Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koniec chłopskich pałaców. Dziedzictwo Żuław to dzisiaj często komin i stos cegieł zarośniętych trawą

W połowie lat 50. XX wieku na Żuławach było prawdopodobnie ok. 180 domów podcieniowych. – Teraz jest mniej niż sto – uważa historyk Łukasz Kępski, pasjonat historycznej architektury Żuław. – Jeśli nic w kwestii ochrony się nie zmieni, do połowy wieku przetrwają nieliczne – podkreśla architekt dr Marta Koperska-Kośmicka, autorka książki „Dom podcieniowy na Żuławach”.
dom podcieniowy, Krzywe Koło
Spalony dom podcieniowy w Krzywym Kole

Autor: Bogdana Wachowska | Zawsze Pomorze

Koniec chłopskich pałaców. Giną domy podcieniowe

Kilkanaście dni temu spłonął budynek w Krzywym Kole. Informacja pewnie nie trafiłaby do ogólnopolskich serwisów, gdyby nie fakt, że pożar zniszczył jeden z symboli Żuław – zabytkowy dom podcieniowy z XIX wieku. Niewiele przetrwało dziejowe burze, więc choć dom w Krzywym Kole był wewnątrz mocno zmodyfikowany, to strata jest i tak wielka.


Gdy prawie dziewięć lat wcześniej spłonął podcień XVIII-wiecznego domu w Złotowie, w mediach alarmowano, że nie można dłużej czekać ze stworzeniem strategii ochrony tych cennych dla Żuław obiektów.

Gdy sześć lat temu, pod naporem wiatru, runął kolejny podcień  niemal 250-letniego domu w Izbiskach – zadawano pytania, komu powinno zależeć na tym, by te domy uratować. I wydaje się, że do dzisiaj nie znaleziono wspólnego sposobu na ocalenie tak charakterystycznego elementu żuławskiej architektury.

– W połowie lat 50. XX wieku prof. Jerzy Stankiewicz próbował policzyć ocalałe po wojnie żuławskie domy podcieniowe – mówi dr Marta Koperska-Kośmicka z z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Na sporządzonych przez siebie mapach zaznaczył 143 obiekty, ale prawdopodobnie było ich w tym czasie ok. 184. Znalazłam kilkanaście takich, których profesor nie umieścił na mapie – ale jeśli ja je widziałam, to musiały być także kilkadziesiąt lat temu. Kilka lat później Lech Krzyżanowski z Państwowych Pracowni Konserwacji Zabytków stworzył kolejne opracowanie, z którego wynikało, że w latach 60. mogło ich być 165. Gdy ja zamykałam swoje badania w roku 2013, domów było 108, a od tego czasu kilkanaście spłonęło, zawaliło się albo jest blisko ruiny.

Teraz jest mniej niż sto – uważa historyk Łukasz Kępski, pasjonujący się historią i architekturą Żuław.


Bogaci sąsiedzi na Żuławach

Jeśli zapytać, z czym kojarzą się Żuławy, to domy podcieniowe znalazłyby się pewnie wśród pierwszych skojarzeń – obok kanałów i wiatraków. Doceniano ich oryginalną konstrukcję i urodę, ale też kryjące się w nich bogactwo, zaskakujące w wiejskich domach. Przez setki lat żuławska wieś była bogata, jej mieszkańcy nazywający siebie „sąsiadami” (z niem. Nachbaren) – byli zamożną grupą, zupełnie nieprzypominającą chłopów z innych regionów.

– Wsie zabudowywano wzdłuż drogi, domy zwrócone były do niej podcieniami – opisuje Łukasz Kępski. – Zabudowania stawiano na terpach, niewielkich podwyższeniach, chroniących przed powodzią. Tacy gospodarze mieli nawet około 8-10 włók ziemi.

Włóka to 16,8 ha, zamożny sąsiad (czasami zwany też gburem) miał więc gospodarstwo liczące nawet 150 ha ziemi. Zwykle wieś liczyła 10-15 zagród "sąsiadów" oraz kilka należących do biedniejszych chłopów.


Tak bogaci sąsiedzi nie oszczędzali więc na domach, w jakich mieszkali. Te największe miały po tysiąc i więcej metrów. Ich opisy znaleźć można w opracowaniach (np. w zapiskach Wincentego Pola z podróży po Pomorzu i Żuławach), ale niewiele wiadomo, jak wyglądał wewnątrz typowy żuławski dom.

– Nie ma źródeł narracyjnych pisanych – wyjaśnia Łukasz Kępski. W dostępnych nam zapiskach ludzie piszą o tym, ile mleka dały krowy, co można było kupić na targu, o przygotowaniach do zimy, a nie o tym, jak wyglądały ich domy. To kroniki dnia codziennego – pogoda, zachowanie rzeki, spotkania towarzyskie. Nieco wiedzy czerpiemy z relacji przedwojennych żuławiaków, ludzi dzisiaj ponad 90-letnich, którzy kiedyś mieszkali w domach podcieniowych i opowiadają, gdzie co było. W ich opisach rozkładu budynków powtarzają się sień główna i gospodarcza, czarna i biała kuchnia, wielka izba czy letni pokój.


Budowane przy domach podcienia początkowo pełniły funkcję magazynu.

Do pomieszczenia na piętrze wciągano, np., worki ze zbożem opisuje Łukasz Kępski. Czasami pełniły też funkcję religijną, jednak w tych największych gospodarstwach miały raczej charakter reprezentacyjny, podnoszący rangę domostwa. Widać to np. w domach pochodzących z początku XIX wieku w Orłowie, Żuławkach czy w Marynowach.

Między PGR-em a gminą. Jakie były losy żuławskich domów podcieniowych?

Historia poprzedniego stulecia nie obeszła się z Żuławami łaskawie, a przykładem tego dobitnym są domy podcieniowe. Wojska niemieckie, wycofując się, przerwały wały wiślane i zalały Żuławy. Uciekli mieszkańcy, którzy żyli tu od setek lat.

- Ci, którzy przybywali na ich miejsce, zajmowali poniemieckie, według swojej wiedzy, domy, których do końca nie rozumieli – mówi Łukasz Kępski. Nie mieli pieniędzy, by o nie dbać, nie czuli się za nie odpowiedzialni.


Andrzej Kasperek w pracy „Kraj chłopskich pałaców” przytacza powojenne artykuły prasowe na ten temat:

„Czas polamentować nad stanem zachowania owych pięknych domów. Nie należy jednak zapominać, że tego rodzaju zespół, jaki znajdujemy w widłach Wisły, Nogatu i Motławy, jest czymś na naszym terenie wyjątkowym. Gdzie indziej można przejechać przez szereg wiosek, nie odnajdując śladu zabytku: tu znajdujemy je na każdym kroku i najwyższej rangi artystycznej. W kolejnych latach prasa donosiła: (…) kolejny dom niszczeje, spłonął, zawalił się… Lista strat jest ogromna i trzeba ratować to, co jeszcze można ocalić”.

Choć – dodawał Kasperek pod koniec lat 50. i w latach 60. kilka domów podcieniowych poddano konserwacji.

Najmniej szczęścia miały domy przejmowane przez PGR-y. Te duże były niemal jak miejskie kamienice. Prof. Jerzy Stankiewicz, opisując dom w Miłocinie o powierzchni ponad 1000 m kw., podawał, że mieszka w nim 11 rodzin!

dr Marta Koperska-Kośmicka / autorka książki „Dom podcieniowy na Żuławach”

Głównym budulcem podcieni było drewno – przede wszystkim sosna i świerk, dobrze sprawdzające się w wilgotnych warunkach.

To, wbrew pozorom, trwały materiał, o czym świadczą nadal zachowane kilkusetletnie budynki – ocenia Tomasz Zdybała z Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej i ASP.

W pracy „Wpływ stanu zachowania materiału konstrukcyjnego na nośność zabytkowych drewnianych słupów, w żuławskich domach podcieniowych, z XVIII i XIX wieku” analizuje podcienia kilku zachowanych domów, m.in. z Bystrza, Kępniewa, czy niezamieszkanego domu w Lasowicach Wielkich. Przy tych najbardziej zniszczonych pojawiają się dopiski w rodzaju: „budynek zamieszkały przez kilka rodzin, obecnie żaden z właścicieli nie poczuwa się do odpowiedzialności za obiekt i przeprowadzenia najmniejszych napraw” czy „dom zamieszkały, podcień nieużytkowany, grozi zawaleniem”.

Najmniej szczęścia miały domy przejmowane przez PGR-y.

Niektóre z domów zajmowane były przez 2-3 rodziny, ale te duże były niemal jak miejskie kamienice mówi dr Marta Koperska-Kośmicka. – Prof. Jerzy Stankiewicz, opisując dom w Miłocinie o powierzchni ponad 1000 m kw., podawał, że mieszka w nim 11 rodzin! Po 1989 roku, po likwidacji PGR-ów, zostawali w tych domach jako lokatorzy komunalni. Kto wówczas miał myśleć o remontach? Lokatorzy, gmina?

Dzisiaj czasami te domy nadal mają po kilku właścicieli, bywa, że od lat nieobecnych dodaje Łukasz Kępski. Tak jest, np., z domem w Steblewie.

Są takie domy, jak ten w Orłowie, z bardzo złożoną strukturą właścicielską – mówi Marta Koperska-Kośmicka. – Gdy dom kupował obecny właściciel mieszkali tam spadkobiercy powojennych osiedleńców, ale też w części był to budynek gminny. Scalenie własności bywa w takich przypadkach bardzo czasochłonnym i skomplikowanym procesem. Duża część mieszkańców tych domów to starsi ludzie, nie mają sił i środków na skomplikowane remonty. A potem spadkobiercy dostają nieruchomość, w której wartością jest nie zniszczony dom, a działka, na której są ruiny. Tak jest z domami w okolicach Żuławek, Mikoszewa, na terenach nadmorskich.


Żuławskie domy podcieniowe. Praca życia

Praca życia
Spośród największych, XVIII-wiecznych domów, należących do najbogatszych mieszkańców do dzisiaj na Żuławach Gdańskich zachowały się w zasadzie dwa budynki – mówi Marta Koperska-Kośmicka. - To dom w Trutnowach, wykupiony przez obecnych właścicieli w latach 80. ubiegłego wieku, oraz dom w Miłocinie, przejęty w 2005 roku przez gminę Cedry Wielkie. To przepiękny budynek. Ma tam w przyszłości powstać Folwark Żuławski, ale na razie gmina nadal jest jeszcze na etapie znajdowania mieszkań dotychczasowym lokatorom. Mimo to już warto tam zajrzeć - w odremontowanej części, posiadanej przez gminę, jest w tej chwili wystawa, wypożyczona z Nowego Dworu Gdańskiego, przedstawiająca wnętrza dawnego nowodworskiego mieszkania.

Jeśli jednak remontu i renowacji takiego domu podejmują się osoby prywatne, staje się to zadaniem na wiele lat.

- I lepiej mieć na ten dom pomysł, tak by odbudowa choć w części się finansowała – śmieje się Łukasz Kępski.


Właściciele domu w Trutnowach, gdzie zachowała się reprezentacyjna dwupoziomowa sień, zorganizowali w nim prywatne muzeum, jest tam także siedziba Stowarzyszenia Żuławy Gdańskie. W domu w Marynowach powstał pensjonat, podobnie w Przemysławiu, gdzie właściciele po wielkim remoncie stworzyli dom na wynajem. W Żelichowie w domu podcieniowym powstała żuławska restauracja. Jej właściciel Marek Opitz kilkanaście lat temu przeniósł budynek do Żelichowa z Jelonek i dzisiaj nie ma wątpliwości, że dzięki temu udało się go uratować.

Dom, który mnie zainteresował, początkowo miał dwóch właścicieli, ale w latach 80., na szczęście, już tylko jednego – wyjaśnia w „Poradniku dobrych praktyk ochrony żuławskich zabytków”.

Jednak potrzeby rodziny sprawiły, że z pierwotnych ośmiu pomieszczeń zrobiło się z czasem piętnaście: kotłownia, łazienki, spiżarnia, pokoje dla dzieci.

Według naszych szacunków, jeśli nic w kwestii ochrony domów podcieniowych się nie zmieni, do połowy wieku przetrwają nieliczne.

dr Marta Koperska-Kośmicka / autorka książki „Dom podcieniowy na Żuławach”

Gdy niedawno Łukasz Kępski i Marta Koperska-Kośmicka zorganizowali internetową rozmowę o przyszłości żuławskich domów, przysłuchiwało się jej kilkadziesiąt osób. Wśród zagadnień historycznych były też pytania o to, jak prowadzić renowację takich budynków.

Jak go ocieplać? pytał ktoś. Z zewnątrz czy od środka?

- Od środka – odpowiada Marta Koperska-Kośmicka. - I nie styropianem, bo źle wpływa na materiały, z których budowane były domy podcieniowe.

Niewiele żuławskich domów miało szczęście być remontowanych po wojnie zgodnie z zasadami sztuki konserwatorskiej – przyznaje Łukasz Kępski.

Z fascynacji Żuławami

Domy podcieniowe mają na szczęście swoich kronikarzy, którzy potrafią wyjść poza aspekty historyczne. W 2021 roku dr Marta Koperska-Kośmicka została laureatką nagrody Magellana (dla najlepszych publikacji podróżniczych i turystycznych) za książkę „Dom podcieniowy na Żuławach”, będący jednocześnie jej doktoratem obronionym na Wydziale Architektury PG. To zreszta niejedyna i nie najważniejsza nagroda za tę książkę. Marta Koperska otrzymała za nią Nagrodę Premiera, Pomorską Nagrodę Literacką, wyróżnienie Generalnego Konserwatora Zabytków i nagrodę MEN/Rektora UAM dla najlepszej książki akademickiej. To najpełniejsza aktualnie baza wiedzy o żuławskich domach podcieniowych. Materiały zbierała przez niemal siedem lat, obserwując w tym czasie degradację kolejnych budynków.

– Pokazuję w książce, ile z nich na przestrzeni ostatnich ok. 100 lat straciliśmy, by uzmysłowić, z jak kruchą materią mamy do czynienia – mówi. – Według naszych szacunków, jeśli nic w kwestii ochrony domów podcieniowych się nie zmieni, do połowy wieku przetrwają nieliczne.

Wśród domów, udokumentowanych przez Martę Koperską-Kośmicką, są nie tylko takie, jak te w Żelichowie, Miłocinie czy w Trutnowach.

– Podczas pracy nad doktoratem czasami zaglądałam do Tropów. Tamtejszy dom miał jeszcze wówczas kilka ścian. Dziś to komin i jedna murowana część…


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama