Reklama Pomorze i podróże

Nie widzi ptaków, ale słyszy je jak nikt inny. Jedyna Polka na liście wpływowych kobiet BBC

Każdy ma jakieś ograniczające go bariery i jedyne, co możemy zrobić, to je opanować i nauczyć się z nimi żyć, a nie udawać, że ich nie ma i bać się czy wstydzić – mówi gdańszczanka Izabela Dłużyk, tegoroczna zdobywczyni tytułu Człowiek Bez Barier.
Nie widzi ptaków, ale słyszy je jak nikt inny. Jedyna Polka na liście wpływowych kobiet BBC
Izabela Dłużyk spędziła w rezerwacie Tambopata w Peru dziewięć dni, nagrała niemal 20 godzin dźwięków. Trafiły na płytę z dźwiękami z Amazonii

Autor: print screen z filmu Izabela in the forest - bbc.co.uk/programmes/p0gd2blz)

Jedyna Polka wśród 100 najbardziej inspirujących i wpływowych kobiet na liście opracowanej przez redakcję BBC. Z sukcesem realizująca swoją pasję i jednocześnie rozwijająca się naukowo. Od urodzenia niewidoma. Kilkanaście dni temu otrzymała statuetkę i tytuł Człowieka Bez Barier – najważniejszej kategorii ogólnopolskiego konkursu, organizowanego przez portal Integracja. Konkurs wyróżnia osoby o „nieprzeciętnej sprawczości i umiejętności przełamywania barier i stereotypów dotyczących niepełnosprawności”.

Izabela Dłużyk skończyła anglistykę i rusycystykę, jest naukowczynią, tłumaczką, pracuje w Centrum Języków Obcych na Uniwersytecie Gdańskim, obroniła pracę doktorską. W tym roku otrzymała tytuł Człowieka Bez Barier (fot. portal Integracja)

W rozmowie z nią dowiemy się, że cierpliwie potrafi pracować na to, czego chce. I konsekwentnie realizować plany, bo nic, co ją spotkało, nie pojawiło się nagle. 

- Każdego człowieka w jego życiu ograniczają jakieś bariery i naiwnością byłoby twierdzenie, że jest inaczej – uważa Izabela Dłużyk. – Nie udawajmy, że wszyscy jesteśmy równi w swoich możliwościach, tak nigdy nie będzie. Istotne jest jednak, jak swoje ograniczenia traktujemy i jak próbujemy mimo nich organizować sobie życie. Nie przeszkadza mi podkreślanie, że jestem niewidoma, bo co prawda moja niepełnosprawność ma wpływ na to, jak żyję, ale już nie na to, czym żyję. 

Marzenie

Gdyby widziała, być może zostałaby ornitologiem – tak przypuszcza, bo to było jej pierwsze marzenie z dzieciństwa. Może nie studiowałaby języków. Ale jako że nie widzi - skończyła anglistykę i rusycystykę, jest naukowczynią, tłumaczką, pracuje w Centrum Języków Obcych na Uniwersytecie Gdańskim, obroniła pracę doktorską. Ale połączyła w niej to, co studiowała i z tym, co jest jej wielką pozazawodową pasją, pisząc o głosach ptaków w polskiej, rosyjskiej, brytyjskiej i hiszpańskiej literaturze dziecięcej. 

Bo nie mogąc zostać ornitologiem, została kimś, kto ptaki poznaje nie z wyglądu, a z brzmienia. Przez lata Izabela stała się jedną z najbardziej znanych i zdeterminowanych dokumentalistek dźwiękowych i rejestratorką dźwięków ptaków. I to właśnie dzięki swojej pasji i realizacji marzenia z dzieciństwa pojawiła się w gronie 100 najbardziej inspirujących kobiet wśród Michelle Obamy, Amal Clooney czy Glorii Steinem. „Iza Dłużyk jest niezwykła nie tylko dlatego, że jest młodą kobietą w zawodzie zdominowanym przez mężczyzn, ale także dlatego, że jest niewidoma od urodzenia” - napisała redakcja BBC. 

Izabela Dłużyk
Izabela Dłużyk (fot Grzegorz Mehring | gdansk.pl)

- Z kolei otrzymany kilka tygodni temu tytuł Człowieka Bez Barier to w pewnym sensie konsekwencja tamtego wyróżnienia – mówi dzisiaj Izabela. – A wyróżnienie dostałam za to, co zrobiłam podczas wyprawy do Peru. A wyjazd do Peru to było wielkie marzenie nastolatki, zafascynowanej głosami papug. 

Profesjonalna parabola

A zaczęło się od encyklopedii PWN i pierwszych nagranych na CD dźwiękach przyrody. 

– Nawet nie ptaków, to były płazy. Potem słuchałam gibonów, dziś wiem, że w części błędnie opisanych – wspomina. – To, że jestem niewidoma od urodzenia wpłynęło na moją wrażliwość w postrzeganiu dźwięku. Nie mówię tego z pozycji, że czegoś mi brakuje. Bardziej z pozycji tego, że to mnie ukierunkowało. Te pierwsze nagrane dźwięki były dla mnie absolutnie nieprzewidywalne, otwierające zupełnie nowy świat, nawet jeśli te nagrania trwały po kilka sekund i miały słabą jakość.

Kupiła dyktafon i sama zaczęła nagrywać ptaki. Uczyła się ich głosów z kaset, nagrywanych przez Zdzisława Pełczyńskiego, który jako pierwszy tworzył profesjonalne dźwiękowe przewodniki po polskich ptakach. Dzisiaj jak ocenia – jest w stanie zidentyfikować ok. 200 ptasich głosów, występujących w Polsce, czyli w zasadzie niemal wszystkie, jakie pojawiają się na co dzień w naszym otoczeniu. 

Pierwszą barierą, trudną do pokonania, był profesjonalny sprzęt do nagrywania. 

- Marzyłam o profesjonalnym sprzęcie - przybliżającej odgłosy dziesięciokrotnie paraboli szwedzkiej firmy Telinga. Wiedziałam, że był drogi, szczególnie dla nastolatki, ale zbierałam kilka lat i udało się.

Pierwszy raz w terenie użyła Telingi w Puszczy Białowieskiej, gdzie pojechała z mamą i ciocią. Nagrała słowika szarego – to nagranie trafiło potem na jedną z jej płyt. 

Słuchanie papug w Peru

Pierwszym świadomym ptasim dźwiękiem, jaki usłyszała i rozpoznała, był głos – tak jej się wydaje dzisiaj - piecuszka. Ale jej największą ptasią miłością są papugi. A gdy jako nastolatka usłyszała o rezerwacie Tambapota w Peru, gdzie zbierają się wielkie stada papug, stworzyła sobie kolejny cel. 

- Zadzwoniłam do kuzynki i powiedziałam jej, że kiedyś tam polecę – mówi. – A ona na to: ale wiesz, że to daleko i drogo? Ale ja, jak na coś wpadnę, to się tego trzymam - mówi. - To mi pozwala planować w długiej perspektywie. Powiedziałam jej i sobie, że choćby na emeryturze, ale do tego Peru polecę.

Poleciała wcześniej - w 2017 roku, jeszcze jako doktorantka UG. Znalazła w internecie firmę badawczą i turystyczną z Tambopaty, założyła zbiórkę i dzięki wsparciu internautów zebrała odpowiednią kwotę. Wydała ją na podróż dla siebie i brata, bo firma, organizująca pobyt w rezerwacie zwolniła ją i towarzyszącego jej brata z opłat.

(fot. print screen z filmu Izabela in the forest -  bbc.co.uk/programmes/p0gd2blz)

W rezerwacie spędziła dziewięć dni, nagrała niemal 20 godzin dźwięków. Trafiły na płytę z dźwiękami z Amazonii. 

Do tej pory wydała kilka płyt: w australijskim wydawnictwie Listening Earth (dwie z Białowieży i jedną znad Biebrzy), w słowackim LOM (wiosna i lato w ramach cyklu „Cztery pory roku”) i dwie w polskim Solitonie. 

Na jej nagrania, wydane przez słowacką firmę, trafiła Monica Whitlock, dziennikarka BBC i przyjechała do Polski, by zrealizować z nią materiał. Dzięki niemu dwa lata temu BBC uznało panią Izabelę za jedną ze stu najbardziej inspirujących kobiet świata.  

Wyjazdy

Izabela nie nagrywa ptaków w mieście. 

- To znaczy, owszem, w podmiejskich lasach tak, ale nie na ulicy czy w miejskim parku – precyzuje. - Robiono takie badania i wiemy, że ptaki, które żyją w miastach, mają głos dostosowany do środowiska miejskiego. Śpiewają głośniej i w wyższej tonacji.

Jednak każde nagranie to logistyczna łamigłówka. Izabela chciałaby skończyć album „Cztery pory roku”. Ma wiosnę i lato, potrzebuje dźwięków do jesieni i zimy, np. rykowiska jeleni, zimowiska łabędzi krzykliwych, coraz rzadszych w Polce cietrzewi. 

- Tak chodzę z tym sprzętem i nagrywam, i będę nagrywać, ale przecież nie widzę, nie dam rady sama, pomaga mi rodzina. Mogę nagrywać jedynie tam, gdzie akurat uda mi się dojechać – mówi. W pracy w terenie towarzyszą jej mama, ciocia, brat.

Bariery

I tu w głowie Izabeli pojawia się kolejny cel.

- Wiem, że tytuł „Człowiek Bez Barier" wynika z tego, co do tej pory robiłam, bo to może wyglądać tak, że jeśli się czegoś bardzo chce, to nasze ograniczenia nie będą przeszkodą – mówi. - Tymczasem to nieprawda, a ja chciałabym, żeby ludzie to sobie uświadamiali. Bez względu na to, z jaką poprawnością polityczną podejdziemy do tematu, jak bardzo będziemy chcielibyśmy być taktowni i używać na niepełnosprawność kolejnych synonimów, to fakt, że jestem niewidoma, a więc niepełnosprawna, jest niezaprzeczalny.

Izabela chciałaby więc, by osób niepełnosprawnych nie traktować tak, jakby ich niepełnosprawność była czymś wstydliwym, co koniecznie trzeba ukrywać. 

- Nie mam problemu z tym, że pierwsze, co się o mnie powie, to to, że jestem niewidoma. Gdy ktoś powie: „Iza nigdy tego nie zobaczy”, to przecież prawda i nie znaczy, że się nade mną lituje. A nawet jeśli – to przecież litość nie jest złym uczuciem. To my dzisiaj nadajemy temu słowu pejoratywny wydźwięk. 

Jakiś czas temu Izabela trafiła na książkę „Serce” Edmondo de Amicisa, jeszcze w XIX-wiecznym przekładzie Marii Konopnickiej. – Dzisiaj przez sposób, w jaki Amicis opisał np. niewidomych, ta książka pewne trafiłaby na „indeks ksiąg zakazanych”, chociaż nie ma tam nic moim zdaniem niestosownego – mówi. – Wszystkie jego refleksje są jak najbardziej trafne. To proste opisanie stanu i konstatacja, że wpływa on na możliwości. Gdyby świat składał się z ludzi, którzy tak właśnie patrzą na innych, byłby bez porównania lepszym miejscem niż jest. Nie ma ludzi, którzy potrafią wszystko i mogą wszystko. Nie wymagajmy od siebie niemożliwego. Niepełnosprawni nie bez powodu są tak nazwani – przypomina. – I wiem, że zwracanie na to uwagi jest niepoprawne politycznie, ale myślę że jako osoba niepełnosprawna, mogę to powiedzieć bez oskarżania o dyskryminację czy - co za słowo - litość.

Więc tym nieoczekiwanym celem, jaki ma przed sobą teraz Izabela, jest przypominanie ludziom, że każdy ma jakieś ograniczające go bariery i jedyne, co możemy zrobić, to je opanować i nauczyć się z nimi żyć, a nie udawać, że ich nie ma i bać się czy wstydzić porażek.

- Sama doświadczyłam ich wiele razy - mówi. - A jestem w miejscu, w którym nigdy nie przypuszczałam, że będę i o wiele dalej, niż kiedykolwiek myślałam, że będę. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Jan 01.01.2026 18:09
Bardzo ciekawy i świetnie napisany artykuł o niezwykle inspirującej Pani Izabeli. Dziękuję

Reklama
ReklamaPomorze i podróże