Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trójmiejska Lewica o krótszym dniu pracy i prawie do odłączenia

Nadszedł czas, żeby walczyć o skrócenie czasu pracy. Przecież ośmiogodzinny dzień pracy ustanowiono ponad sto lat temu - mówiła Anna Górska z partii Razem.
Trójmiejska Lewica o krótszym dniu pracy i prawie do odłączenia

Autor: Fot. Robert Kozakiewicz

1 maja, pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców na Placu Solidarności w Gdańsku, spotkała się trójmiejska Lewica z okazji Święta Pracy. Podczas konferencji mówiono nie tylko o genezie tego święta, ale przede wszystkim przedstawiono propracownicze postulaty lewicowych partii. Obecni byli m.in. członkowie Nowej Lewicy, partii Razem, przedstawiciele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych oraz Inicjatywy Pracowniczej. Po konferencji prasowej złożono kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Konferencję otworzył Jędrzej Włodarczyk, sekretarz wojewódzki z Nowej Lewicy. — Spotykamy się tutaj, aby uczcić ten wyjątkowy dla ludzi pracy dzień. Jako lewicowe siły polityczne mamy świadomość jak ważną, a jednocześnie mało obecną w dyskusji publicznej grupą są pracownicy i pracowniczki. Dziś jest ich święto i czujemy się w obowiązku należycie je uczcić.

– Plac Solidarności i Pomnik Poległych Stoczniowców to miejsce symboliczne, także w Międzynarodowym Dniu Solidarności Ludzi Pracy. To tutaj, przed laty, robotnicy walczyli o związki zawodowe, pracowników i demokrację. Mimo upływu lat, niewiele się zmieniło. Dlatego Lewica nadal upomina się o to samo – mówiła Anna Górska z partii Razem.

 

Podczas konferencji przypominano o tym, że prawa pracownicze i związkowe w wolnej Polsce w dalszym ciągu nie są przestrzegane. Że związkowcy i ludzie pracy muszą ciągle upominać się o godne traktowanie. O to, żeby przestrzegany był czas pracy, a związkowcy nie byli zwalniani, żeby pensje były wypłacane na czas i rosły. Mówiono też o innych sprawach socjalnych, ważnych dla pracowników, jak chociażby o lepszym dostępie do ochrony zdrowia czy mieszkań.

– Dzisiaj musimy inaczej myśleć o pracy. Nie żyjemy po to, żeby tylko pracować, ale pracujemy po to, żeby móc godnie żyć, mając czas na odpoczynek, rodzinę i na pasje. Nadszedł czas, żeby walczyć o skrócenie czasu pracy. Przecież ośmiogodzinny dzień pracy ustanowiono ponad sto lat temu. Dlatego trzeba podejść do tej sprawy na nowo. Zwłaszcza, że wszystkie analizy i pilotażowe projekty pokazują, że krótszy czas pracy naprawdę się opłaca. Pracownicy są bardziej wypoczęci i mocniej zmotywowani, żeby wykonać w tym skróconym czasie to, co mają do zrobienia. Tym samym są bardziej wydajni – mówiła Górska. Przypomniała, że klub Lewicy złożył w Sejmie projekt ustawy o skróceniu tygodnia pracy do 35 godzin. Niestety, utknął on w sejmowej zamrażarce. Ale jak dodała, Lewica będzie o niego walczyć.

– Dzisiaj, kiedy wiele osób pracuje zdalnie, godziny pracy stają się płynne. Nie jest przestrzegany czas wolny. To także należy uregulować, wprowadzając prawo do odłączenia. Tak aby pracodawca nie miał prawa oczekiwać, poza sytuacjami, które wynikają z umowy, dostępności pracownika przy telefonie i komputerze niemal cały czas. To się musi skończyć – apelowała działaczka partii Razem.

Prawo do strajku, zagwarantowanie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie. Brzmi to jak pobożne życzenia w czasach, gdy prywatne firmy bezprawnie utrudniają strajkowanie, a państwo niemal całkowicie wycofało się z opieki żłobkowej i rynku mieszkaniowego

Joanna Banach / Nowa Lewica

Jolanta Banach z Nowej Lewicy mówiła z kolei o aktualności postulatów porozumień sierpniowych zawartych w 1980 roku. — Mimo upływu ponad 40 lat, socjalne postulaty strajków z 1980 roku pozostają niespełnione. Prawo do strajku, zagwarantowanie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie. Brzmi to jak pobożne życzenia w czasach, gdy prywatne firmy bezprawnie utrudniają strajkowanie, a państwo niemal całkowicie wycofało się z opieki żłobkowej i rynku mieszkaniowego — mówiła Banach. — Polskie władze państwowe i lokalne lubią hucznie obchodzić rocznice strajków i porozumień, jednocześnie ignorując socjalny charakter ówczesnych protestów i za nic mając dzisiejsze postulaty organizacji pracowniczych. Czas z tym skończyć i zacząć słuchać głosu polskich pracowników — apeluje Banach.

O trudnej sytuacji pracowników sektora budżetowego mówiła Barbara Brzezicka z komisji Inicjatywy Pracowniczej na Uniwersytecie Gdańskim. — Nauczyciele i nauczycielki akademickie od lat walczą o godziwą płacę. Niestety, podobnie jak w całej budżetówce nasze realne wynagrodzenia spadają, a głodowe podwyżki nie wyrównują nawet inflacji. Widzimy także ogromne dysproporcje pomiędzy pracownikami naukowymi niższego szczebla a chociażby rektorami — przekonywała Brzezicka. — Mamy także do czynienia z coraz większą presją i zastraszaniem ze strony partii rządzącej, o czym świadczy chociażby niedawny przypadek Barbary Engelking. W demokratycznym kraju nie może być sytuacji, w której uczeni są atakowani, bo władzy nie podobają się ich poglądy


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama