśli mamy możliwość pozyskania kilkudziesięciu milionów złotych na budowę zachodniego obejścia miasta, to lepiej dołożyć kilka swoich milionów i zbudować tę strategiczną drogę, która zmieni topografię miasta czy w zamian zbudować trzy czy cztery drogi osiedlowe? - pytał retorycznie Finster.

Największe zagrożenie „lokalne” burmistrz widzi w problemach dotykających obecnie firmy zajmujące się budownictwem wielorodzinnym, gdyż deweloperzy sprzedają kilkukrotnie mniej mieszkań, a to jego zdaniem wkrótce odbije się m.in. nw wyższym bezrobociu.

Ostatecznie projekt budżetu został przyjęty, 13 głosami za, przy 5 przeciwnych i 2 wstrzymujących.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama