Dlaczego kamery stały się problemem?
Historia zaczyna się dość banalnie - od przepisów o ochronie danych osobowych, które obowiązują w całej Unii Europejskiej od 2018 roku. Problem w tym, że ich interpretacja nieustannie się zmienia, a urzędnicy wolą dmuchać na zimne, niż ryzykować wysokie kary administracyjne.
Przepisy RODO rodzą coraz to nowe interpretacje prawne. W efekcie w miejscach, gdzie miasto prowadzi monitoring ruchu drogowego (na przykład na przejściach dla pieszych) mogą pojawić się dodatkowe tablice informujące o zbieraniu danych. Po to, by wszystko było w pełni zgodne z aktualnymi przepisami o ochronie prywatności.
Brzmi rozsądnie? W teorii tak.
CZYTAJ TEŻ: Gdańsk startuje z modernizacją Śródmieścia. Rusza przebudowa Podwala Przedmiejskiego i mostu nad Starą Motławą
Ile kosztuje ochrona prywatności na gdańskich ulicach?
Dokładne koszty operacji nie są jeszcze znane, ale zamiast chronić obywateli, przepisy generują wydatki, które ostatecznie pokryjemy my - jako podatnicy. W skali całego Gdańska mówimy o około 100 skrzyżowaniach, gdzie działają kamery. Każde z nich musiałoby dostać dedykowane oznakowanie.
Czy to konieczne? W końcu kamera miejska na skrzyżowaniu nie działa jak monitoring w centrum handlowym - jej zadaniem jest przede wszystkim bezpieczeństwo, analiza ruchu i szybsza reakcja służb w razie wypadku. Ale prawo jest prawem, a RODO to temat, który może przyprawić o ból głowy nawet prawników.
Kiedy zobaczymy nowe znaki w Trójmieście?
Magistrat podkreśla, że decyzja jeszcze nie zapadła, to wciąż etap „poważnego rozważania". Jeśli jednak urzędnicy zdecydują się na wdrożenie zmian, pierwsze tablice mogą pojawić się na ulicach Gdańska już w tym roku
Co ciekawe, podobne dylematy dotyczą nie tylko Gdańska, ale całego Pomorza. Można się spodziewać, że inne miasta regionu również będą musiały zmierzyć się z interpretacją przepisów RODO w kontekście monitoringu miejskiego.
ZOBACZ TAKŻE: Gdańsk: Most Popielny otwarty po remoncie. Na razie ruch odbywa się tylko w jedną stronę
RODO a zdrowy rozsądek. Gdzie leży granica?
Tutaj pojawia się pytanie, które zadaje sobie wielu Gdańszczan: czy ochrona danych osobowych powinna sięgać aż tak daleko? W końcu mówimy o kamerach, które służą bezpieczeństwu, a nie celom komercyjnym czy marketingowym.
Przepisy RODO miały chronić obywateli przed nadużyciami i w wielu przypadkach rzeczywiście to robią. Problem w tym, że w praktyce ich skomplikowane interpretacje prowadzą do absurdalnych sytuacji, gdzie zamiast czuć się bezpieczniej, czujemy się przytłoczeni biurokracją.
A Ty co myślisz? Czy uważasz, że dodatkowe oznakowanie na skrzyżowaniach to dobry pomysł, czy raczej marnowanie pieniędzy? Napisz w komentarzu!























Napisz komentarz
Komentarze