Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nowa Lewica zapowiada uchwałę przeciwko podwyżkom cen biletów

Wszystko wskazuje, że mieszkańców znacznej części pomorskich miejscowości czekają w tym roku kolejne, horrendalne podwyżki cen biletów w komunikacji miejskiej. Obserwując okoliczności ich ogłoszenia, trudno nie odnieść wrażenia, że taryfy przygotowano w pośpiechu oraz ze złudną nadzieją zakamuflowania ich przyszłymi korzyściami z działania systemu Fala.
Nowa Lewica zapowiada uchwałę przeciwko podwyżkom cen biletów

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Jeszcze w grudniu wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski przekonywał, że w 2023 r. nie planuje się obciążać pasażerów dodatkowymi kosztami z tytułu funkcjonowania transportu zbiorowego. Tymczasem uchwała w sprawie podwyżek trafiła pod obrady skupiającego 14 samorządów, Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej, już 5 stycznia.

- Tego typu decyzji, o 20-proc. podwyżkach, nie podejmuje się przy wieczorze wigilijnym, ale na podstawie wielomiesięcznych analiz i szacunków – komentował gdański radny PiS, Andrzej Skiba.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kolejna podwyżka cen biletów. Nawet 6 zł za jeden przejazd

Podczas posiedzenia MZKZG włodarze dostali do przegłosowania uchwałę rekomendującą nowe, maksymalne ceny biletów, które teraz będą głosować rady poszczególnych gmin. Szykowane podwyżki są znaczące, a przypomnieć należy, że ostatnią, mocno krytykowaną przez podróżnych zmianę taryf, przeprowadzono zaledwie pół roku temu, w czerwcu 2022 r. Cenę biletu jednorazowego (75-min) na obszarze MZKZG zaproponowano ujednolicić do 6 zł z obecnych 4,80 zł, co w przypadku biletu elektronicznego w MZK Wejherowo oznaczałoby podwyżkę o ponad 30 proc. Bilety 24-godzinne miałyby podrożeć z 18 do 22 zł, z kolei miesięczne w zależności od organizatora: w Gdańsku ze 109 do 130 zł, a w Gdyni z 94 zł do 114 zł. Jako przyczynę drastycznych zmian podano inflację.

Transport publiczny w Trójmieście i tak znajduje się w kryzysie, czego wyrazem jest rosnąca stale liczba samochodów na drogach. Zatrzymajmy rozwiązania, które jeszcze bardziej go ograniczą

Nowa Lewica

- Miasta, czyli organizatorzy transportu, znalazły się w bardzo trudnej sytuacji finansowej – mówił Kamil Bujak, przewodniczący zarządu MZKZG. - Mocno wzrastają koszty funkcjonowania publicznego transportu zbiorowego, przede wszystkim ze względu na rosnące ceny energii oraz paliw. Jednocześnie, wskaźnik pokrycia kosztów przychodami ze sprzedaży biletów wynosi na terenie naszej metropolii nie więcej niż 25 proc.

Przedstawiciele niektórych gmin wydawali się zaskoczeni nowymi rozwiązaniami. Szczególnie dotyczyło to proponowanych rabatów, które mają przysługiwać osobom korzystającym z wprowadzanego systemu Fala. Wiceprzewodniczący Rady Gminy Wejherowa stwierdził wprost, że pierwszy raz widzi je na oczy. Z przedstawionych tabel wynikało, że pasażerowie, którzy założą konta i będą „odbijać” karty na wejściu i wyjściu z pojazdów, zapłacą mniej. W takim przypadku bilety normalne, 75-min miałyby kosztować: - 4,80 zł od 1 do 5 przystanków, 5,40 zł – od 6 do 10 przystanków oraz 6 zł od 11 i więcej przystanków. Natomiast za bilety okresowe w Gdańsku użytkownicy Fali zapłaciliby 117 zł, a w Gdyni 103 zł. Zapisy dotyczące rabatów nie trafiły jednak do uchwały i jak przekazano, są to na razie luźne propozycje.

Ostatecznie uchwałę rekomendującą nowe taryfy przegłosowano jednomyślnie, 18 głosami „za”. O planach w zakresie cen, jak i rabatów poinformowano opinię publiczną kilkadziesiąt minut później, podczas konferencji poświęconej wdrożeniu systemu Fala, co samej idei Fali raczej nie pomogło. System ma wejść życie od lipca i służyć zintegrowaniu środków transportu zbiorowego na terenie województwa. Ma być oparty na walidatorach i aplikacji, która dobierze pasażerowi najkorzystniejszą taryfę, niezależnie jakie środki transportu połączy w czasie swojej podróży. Włodarze przekonują, że przyświeca im idea premiowania użytkowników Fali, którzy po uruchomieniu systemu będą płacić znacznie mniej od pozostałych. Trudno nie odnieść wrażenia, że temat podwyżek postanowiono zakamuflować w gąszczu informacji o aplikacjach, walidatorach i przyszłych obowiązkach podróżujących oraz zagmatwanej taryfie, w której coraz trudniej się połapać.

- Podwyżki dla pasażerów korzystających z systemu będą znacząco niższe od obecnej, uśrednionej inflacji – mówiła podczas posiedzenia MZKZG Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki. - Natomiast musimy brać pod uwagę, że nie wszyscy będą chcieli z tego korzystać. Jeżeli ktoś wybierze własną wygodę, będzie musiał zapłacić znacznie więcej.

Nowe podwyżki spowodują dalszy odpływ pasażerów z komunikacji publicznej oraz spadek udziału transportu publicznego w ogólnym ruchu na terenie metropolii. Jednocześnie dadzą niewielki przychód do budżetów miast, bo tak naprawdę będą to promile.

Tomasz Larczyński / Nowa Lewica

Wprowadzeniu jakichkolwiek podwyżek sprzeciwiają się przedstawiciele lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości oraz Nowej Lewicy.

- W czerwcu 2022 r. radni koalicji w radzie poparli podwyżkę cen biletów, teraz prawdopodobnie będziemy mieć kolejną, która znów uderzy mieszkańców po kieszeni. W taki sposób na pewno nie będziemy zachęcać do przesiadania się na komunikację miejską – mówi gdański radny Przemysław Majewski z PiS. - Jako radni protestujemy. Miasto ma na czym oszczędzać i są to rzeczy, które służą wyłącznie celom pijarowym oraz marketingowym.

- Nowe podwyżki spowodują dalszy odpływ pasażerów z komunikacji publicznej oraz spadek udziału transportu publicznego w ogólnym ruchu na terenie metropolii. Jednocześnie dadzą niewielki przychód do budżetów miast, bo tak naprawdę będą to promile. W przypadku Gdańska wpływy z biletów dają rocznie ok. 200 mln zł, natomiast planowane podwyżki mogą dać maksymalnie do 40 mln zł, a przecież MZKZG zapowiedział, że tego wzrostu w ogóle nie będzie – komentuje Tomasz Larczyński, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Gdańsku. - Mimo, że sytuacja finansowa samorządów, z uwagi na obecną politykę rządu, jest bardzo trudna, komunikacja nie jest miejscem, w którym powinno się szukać oszczędności.

Nowa Lewica wydała oświadczenie, w którym zaapelowała do gdańskich radnych o sprzeciwienie się planowanym podwyżkom. W piśmie zaznaczono, że w przypadku skierowania uchwały do procedowania, zgłosi projekt uchwały obywatelskiej utrzymującej obecne ceny biletów. Podobny projekt, przygotowany m.in. z inicjatywy Partii Razem, przedłożono radzie po uchwaleniu podwyżek w ubiegłym roku. Wtedy nie uzyskał poparcia większości składu Rady Miasta Gdańska.

Transport publiczny w Trójmieście i tak znajduje się w kryzysie, czego wyrazem jest rosnąca stale liczba samochodów na drogach. Zatrzymajmy rozwiązania, które jeszcze bardziej go ograniczą” – czytamy w oświadczeniu Nowej Lewicy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama