Reklama Energa włącza ciekawość świata
Reklama

Jarek Janiszewski po porażeniu nerwów twarzy: Muszę po prostu przeć do przodu i nie załamywać się

Nie tylko wokalista, ale i showman, radiowiec oraz konferansjer. Jarek Janiszewski, od 40 lat lider zespołu Bielizna, znany był z tego, że usta mu się nie zamykały. Teraz choroba wszystko zmieniła. Nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mógł zaśpiewać.
Jarek Janiszewski
Bielizna obchodziła w ubiegłym roku 40-lecie istnienia. Skład grupy się zmieniał, ale zawsze na jej czele stał „Doktor” Janiszewski. Teraz zespół będzie musiał sobie radzić bez niego na scenie

Autor: Archiwum Jarka Janiszewskiego

Jubileusz w cieniu dramatu. 40-lecie i płyta „Bagno”

2025 to dla zespołu Bielizna rok jubileuszowy – czterdziestolecie. Powstali w 1985 roku, początkowo jako Bielizna Göringa, ale cenzura zmusiła ich do skrócenia nazwy. W 1988 roku ukazał się ich debiutancki album „Taniec lekkich goryli”. Do dziś pozostają w zasadzie ostatnim aktywnym zespołem z kręgu legendarnej trójmiejskiej sceny alternatywnej lat 80.

Jubileusz uczcili nowym albumem, pierwszym od 16 lat – pt. „Bagno”. Tytułowy utwór trafił nawet na pierwsze miejsce Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia, co w ciągu poprzednich czterech dekad nie przydarzyło im się ani razu.

Niestety, nowy materiał dostępny jest tylko na płytach i w streamingu, bowiem zespół nie koncertuje z powodu ciężkiej choroby frontmana – wokalisty i autora tekstów Jarka Janiszewskiego. Po przebytym porażeniu nerwów twarzy ma on trudności z mówieniem, a co dopiero mówić o śpiewaniu.

Jarek Janiszewski o chorobie: Szczególny przypadek grzyba

Jarka odwiedzam w jego rodzinnym domu. 

– Tak teraz wyglądam – wita mnie w drzwiach. – Do fotografowania za bardzo się nie nadaję – to usprawiedliwienie, dlaczego nie chciał, żebym wziął ze sobą fotoreportera.

Uprzedzono mnie, że choroba zmieniła mu rysy. Brak mimiki, opadająca warga, podkrążone oczy, jedno oko nieruchome, bez wzroku.

– Teraz i tak jest lepiej, po operacji plastycznej, bo wcześniej dolną wargę miałem jak Winnie Mandela – dowcipkuje.

Od bólu zatoki do paraliżu twarzy

Siadamy w saloniku. Pytam o zdrowie, a raczej o chorobę, bo proces rekonwalescencji jest długi i niepewny.

– Każdy ma jakieś swoje przypadłości. Ja od 30 czy 40 lat miałem problemy z zatokami. Na początku tego roku w lewej zatoce, która kiedyś mi doskwierała, pojawił się drobny krwiak, który zaczął rosnąć. Byłem przekonany, że jak pójdę do laryngologa, dostanę antybiotyki, i to przejdzie. Nie przeszło, tylko wciąż rosło, w dodatku zaczęła się tam zbierać ropa. Ja dalej byłem przekonany, że zrobi się punkcję, wszystko wyczyści i będzie okej.

koncert Bielizny w Spatifie w Sopocie, 2025
Od kilku lat tradycją sopockiego Spatifu jest „mały sylwester”, czyli koncert Bielizny 30 grudnia. W tym roku wystąpili pod szyldem Bielizna i Dobrzy Ludzie. Piosenki Jarka Janiszewskiego śpiewało gościnnie dziewięcioro wokalistów. On sam przysłuchiwał się im się z boku sceny (fot. Beata i Onno Hansen-Staszyńscy)

Na szczęście, poskarżył się koleżance-lekarce, a ta kazała mu natychmiast iść z tym do szpitala. 

– Takie infekcje się rozwijają do mózgu, i może cię nie być za chwilę – przestrzegała, jak się okazało słusznie. 

W szpitalu zrobiono mu punkcję. Niestety, substancja, która zebrała się w zatoce, zaatakowała nerwy i doszło do porażenia trójdzielnego nerwu twarzy. Steruje on m.in. mimiką i ruchami ust. W dodatku w to wszystko wdał się grzyb. Tak rzadki, że w szpitalu przez parę tygodni nie mogli zorientować się, co to takiego. 

– Nie wiadomo, skąd się wziął ten grzyb. Czasami to jest tak, że mamy go w organizmie i on się uaktywnia, czasami pojawia się z powietrza, z jedzenia. Dlatego leżałem w szpitalu sześć tygodni, po to tylko, żeby tego grzyba wytępić. Ten grzyb jest unikatowy do tego stopnia, że teraz, jak tam chodzę, bo jestem pod kontrolą, to chcą ze mnie zrobić taki szczególny przypadek do badań – wspomina Jarek Janiszewski.

Kiedy go wypisano, prawie nie mówił. W dodatku jedną z konsekwencji tego porażenia był wylew do lewego oka, w którym stracił wzrok.

Walka o powrót do zdrowia. Rehabilitacja pomoże?

– Twarde rzeczy – ocenia – ale mogło być jeszcze gorzej. Z miesiąca na miesiąc powracam trochę do lepszej kondycji. W tej chwili chodzę na rehabilitację: masaż i akupunkturę. Pod koniec stycznia jadę do sanatorium, gdzieś w góry. Lekarze będą o mnie dbać. Zobaczymy – walka trwa. Wszyscy mówią, że problemy z porażeniem nerwowym się likwiduje długo. Rok, półtora roku, dwa lata.

Które z jego dolegliwości mogą się cofnąć? Jarek jest optymistą. 

– Wszystko się może cofnąć. Wzrok – ciężko powiedzieć, ale mimika może być lepsza. Trzeba będzie jeszcze zrobić kolejny lifting, operację plastyczną, jedną czy drugą. Jedną już miałem, ale to są trudne sprawy: z jednej strony poprawi się wymowa, ale będą problemy z jedzeniem. Bo te nerwy są ze sobą połączone.

Ludzie czasami powinni troszeczkę wyhamować. Przyszłość zespołu Bielizna

Co w tej sytuacji z Bielizną? Jarek przekonuje, że zespół gra i będzie grać. Jego ktoś zastąpi. Na jakiś czas albo na stałe. Tego jeszcze nie wiadomo.

– Poza tym jesteśmy w dość szczęśliwej sytuacji – stwierdza wokalista. 

Dawno temu powiedziałem swoim kolegom, że jeżeli chcemy grać rzeczy takie, na jakie mamy ochotę, oryginalne, z niebanalnym metrum, z własnym przesłaniem, nie licząc się z komercyjnymi gustami, to każdy z nich powinien pomyśleć o tym, żeby zdobyć jakiś drugi zawód. I tak gitarzysta, jeden z głównych kompozytorów, założyciel zespołu – jest świetnym programistą. Kolega perkusista – menadżerem firmy transportowej. A basista, bardzo zdolny muzyk, zajmuje się wytwarzaniem biżuterii. Dzięki temu to, czy zagramy dwa koncerty więcej, czy mniej, nie ma większego znaczenia. 

Jarek Janiszewski / lider zespołu Bielizna

Ta niezależność miała swoją cenę. Były problemy ze składem, który się zmieniał. Choć obecnie, po różnych przetasowaniach, czterech z pięciu członków Bielizny to muzycy, którzy 37 lat temu grali na pierwszej płycie. Same albumy też wydawane były nieregularnie, bo zespół nie miał stałego kontraktu z żadna wytwórnią. 

– Ale cóż, wyszło na nasze, bo w tej chwili chłopaki nie są uzależnieni od grania koncertów. Przeważnie w takim wieku, po sześćdziesiątce, artysta łapie się każdego komercyjnego pomysłu, żeby coś zarobić. My nie musimy – zapewnia Jarek Janiszewski.

koncert Bielizny w Spatifie w Sopocie, 2025
Na koncercie w Spatifie Izabella Sawicka brawurowo wykonała jeden z najbardziej lubianych przebojów Bielizny – „Miłość oralną w Jugosławii” (fot. Beata i Onno Hansen-Staszyńscy)

Nowe plany. Felietony i książka „Bolero”

Jarek Janiszewski zresztą powrotu do czynnej działalności estradowej nie przewiduje. Zajmuje się pisaniem felietonów, szykuje się do wydania zbioru nieco surrealistycznych opowiadań pt. „Bolero”, który przygotowany był już trzy lata temu. I myśli o następnej książce.

– Wszyscy namawiają do napisania o Bieliźnie. Ale to nie będzie taka typowa historia zespołu, w rodzaju: grał z nami Heniek, potem zastąpił go Zenek. Mnie bardziej interesuje pokazanie tła obyczajowego, tych wszystkich żałosnych historii ze znikającymi lodówkami, nocnymi kolejkami, talonami na papierosy i papier toaletowy. Takiego upodlenia, a potem wyjścia z tego wszystkiego i wejścia w kapitalizm.

Przypominam naszą rozmowę w pandemii, w sytuacji trochę analogicznej, kiedy zespół nie mógł koncertować. Jarek powiedział wtedy: 

„Uważam, że każdy czas ma w sobie tajemnicę, którą można wykorzystać”. 

Dziś nie odżegnuje się od tamtej refleksji.

Ludzie czasami powinni troszeczkę wyhamować, bo wiadomo, że życie jest, staje się coraz droższe, w sensie takim, że ludzie ganiają, bo chcą lepsze mieszkanie, lepszy samochód, chcą „żyć na poziomie”, pojechać na egzotyczne wakacje. Gubi się tu wszystkim sens własnego samorozwoju. Obserwuję moich znajomych, cały czas są w biegu. Ja teraz mam więcej czasu dla ludzi. I chodzę do jednego  czy drugiego kolegi, żeby go odwiedzić, porozmawiać.

Jarek Janiszewski / lider zespołu Bielizna

Wyjątkowy album „Bagno”. Profesjonalizm i mocne teksty

Trudno jednak nie rozmawiać o muzyce, a szczególnie „Bagnie”, z którego Jarek, autor tekstów wszystkich piosenek, jest bardzo zadowolony. 

Ten album Bielizna wydała za pośrednictwem uznanego niezależnego wydawnictwa Mystic Production, kojarzonego głównie z muzyką heavy metal, ale mającego w swoim katalogu także płyty o innej stylistyce.

– Zrobili to po prostu profesjonalnie. Nie mieliśmy chyba nigdy takiego ładnego wydawnictwa, jak to: porządna okładka, porządna poligrafia. Winyle są świetnie wytłoczone. Słuchałem tego kilka razy i jest to po prostu zrobione zawodowo. Są wydrukowane teksty. Wydawnictwu kompaktowemu towarzyszy książeczka, gdzie są zdjęcia wszystkich ludzi, którzy byli zaangażowani w nagranie tej płyty, a było to kilkanaście osób. Jestem bardzo zadowolony z efektu. Co do muzyki – jest to kwestia gustu, ale technicznie jest to po prostu jakość światowa – zapewnia Jarek Janiszewski.

Tylko, jak promować płytę, skoro nie można grać koncertów? We współpracy z przyjacielem Jarka, operatorem i montażystą Markiem Wojciechowskim, powstały dwa teledyski. Pierwszy, nakręcony jeszcze przed chorobą wokalisty, ma przesłanie ekologiczne. Przebrani za zwierzęta muzycy wypędzają z lasu pilarzy. 

okładka albumu „Bagno” zespołu Bielizna
(Materiały prasowe)

– Tutaj klimatem zapładniającym mnie była sprawa przekopu mierzei, w którym utopiono miliardy – wyjaśnia autor tekstu piosenki „Las”. – Ale oczywiście jest to trochę przewrotnie zrobione, bo Bielizna zawsze miała kilka nurtów: poważny, bardziej wesołkowaty, trochę erotyki... Na takiej zasadzie, że ludzie powinni dostać materiał, który nie jest nudny. Ja sam nie lubię płyt, które od początku do końca są przewidywalne.

Polityczne zaangażowanie w muzyce

Na „Bagnie” przeważa jednak nurt poważny. Do programu płyty włączono m.in. 12-minutowe „Epitafium dla Piotra Szczęsnego”, nagrany sześć lat temu przejmujący utwór dedykowany mężczyźnie, który w październiku 2017 roku dokonał samospalenia w proteście przeciw łamaniu zasad demokracji przez PiS.

Równie ciężkiego kalibru, choć o połowę krótsza, jest piosenka „Bądź przeklęty” odnosząca się wprost do wojny w Ukrainie. To właśnie ją ilustrować będzie kolejny teledysk (premiera w styczniu 2026 roku).

„Powiedz matce, że syn w twojej chorej zginął wojnie/ Niech napluje ci prosto w twarz/ Siedzieć w bunkrze i drwić tak haniebnie jest wygodnie/ Przelać morze bratniej krwi” 

– śpiewa Jarek Janiszewski, a tym słowom towarzyszą obrazy martwych ciał w płonącym mieście i krążący między nimi mały pies. 

– Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy ze sztuczną inteligencją. Bez niej do scen, które udało się wygenerować, musiałbym wynająć Hollywood – tłumaczy wokalista.

Jeśli ludzie szlachetni nic nie robią... 

Przypominam sobie, jak po raz pierwszy słuchałem tego utworu, równo rok temu, na koncercie Bielizny w sopockim Spatifie, i uświadomiłem sobie, że nikt inny poza Doktorem, jak nazywają Jarka przyjaciele, nie napisał piosenki o tej wojnie toczącej się tuż za naszymi granicami. Jak to możliwe, zważywszy że sprzeciw wobec – różnie pojmowanych – form zła, był zawsze istotą muzyki rockowej? 

Może jestem trochę staroświecki czy staromodny, ale pamiętam, jak któryś z irlandzkich poetów powiedział, że jeśli ludzie szlachetni nic nie robią, to zło szaleje. To jest mój obowiązek – jeżeli jestem otoczony durniami, którzy wybierają nazistowskich polityków – to przynajmniej niech będzie jakiś sygnał, że ten kraj nie zidiociał do końca. Stać mnie na to, i wielu innych artystów też stać. Tylko, że – nie wiem – czy im się nie chce, czy brakuje talentu, a może się boją, że to nie pasuje do ich wizerunku? W efekcie karmi się ludzi, nawet tych w mediach, powiedziałbym przyzwoitych, jakimiś plastykowymi, żałosnymi utworami. Przecież to jest czyste kretyństwo, które nie rozwija w ludziach żadnej wrażliwości. 

Jarek Janiszewski / lider zespołu Bielizna

– Jest to o tyle niebezpieczne, że im bardziej schlebiamy ludziom, którzy mają banalny ogląd świata, nie mają żadnej refleksji w sobie, tym dziwniejsze są potem wyniki wyborów. Dlatego warto sięgnąć gdzieś tam głębiej i zostawić po sobie trochę przyzwoitej działalności. Jestem dumny, że ta płyta się ukazała, w takiej formie, w świetnym wydaniu i dwa teledyski są gotowe. 

Przesłanie Jarka Janiszewskiego: Nie załamywać się

Czas się pożegnać, ale mam jeszcze jedno ważne pytanie w zanadrzu. 

– Nie miałeś w tej chorobie, kiedy oślepłeś na jedno oko i straciłeś, być może na zawsze, możliwość robienia tego, co kochasz, momentu takiego głębokiego załamania? 

Jarek patrzy na mnie jednym zdrowym okiem. Z jego pozbawionej mimiki twarzy trudno wyczytać jakieś emocje.

– Nauczyłem się jednego, że trzeba życie – tak jak mówił kiedyś Nikodem Dyzma – łapać za grzywę i walić w mordę. Filozofia moja jest taka, że z załamywania się czy popadania w głębsze refleksje nic nie wynika. To nie poprawi mojego stanu. Muszę po prostu przeć do przodu i nie załamywać się. Czytam teraz – tym jednym okiem – mniej książek, ale oglądam filmy, słucham muzyki. Daję sobie jakoś radę i muszę się w tym wszystkim odnaleźć. Zawsze mówiłem sobie: może być gorzej. Ludzie giną w Ukrainie każdego dnia, a u nas żyjemy, jakbyśmy sobie z tego nie zdawali sprawy – podsumowuje.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Bagno2 08.01.2026 22:59
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, bo trzeba zaśpiewać nowy przebój w proteście przeciw łamaniu zasad demokracji przez KO.

Ja 08.01.2026 20:00
Bardzo fajna rozmowa, dziękuję bardzo autorowi i pozdrawiam Doktora z Ostrowa Wielkopolskiego

SIAKI 08.01.2026 17:20
Głęboko wierzę że jeszcze kiedyś wystąpimy na jednej scenie. Jak nie zaśpiewamy, to zatańczymy niczym Lekkie Goryle.

BogMal 06.01.2026 10:39
Z Jarkiem znamy się kupę lat...przez kilka miesięcy w Radiu Gdańsk robiliśmy autorską audycję "Radio NLP", z telefonami od słuchaczy...Później w "Radiu Arnet" Jarek zaprosił mnie do robienia "krzyżówki radiowej"...Prowadziliśmy wspólnie wiele imprez eventowych...To mój dobry Kumpel...życzę Jarkowi rychłego powrotu do nas...

AnDy 08.01.2026 20:29
"Niezależna Lista Propozycji" ale to były czasy, siedziało się jak w hipnozie słuchając tej audycji, była świetna. Konkurs "Dźwięki" w Tropsie pękającym w szwach. Krótko mówiąc, Jarek! zepnij się gumką od weka i wracaj do nas!

Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie
Reklama
Reklama