Dziki w Trójmieście przestały być rzadkością. Coraz częściej pojawiają się na osiedlach, w parkach, przy szkołach i trasach spacerowych. Mieszkańcy ostrzegają się nawzajem w sieci, publikując zdjęcia i nagrania z kolejnych spotkań z dzikimi zwierzętami. Teraz do dyspozycji mają też darmowe narzędzie, które pozwala robić to szybciej i skuteczniej.
- Nasze działania mogą zminimalizować liczbę dzików w miastach, ale nie zmniejszymy jej nigdy do zera. Oznacza to, że choć konflikty są nieuchronne, powinno być ich jak najmniej - mówi dr inż. Robert Skrzypczyński, urbanista, pracownik naukowy, założyciel Biura Urbanistyki Wielogatunkowej.
Odstrzał dzików to obecnie jedyna forma walki z ciągle narastającą populacją dzików w Trójmieście. Zaniepokojeni procederem mieszkańcy zwracają się do władz Gdańska z prośbą o zerwanie współpracy z firmą wykonującą to zadanie.
W sobotę, 19 października, o godz. 14, przy budynku Nowego Ratusza w Gdańsku odbędzie się protest w obronie gdańskich dzików. - Chcemy wyrazić swoje oburzenie okrutną polityką władz Gdańska wobec zwierząt - mówią organizatorzy.
Po stwierdzeniu pod koniec kwietnia wirusa ASF u dzików w Gdyni , w okolicznych lasach trwa odstrzał sanitarny tych zwierząt. Podczas patrolowania części Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w ostatnich dniach znaleziono sześć padłych dzików. W momencie pisania tego artykułu, cały czas obowiązywał zakaz wstępu do lasu. W środę, 29 maja, powinien zostać zniesiony.
W Gdyni do końca maja odłowionych i uśmierconych ma zostać 80 dzików – takie rozporządzenie wydano z upoważnienia powiatowego lekarza weterynarii. To reakcja na wykryte w mieście przypadki Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF).
Co oznacza wykrycie wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń dla populacji dzików żyjących w Trójmieście i w TPK? Czy szansą na usunięcie wirusa ASF jest masowe wybijanie zwierząt? – Wirus ASF nigdy nie zostanie całkowicie usunięty – mówi prof. Bogusław Szewczyk, wirusolog z Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Jego rozprzestrzenianie może powstrzymać jedynie usuwanie padłych dzików.
To nie otrucie, a ASF (Afrykański Pomór Świń) okazał się powodem śmierci warchlaków, jakie znaleźli przed tygodniem mieszkańcy Karwin w Gdyni. Otrucie wykluczyła przeprowadzona sekcja padłych zwierząt. W związku ze znalezieniem u martwych dzików wirusa ASF, prezydent Gdyni zwołał posiedzenie Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Wprowadzono całkowity zakaz wstępu do lasów.
Dużo nie brakowało, aby spotkanie mieszkanki Gdyni z dzikiem zakończyło się tragedią. 55-letnia kobieta została zaatakowana przez zwierzę na ul. Raduńskiej. W stanie krytycznym trafiła do Szpitala św. Wincentego a Paulo. Przeprowadzono u nie zabieg ratujący życie. Stan kobiety lekarze nadal oceniają jako ciężki. Informację jako pierwszy podał serwis Trójmiasto.pl.
Nadal dziki, ale już nie taki zły? Z jednej strony zgłaszamy strażnikom miejskim, że dziki biegają po osiedlowych ulicach, z drugiej – oburzamy się, że urzędnicy zezwalają na odłów albo odstrzał. A przede wszystkim – sami zapraszamy je do siebie, bo dokarmiamy.
Ostatnio pojawiły się propozycje, by w herbie Gdyni ryby zastąpić... dzikami. Nieoficjalnie mówi się, że w mieście żyje nawet kilkaset dzików, docierających do ścisłego centrum i zażywających kąpieli na miejskiej plaży. Jeśli do dzików dodamy coraz większą populację lisów, borsuków, wiewiórek, a nawet krążące po obrzeżach łosie, wyraźnie widać, że liczba „miejskich zwierząt” wzrasta.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów