Polskie seriale rosną w siłę. Aż 5 rodzimych produkcji w TOP 10 Google 2025

Polskie seriale osiągnęły w 2025 roku poziom, który jeszcze dekadę temu wydawał się nieosiągalny. Potwierdza to ranking Google – wśród dziesięciu najczęściej wyszukiwanych seriali aż pięć to rodzime produkcje. Kryminały, thrillery, seriale historyczne i obyczajowe pokazują, że polska telewizja i platformy streamingowe weszły do serialowej ekstraklasy.
Polskie seriale rosną w siłę. Aż 5 rodzimych produkcji w TOP 10 Google 2025
W złotej dziesiątce znalazł się też „Przesmyk”, z rewelacyjną rolą Leny Góry jako agentki polskiego wywiadu

Autor: Agnieszka Jurek-Opalińska | MAX

Jeszcze niedawno rządziły telenowele, ale ostatnio się to zmieniło. Pojawili się serialowi giganci, którzy nie tylko wchodzą na zagraniczny rynek bez kompleksów, ale go jeszcze podbijają. To seriale, które chwytają za gardło i wbijają w fotel. Polak potrafi? Nareszcie, chciałoby się powiedzieć

Nie tylko kryminalne tango z widzem 

– Nauczyliśmy się mówić do międzynarodowej widowni. Nasze serialowe opowieści stały się uniwersalne i zrozumiałe. A obecność polskiego aktora w serialu pokazywanym w Europie nie jest dzisiaj niczym niezwykłym – mówił niedawno reżyser Łukasz Palkowski, który na swoim kocie ma takie filmy jak „Bogowie” czy „Najlepszy”, oraz tak popularne seriale jak „Belfer” i „Chyłka”.

Palkowski powiedział to dokładnie po tym, jak międzynarodowe jury konkursu pod auspicjami BNP Paribas Warsaw SerialCon, wybrało historie, które porwały polskich widzów i zdefiniowały popkulturę 2025 roku. Jurorom przewodził sam Palkowski. Ale nasze najlepsze seriale mijającego roku wybierali: Frank Spotnitz (twórca takich formatów jak „Z Archiwum X”), Barry „Baz” Idoine (nominowany do Emmy operator „The Mandalorian”), Susie Liggat (producentka „Doktora Who”), Richard Bullock i Edward K. Gibbon.

CZYTAJ TEŻ: „Heweliusz” najlepszym polskim serialem 2025. Lena Góra z nagrodą za „Przesmyk”

Co ważne, w dziesiątce nominowanych nie były tylko seriale kryminalne, które tak kocha publiczność na całym świecie, ale też np. obyczajowe, jak „Aniela” z wybitną rolą Małgorzaty Kożuchowskiej. To opowieść o kobiecie z wyższych sfer, która w atmosferze skandalu traci majątek, status, małżeństwo oraz znajomości i musi sama stanąć na nogi. 

W tej dziesiątce znalazł się też thriller z wątkami medycznymi „Czarna śmierć”, który od kilku tygodni, każdej niedzieli wieczorem, przyciąga przed telewizory do TVP ponad półtora miliona widzów. Historia opowiedziana w formie thrillera, oparta jest na prawdziwych zdarzeniach. Przypomina zapomnianą epidemię czarnej ospy, która wstrząsnęła Polską w 1963 roku.

W tym zestawie znalazł się też retro kryminał „Breslau”, w którym akcja przenosi nas do 1936 roku, gdzie tuż przed XI Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie komisarz policji, Franz Podolsky, podejmuje się sprawy serii tajemniczych i brutalnych morderstw.

Oczywiście wśród najlepszych seriali musiał się znaleźć „Heweliusz” – opowieść inspirowana katastrofą morską z 1993 roku na Bałtyku, w której zginęło 56 osób. Serial jeszcze na długo przed premierą okrzyknięto kulturalnym wydarzeniem roku. Co się zresztą potwierdziło. Ta serialowa produkcja wygrała zresztą ten konkurs.

W złotej dziesiątce znalazła się też „Minuta ciszy 2” ze świetnymi rolami Roberta Więckiewicza i Piotra Roguckiego, „Porządny człowiek” – serialowa historia, pokazująca cienką granicę między normalnym, szablonowym życiem, a dramatem i utratą kontroli, thriller szpiegowski, osadzony w realiach konfliktu na wschodniej flance Europy, czyli „Przesmyk”, z rewelacyjną rolą Leny Góry jako agentki polskiego wywiadu.

Całości dopełnia piąty sezon „The Office PL” – czyli humorystyczna interpretacja biurowego życia firmy Kropliczanka w Siedlcach, a także historyczna, kręcona głównie w Trójmieście „Zatoka szpiegów 2”, czyli ciąg dalszy losów Franza Neumanna, z akcją rozgrywającą się w 1941 roku, tuż przed atakiem Niemiec na ZSRR.

To, co widać, to różnorodność tematyczna polskich seriali. Akcja kręconej głównie w Trójmieście „Zatoki szpiegów 2”, rozgrywa się w 1941 roku, tuż przed atakiem Niemiec na ZSRR  (fot. mataeriały prasowe TVP)

To co widać, to różnorodność tematyczna polskich seriali. I na to zwrócili uwagę także zagraniczni jurorzy. A co ważne, oni te opowieści i historie rozumieli i dali się w nie wciągnąć.

Jak mówił Palkowski w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, nasza kinematografia utrzymuje ostatnio wysoki poziom.

– Ale chyba najważniejsze jest to, że historie, które pokazujemy, przestały być lokalne. Oczyściliśmy się z bagażu przeszłości. Pewne traumy przepracowaliśmy i nauczyliśmy się mówić do szerokiej widowni. Opowiadać na tyle uniwersalnie, że zagranicznym widzom nie trzeba tłumaczyć, o czym w tym wszystkim chodzi. Być może pewne niuanse ich omijają, ale i tak doskonale nasze filmy rozumieją i odbierają.

Moda na serialowe krążowniki mija

Paweł Chmielewski – reżyser filmowy i serialowy (film „Polowanie” i serial „Klan”) przyznaje, że w naszym kraju obecnie na znaczeniu zyskują tak zwane seriale premium, z ambitnymi scenariuszami, świetnymi operatorami, aktorami i reżyserami.

– Nie mamy się czego wstydzić. „Heweliusz” Jana Holoubka jest tego najlepszym przykładem. Wcześniej była jego doskonała „Wielka woda” czy świetny „Rojst”. Ale na mnie największe wrażenie zrobił przed kilkoma laty serial „Ślepnąc od świateł”, stworzony przez Krzysztofa Skoniecznego i Jakuba Żulczyka. To serialowe dzieło skończone – tłumaczy.

Wcześniej – dodaje Chmielewski – była moda na telenowele, które w latach 90. ubiegłego wieku weszły do telewizji zdecydowanym krokiem, a widownia je pokochała.

– Kiedy przyjął się „Klan”, który mam przyjemność reżyserować od dwudziestu lat, a potem weszli z impetem „Złotopolscy” w TVP, to okazało się, że stacje komercyjne podchwyciły te pomysły. I tak narodziła się w Polsacie „Pierwsza miłość”, a w TVN „Na Wspólnej”. I na kilkanaście lat te seriale zawładnęły polskim rynkiem. Moda jednak na te serialowe „krążowniki” mija. Poza tym na świecie pojawił się nowy typ serialu, świetnie wyreżyserowany, z szybką akcją i ważnym tematem. Takim pierwszym symbolem nowego typu serialowej produkcji były „24 godziny” – thriller z domieszką dramatu z Kieferem Sutherlandem w roli głównej. To było ponad 20 lat temu. Ale my jako kraj na dorobku nie mieliśmy wtedy szans na produkcję takich serialowych gigantów. Dopiero od kilku lat otworzyły się drzwi i kieszenie z pieniędzmi przed produkcjami premium, które mają świetny temat, chwytają widza za gardło i przede wszystkim pokazują, że my też potrafimy.

Sukces tkwi w prawdziwym temacie

Mirosław Piepka – scenarzysta i producent („Czarny czwartek”, „Układ zamknięty”, „Kamerdyner”) nie kryje, że ostatnio zachwycił go „Heweliusz”.

– Problem w nim poruszany był podobny do mojej fabuły w „Czarnym czwartku”. W serialach mieliśmy też do czynienia z tragedią ludzką na dużą skalę, a władza robiła wszystko, żeby zatuszować pewne sprawy. I same tematy zarówno Grudnia ‘70 jak i tej morskiej tragedii były dla ekranu odkrywcze – mówi. – Polskie seriale od pewnego czasu mają szczęście do dobrej tematyki. A temat to połowa sukcesu. I to, czy on wciągnie oglądającego w fabułę, czy nie. Serial to inny rodzaj scenariusza. Musisz pisać tak, żeby widz siedząc przed telewizorem, broń Boże nie skupiał się na jedzeniu popcornu albo nie wychodził w trakcie akcji do kuchni, zrobić sobie herbatę. Każdy odcinek trzeba kończyć w ten sposób, żeby widz powiedział sobie: jaka szkoda, że się skończyło. I myślał, co będzie dalej, z niecierpliwością czekając na kolejny odcinek. I to już scenarzyści serialowi w naszym kraju potrafią. Podobnie jak tworzyć nierozgadane konstrukcje – wyjaśnia scenarzysta.

Mirosław Piepka zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Kiedy widzowie zobaczą napis, że akcja oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, to od razu 40 procent z nich chce to obejrzeć.

– Coś, co nie jest tylko wymysłem scenarzysty, ale ma wartość autentycznych zdarzeń, przyciąga dużo mocniej – kończy.

Siłą nowych, polskich seriali jest to, że reżyserują je najwięksi reżyserzy i chcą w nich grać najlepsi polscy aktorzy. Są nie tylko na to pieniądze, ale też pomaga sztuczna inteligencja, bez której nie byłoby części monumentalnych zdjęć w różnych serialach, podkreślających autentyzm i dramatyzm.

Tak naprawdę w rozwoju seriali pomogła paradoksalnie... pandemia. To ona uwięziła nas w domach i przykuła do telewizorów. A im dłużej widz oglądał, tym stawał się bardziej wybredny. Nie chciał już seriali, w których każdy odcinek był osobną historią. I jak się któregoś nie obejrzało, to niewiele się straciło. Nie chciał epizodycznego opowiadania, tylko historii, które chwytają widza za gardło i wbijają w fotel. Zrozumieli to serialowi producenci i różne platformy, które stać na produkcję z rozmachem.

Tych seriali Polacy szukali najczęściej w 2025 roku! TOP 10 według Google

O randze polskich serialowych produkcji i o tym, że one rosną w siłę, może świadczyć też ranking seriali, których Polacy szukali w 2025 roku najczęściej. W TOP 10, które wskazał Google, znalazło się aż... pięć rodzimych produkcji. 

Wśród tych pięciu polskich seriali najwyżej notowany jest Heweliusz”. Serial Netfliksa stał się globalnym hitem i numerem jeden w Polsce, trafiając też do TOP 10 w 65 krajach, z największym zainteresowaniem w Niemczech. Produkcja zajęła 4. miejsce w globalnym rankingu nieanglojęzycznym z 3,3 mln wyświetleń, zdobywając uznanie krytyków i widzów.

Oprócz „Heweliusza”, na podium uplasowało się też „Wzgórze psów” – adaptacja powieści Jakuba Żulczyka, wyreżyserowana przez Jacka Borcucha i Piotra Domalewskiego. Widzowie poznają tu historię pisarza Mikołaja Głowackiego (w tej roli Mateusz Kościukiewicz), który powraca do rodzinnego Zyborka na Dolnym Śląsku. Mamy walkę z lokalną władzą, niewyjaśnioną śmierć, czyli wszystko to, co wciąga widza.

Kadr z serialu "Wzgórze psów" na podstawie prozy Jakuba Żulczyka. W jednej z głównych ról Robert Więckiewicz (fot. Robert Pałka | Netflix)

W tej grupie znalazła się też produkcja pt. „1670”. Nikt temu serialowi na początku projektu takiej popularności nie wróżył. Bo kto by chciał oglądać historię Sarmatów? Ale serial, który pokazuje czasy, w których Rzeczpospolita szlachecka chyli się ku upadkowi, zrobiony jest wyjątkowo smakowicie i w humorystyczny sposób, ze świetnymi dialogami.

Również czesto wyszukiwane były „Czarne stokrotki”. Produkcja mniej głośna, ale jednak – jak się okazuje – ze sporą widownią. To kryminał połączony z elementami science-fiction. Bardzo nieoczywisty. Geolożka Lena wraca do swojego rodzinnego Wałbrzycha, aby odnaleźć zaginioną córkę, z którą wiele lat temu straciła kontakt, a która teraz jest podejrzana o uprowadzenie kilkorga dzieci. Mariusz Palej wyreżyserował ten serial dla Canal+. Co ciekawe, serial zyskał uznanie zagranicznej prasy na festiwalu MIPCOM w Cannes.

I ostatni z pięciu najczęściej wyszukiwanych w 2025 roku jest „Tylko jedno spojrzenie” – polska adaptacja powieści Harlana Cobena. Thriller w reżyserii Marka Lechkiego i Moniki Filipowicz przyciągnął uwagę intrygującą fabułą i atmosferą tajemnicy, no i nazwiskiem Cobena, oczywiście. Główna bohaterka, Greta (Maria Dębska), po traumatycznych przeżyciach z przeszłości odkrywa zdjęcie męża z nieznajomymi osobami, co uruchomiło ciąg niebezpiecznych wydarzeń.

Miejmy nadzieję, że 2026 nie będzie uboższy w dobre seriale, niż rok obecny. Wiadomo już, że będą kontynuacje takich hitów jak: „1670” (3 sezon), „Klangor” (sezon 2) czy „The Office PL” (sezon 5). Ale mają być też nowości. Jednak o tym na razie sza…

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marek Rapior 26.12.2025 07:40
„1670” & „Heweliusz” & „Czarna śmierć”...arcy-chały dla przygłupów i "historyków" w rodzaju Herr Donalda T. !!! Udało mi się "przetrwać" aż po dwa pierwsze odcinki każdego z tych "arcydzieł"... Może nie doczytałem wszystkich o nich komentarzy, ale czy przypadkiem wiecie, jaki był finansowy (z mojego m.in. - wymuszonego przez komornika - płaconego abonamentu) udział TVP w Likwidacji ???

Reklama
Reklama
Reklama