Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wyborczy globus Polski. Coś dla smakoszy dżemu wieloowocowego

Bodaj Marian Brandys zauważył, że w PRL ciężko było kupić dżem śliwkowy, truskawkowy czy wiśniowy. A to dlatego, że półki uspołecznionych placówek handlowych najczęściej zastawione były słoikami z „dżemem wieloowocowym”. Jak bowiem słusznie zauważył autor „Końca świata szwoleżerów” komuna źle znosiła czyste smaki, bo trudniej je było zafałszować.

Nie tylko komuna, jak się okazuje. Najlepiej widać to przy okazji tegorocznych wyborów parlamentarnych. Gdybyśmy mieli tylko głosować na posłów i senatorów wyborcza walka byłaby zbyt przejrzysta. I to mimo ogromnych dysproporcji w dostępie do środków na kampanię, zaangażowania publicznych mediów, mimo manipulacji prawem wyborczym i – przeciwnie – wstrzymywaniem zmian tam, gdzie powinny one nastąpić (nierówna siła głosów w poszczególnych okręgachi tak np. pięć głosów oddanych w okręgu elbląskim ma taką samą siłę wyborczą, co 11 głosów w Warszawie).

Ale od czego mamy referendum, ten pyszniutki, wysmażony i zabełtany przez PiS dżem wieloowocowy? Po pierwsze pozwala on na naruszenie tajności głosowania, bo raczej wiadomo na kogo NIE głosuje osoba, która odmawia udziału w referendalnej farsie. Po drugie pozwala na wprowadzenie dodatkowych pieniędzy do kampanii, którą poza podmiotami politycznymi, jak partie mogą też prowadzić stowarzyszenia i fundacje, o ile ich działalność statutowa wiąże się z tematem referendum. Z tej furtki skorzystało kilkanaście fundacji spółek skarbu państwa, a także rożne inne egzotyczne organizacje, jak na przykład Katolickie Centrum Kultury z Gdyni, które prowadzi działalność na rzecz integracji i aktywizacji osób niepełnosprawnych oraz wykluczonych społecznie. Domyślam się, że z tej racji będą zachęcali do głosowania ZA likwidacją bariery na granicy polsko-białoruskiej.

Szefostwo MSZ nie wie, że wyborczą strategią rządu jest straszenie muzułmańskimi uchodźcami i toleruje, a nawet rozwija, układ, w którym setki tysięcy osób z Afryki i Azji kupuje za łapówki polskie wizy.

No dobra, pojawił się mały spoiler, bo – pozostając przy tematyce referendum – chciałem Państwa zachęcić do małego testu. Pytanie brzmi: kto pamięta na temat jakich to istotnych kwestii miłościwie nam panujący postanowili zasięgnąć opinii suwerena? Jedną już zdradziłem. A pozostałe? Tylko bez googlowania! Słabo idzie, co? Rozumiem, ja też nie zamierzam pobierać karty referendalnej, więc nie obciążam sobie pamięci takimi błahostkami. Proszę jednak przepytać swoich znajomych z tamtej strony. Obawiam się, że będzie nie lepiej. Ale skoro bydgoska jedynka PiS, Paweł Szrot odpytywany w TOK FM nie pamiętał hasła wyborczego swojej partii... A szefostwo MSZ nie wie, że wyborczą strategią rządu jest straszenie muzułmańskimi uchodźcami i toleruje, a nawet rozwija, układ, w którym setki tysięcy osób z Afryki i Azji kupuje za łapówki polskie wizy. A prorządowe media udają, że nie wiedzą o tej międzynarodowej aferze, za którą polecieć powinien minister Rau i premier Morawiecki.

CZYTAJ TEŻ: Referendum: brzytwa ratunkowa dla PiS czy strzał w stopę dla tej partii?

Tymczasem kampania wkracza w fazę filmową. Strona rządowa rozpoczęła medialny ostrzał „Zielonej granicy” z taką zajadłością, że odłamki powpadały do naszej bańki. Mnie na przykład Facebook posunął niezwykle dowcipny mini-komiks, w którym matka widząc syna oglądającego film Agnieszki Holland wsiada do maszyny umożliwiającej cofnięcie się w czasie i udaje się do... kliniki aborcyjnej. Najwyraźniej orzeczenia TK nie dotyczą skrobania lewaków.

Granica” dostała nagrodę specjalną w Wenecji, tymczasem w Warszawie przy Nowogrodzkiej, dużo mniejszy nakładem środków powstało inne arcydzieło sztuki filmowej, w roli głównej z prezesem Kaczyńskim, który niczym Wanda, mówi Niemcowi „nie” i rzuca słuchawką. Podobno zainspirowany tym dobitnym przekazem producent „Milionerów” zamierza wprowadzić do reguł programu nowe koło ratunkowe: telefon od nieprzyjaciela.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama