Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Historyczne odkrycie w Dolinie Śmierci. Ujawniono szczątki chorych psychicznie pacjentów szpitala ze śladami od kul w czaszkach

W chojnickim Lasku Miejskim w pobliżu tzw. Doliny Śmierci odkryto dwie masowe mogiły ze szczątkami zamordowanych cywilów oraz pensjonariuszy ze Szpitala dla Umysłowo Chorych. Zostali oni zabici przez niemieckich funkcjonariuszy m.in. strzałami z broni w głowę i zakopani oraz zapomniani w rowach. Aż do teraz. - To historyczne odkrycie, które przejdzie do światowej historii – nie ma wątpliwości inicjator tych badań archeolog Dawid Kobiałka. A prezes IPN dr Karol Nawrocki podkreśla, że za każdą taką odkrytą zbrodnią powinno iść również zadośćuczynienie od strony niemieckiej.
Szczątki w Dolinie Śmierci w Chojnicach
W chojnickim Lasku Miejskim w tzw. Dolinie Śmierci odkryto dwie masowe mogiły ze szczątkami zamordowanych cywilów oraz niepełnosprawnych pensjonariuszy Krajowego Zakładu Opieki Społecznej

Autor: Olek Knitter | Zawsze Pomorze

Na przełomie kwietnia i maja w Dolinie Śmieci w Lasku Miejskim w Chojnicach wznowiono poszukiwania śladów i ofiar masowych egzekucji dokonanych w tym miejscu jesienią 1939 roku, czyli tuż po wybuchu II wojny światowej. Jest to kontynuacja wcześniejszych badań prowadzonych w tym miejscu, gdyż z przeprowadzonych ustaleń śledztwa oraz odkryć wynika, że po wybuchu wojny na północnych obrzeżach Chojnic oddziały Selbstschutzu i SS dokonały masowych zabójstw wielu Polaków – przedstawicieli lokalnej inteligencji, nauczycieli, urzędników, duchownych kościoła katolickiego, ziemian, członków Polskiego Związku Zachodniego, a także pensjonariuszy Krajowego Zakładu Opieki Społecznej w Chojnicach.

Dolina Śmierci. Szczątki cywilów i pacjentów szpitala

Pod dwóch tygodniach wznowionych wiosną 2024 roku badań prokuratorzy wraz z biegłymi z zakresu archeologii, antropologii, badań broni i amunicji m.in. z uniwersytetów łódzkiego i rzeszowskiego, dokonali przełomowego odkrycia. 

- Te prace prowadzone były i nadal jeszcze są, na obszarze kilkuset metrów kwadratowych, na którym wykonano 28 wykopów o różnej długości, głębokości i szerokości. Czynności prokuratorów i biegłych doprowadziły do ujawnienia dwóch masowych mogił, w których odkryto szczątki co najmniej 100 osób. Pierwsza mogiła zawierała szczątki ludzkie od ponad 20 osób – były to kobiety i mężczyźni w wieku od 20 do 40 lat. Zabezpieczyliśmy przy nich m.in. krzyżyk, medalik z wizerunkiem Matki Bożej, różaniec, metalowy orzełek pochodzący najprawdopodobniej z czapki leśniczego czy tez klucze od drzwi domu oraz szereg innych przedmiotów. Te dowody wskazują, że ofiarami były osoby cywilne – tłumaczy zastępca prokuratora generalnego Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. 

W drugiej mogile, co okazuje się być bardzo ważnym historycznym odkryciem, znajdowały się szczątki ok. 80 pensjonariuszy Krajowego Zakładu Opieki Społecznej w Chojnicach, a więc tak naprawdę pacjentów Szpitala dla Umysłowo Chorych, który znajdował się w w dzisiejszym Schronisku dla Nieletnich, a który był filią zakładu psychiatrycznego w Kocborowie. Pacjenci ci również zostali rozstrzelani przez funkcjonariuszy niemieckich.

- Te szczątki były różnie ułożone – na brzuchu, na plecach i na boku. Na części czaszek ujawniliśmy otwory wlotowe i wylotowe po pociskach od broni palnej. Z ustaleń śledztwa i oględzin na miejscu wynika, że są to pensjonariusze Krajowego Zakładu Opieki Społecznej w Chojnicach. Materiał dowodowy wskazuje, że pod koniec października 1939 roku byli tu oni przewiezieni, rozstrzelani, a ich ciała zostały zakopane. Teren był wyrównaby, by nikt nie odkrył tej zbrodniczej działalności – mówi dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Andrzej Pozorski.

Historyczne odkrycie na obrzeżach Lasku Miejskiego w Chojnicach

W obu mogiłach znaleziono m.in. pociski i naboje od amunicji kalibru 7,62 mm i 9 mm z pistoletów Browning czy karabinu Mauser używanych przez Niemców. Jak zdradza Andrzej Pozorski, pociski te zostały ujawnione m.in. pod szczątkami, co oznacza, że strzały oddawano też z góry, dobijając osoby, które mogły jeszcze żyć w rowach. 

- Od momentu znalezienia tych szczątków, a stało się to dokładnie 14 maja o godz. 9.04 pracujemy tu na miejscu po 10, 12 a nawet 14 godzin dziennie. Ta praca jest jednak tego warta. To jest historyczne odkrycie, które przejdzie do światowej historii. Jest to pierwszy grób, odkryty nie tylko w Chojnicach, na Pomorzu czy w Polsce, ale i na całym świecie, w którym zostały odnalezione szczątki zastrzelonych i zamordowanych w czasie II wojny światowej osób umysłowo chorych. Osoby takie były przez Niemców mordowane w kilku miejscach kaźni na terenie Pomorza, jednak prawie wszystkie te groby zostały zniszczone w drugiej połowie 1944 roku. Niemcy zacierając ślady ekshumowali te zwłoki i je m.in. palili, a groby niszczyli. Jedynym więc dziś masowym grobem osób umysłowo chorych, który ocalał, jest ten znaleziony w Chojnicach – mówi archeolog, dr Dawid Kobiałka, z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, który jest kierownikiem projektu badań Zbrodni Pomorskiej.

Prezes IPN chce reparacji od Niemców

- Jesienią 1939 roku 400 miejscowości na terenie przedwojennego województwa pomorskiego spłynęło krwią. Śmierć wówczas, jak szacują historycy, poniosło ok. 50 tysięcy ludzi. Tylko kilkanaście tysięcy zostało do tej pory odnalezionych i zidentyfikowanych. Ta przerażająca zbrodnia dotknęła także przedwojennego powiatu chojnickiego i miejsca w tzw. Dolinie Śmierci w Chojnicach. Jak szacują lokalni historycy w tym właśnie miejscu śmierć poniosło ok. 500 osób. Możemy potwierdzić, że w chojnickiej Dolinie Śmierci Instytut Pamięci Narodowej odnalazł już szczątki około 100 osób. Jest to tym samym miejsce, w którym znaleziono najwięcej szczątków ze Zbrodni Pomorskiej. To przerażające odkrycie jest dowodem na to, że na ziemi chojnickiej, na Pomorzu i w całej Polsce, są jeszcze szczątki ludzi, którzy czekają na odnalezienie i upamiętnienie oraz powrót do narodowej świadomości – mówi prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Karol Nawrocki. I dodaje, że te zbrodnie powinny zostać rozliczone.

- Instytut Pamięci Narodowej uznaje, że reparacje od państwa niemieckiego wciąż Polsce się należą i za każdą odkrytą zbrodnią powinno iść zadośćuczynienie – podkreśla dr Karol Nawrocki, prezes IPN.

Przypomnijmy, to kontynuacja badań i czynności procesowych zmierzających do odnalezienia ofiar masowych zabójstw dokonanych jesienią na terenie Chojnic przez funkcjonariuszy formacji niemieckich w 1939 roku. Jesienią zeszłego roku prokurator z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku z udziałem biegłych ujawnili w Dolinie Śmierci nieznaną wcześniej i nigdzie nie oznaczoną zbiorową mogiłę Polaków. Były to także ofiary masowych egzekucji dokonanych przez formacje Selbstschutzu oraz oddziały SS. Znalezione w 2023 roku szczątki pochodziły od co najmniej kilkunastu osób. Znaleziono przy nich przedmioty osobiste: spinki do mankietów koszul, szczoteczki do zębów, guziki, brzytwę i fragmenty odzieży.

Ze śledztwa tej zbrodni wynika, że w Lasku Miejskim i na jego obrzeżach wojska niemieckie po zajęciu terenu wykorzystały do realizacji zbrodniczego planu eksterminacji cywilnej ludności polskiej polowych rowów i umocnień przygotowanych latem 1939 roku przez polskie wojsko na wypadek wybuchu wojny. Po egzekucjach ciała zasypywano w rowach, teren był wyrównywany i tym samym zacierano ślady tamtych zbrodni. Chojnice nie były jedynym miastem na Pomorzu, gdzie takie egzekucje wykonywano w ramach Zbrodni Pomorskiej.

Czym jest Zbrodnia Pomorska?

- Zbrodnia Pomorska to zaplanowana akcja eksterminacyjna prowadzona przez Niemców na terenie przedwojennego województwa pomorskiego w ponad 400 miejscowościach na polskiej ludności cywilnej. Mieszkający na Pomorzu Polacy i Żydzi, przedstawiciele różnych warstw społecznych – inteligencji, duchowieństwa, robotników, właścicieli ziemskich – a także osoby chore psychicznie, zostali w pierwszych miesiącach II wojny światowej zamordowani przez oddziały Volksdeutscher Selbstschutz. Na podstawie dokumentacji ekshumacyjnej i imiennych list ustalono ok. 16 tys. ofiar – informuje Instytut Pamięci Narodowej, podkreślając, że podawana w tym przypadku jest tak naprawdę liczba „najmniejsza z możliwych”, bo w historiografii przyjęto szacunkowo możliwość zamordowania wtedy od 20 do nawet 50 tys. osób. 



Największym miejscem kaźni są tzw. Lasy Piaśnickie, gdzie zginęło co najmniej 10 tysięcy osób.
Natomiast na Polach Igielskich w Lasku Miejskim członkowie Selbstschutzu zamordowali ok. 500 mieszkańców powiatu chojnickiego, choć dane te podawane przez historyków znaczącą się różnią i oscylują w granicach od 200 do prawie 3400 osób. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
IMO 23.05.2024 13:43
już nie ma tych złych nazistów

Reklama
Reklama
Reklama