Pikieta antyaborcyjna Fundacji Życie i Rodzina. Kaja Godek o „ideologii aborcyjnej”
To już kolejne zgromadzenie zorganizowane w krótkim czasie w Gdańsku przez Fundację Życie i Rodzina. Demonstranci, wśród których była obecna aktywistka Kaja Godek, w niedzielę, 18 stycznia przyszli pod Szpital św. Wojciecha, by protestować przeciwko terminacji ciąży. Uczestnicy trzymali banery, m.in. z wizerunkiem Hitlera, a z głośników puszczano dźwięk płaczu dzieci.
– Ideologia aborcyjna” to jest przeoranie sumień i myślenia o medycynie – mówiła pod gdańskim szpitalem antyaborcyjna aktywistka Kaja Godek. – Niestety, niektórzy mali pacjenci tego szpitala dostają śmiertelny zastrzyk w serce, aby zmarli, następnie przechodzi się do procedury przerwania ciąży. Dzieciątko z takiej ciąży rodzi się martwe, bo chlorek potasu powoduje u niego zawał serca. Nas nie interesuje, czy dzieje się to zgodnie z prawem, czy nie.
Mimo że niektóre praktyki tego szpitala są legalne, to są one straszne, nieludzkie, dehumanizujące i nawiązują do najgorszych czasów, kiedy ludzi selekcjonowano. Życie ludzkie w Polsce, zgodnie z Konstytucją, powinno być chronione. Dotyczy to również dzieci nienarodzonych, bo życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia.
Kaja Godek / antyaborcyjna aktywistka
Policjanci co chwilę apelowali do uczestników demonstracji o odsunięcie się i umożliwienie przejścia pacjentom i odwiedzającym szpital na gdańskiej Zaspie. Pikietujący mieli pretensje do policjantów. Już wcześniej nagłaśniali, że:
„Lobby aborcyjne w Polsce coraz śmielej próbuje wprowadzić ograniczenia dla modlitw i działań prolife wokół szpitali, które zabijają poczęte dzieci. To, co osiągnęli w Anglii, Francji, czy Australii, chcą teraz wprowadzić w naszym kraju. Ostatnio usiłują ograniczyć wolność zgromadzeń i wolność praktyk religijnych pod szpitalem na Zaspie w Gdańsku" – czytamy w oświadczeniu Fundacji Życie i Rodzina.
Krytykuje ona też stworzony w szpitalu „Regulamin Porządkowy”, zgodnie z którym w placówkach należących do spółki Copernicus i na terenach do nich przylegających, takich jak chodnik, zakazane mają być m.in. działania o charakterze religijnym.
– Wewnętrznym regulaminem nie można przecież zmienić ustawy Prawo o zgromadzeniach – a ta pozwala na organizację pikiet na terenie otwartym bez względu na to, czy jest on administrowany przez organ publiczny, czy prywatny. Nie damy się zastraszyć! – uważają przeciwnicy aborcji. – Próba zakazania manifestacji i modlitwy w obronie nienarodzonych przywodzi na myśl strefy buforowe tworzone w państwach Europy Zachodniej wokół klinik aborcyjnych. Dookoła nich nie można manifestować, rozmawiać z kobietami w ciąży, a nawet… cicho się modlić. Takie absurdalne regulacje obowiązują m.in. w Szkocji, Anglii i Walii.

Kontrmanifestacja „Nie dla faszyzmu”. Wsparcie dla pacjentek i personelu medycznego
Równolegle po raz kolejny odbywała się demonstracja pod hasłem „Nie dla faszyzmu, tak dla wyboru!”. Jej uczestnicy zgromadzili się, aby okazać solidarność z lekarzami i pacjentkami Szpitala św. Wojciecha. Pikietę zorganizowali Nowa Lewica, Młoda Lewica, pomorski oddział Komitetu Obrony Demokracji, Obywatele RP i obywatelska inicjatywa O tym się nie mówi.
Marlena Chronowska z rady okręgu pomorskiego Razem podkreślała, że osoby, które zebrały się na manifestacji antyaborcyjnej, przedstawiają się jako obrońcy życia, ale tak naprawdę okazują pogardę dla kobiet, które chcą same decydować o swoim życiu.
– Nasza obecność jest pokojową kontrą wobec presji ideologicznej, zastraszania personelu medycznego i ingerowania w decyzje zdrowotne pacjentek. Gdańsk nie zgadza się na szantaż emocjonalny, na stygmatyzowanie lekarzy i odbieranie kobietom decyzyjności – mówili obecni na kontrmanifestacji.
Magdalena Wessel, radna dzielnicy Przymorze Małe z partii Razem podkreślała, że pacjentki szpitala, które przygotowują się w nim do leczenia lub dochodzą do zdrowia, potrzebują ciszy i wsparcia.
– Jesteśmy tutaj, żeby wyrazić sprzeciw wobec dręczenia tych kobiet przez środowiska związane ze skrajną prawicą. Prezydent Dulkiewicz powinna rozwiązywać te zgromadzenia – okolice szpitala to nie jest miejsce na hałas i nienawistne hasła – mówiła Wessel.
Uczestnicy kontrmanifestacji postulowali, by:
- decyzje medyczne pozostawały między pacjentką a lekarzem, a nie pod publiczną presją,
- opieka zdrowotna nie była przedmiotem kampanii strachu,
- personel medyczny zasługiwał na wsparcie, a nie nagonkę pod szpitalem,
- kobiety miały prawo do informacji, bezpieczeństwa i godności.
Rozwiązanie zgromadzenia przez miasto Gdańsk
Po ok. 90 minutach przedstawiciel prezydent Gdańska rozwiązał pikietę antyaborcyjną zorganizowaną przez osoby identyfikujące się ze środowiskiem przeciwników aborcji.
Decyzja została podjęta w oparciu o przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach, ze względów bezpieczeństwa. Miasto Gdańsk podejmuje działania związane z organizacją zgromadzeń publicznych zgodnie z obowiązującym prawem, dbając o bezpieczeństwo wszystkich uczestników oraz osób przebywających w przestrzeni .\
Urząd Miejski w Gdańsku
Prawne echa protestów. Petycja Fundacji Widzialne i działania prokuratury
Konflikt wokół gdańskiego szpitala ma ciąg dalszy w pismach urzędowych i działaniach prawnych.
Apel o zakaz demonstracji pod szpitalami
Fundacja Widzialne jeszcze przed manifestacją wystosowała petycję do władz Gdańska, apelując o zakazanie organizowania demonstracji antyaborcyjnych w bezpośrednim sąsiedztwie placówek medycznych, a także podjęcie dalszych działań, w celu ochrony zdrowia, prywatności i godności pacjentów Jak argumentują przedstawiciele fundacji, takie zgromadzenia:
- odbywają się w pobliżu szpitala i narażają życie oraz zdrowie pacjentek i pacjentów,
- zakłócają pracę personelu medycznego,
- naruszają prawa i wolności pacjentów oraz pacjentek,
- prowadzą do identyfikowania osób korzystających z opieki zdrowotnej,
- wywołują efekt stygmatyzujący,
- mogą stanowić formę nacisku psychicznego.
Podkreślamy że zgromadzenie antyaborcyjne w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala, zwłaszcza jeśli eksponuje drastyczne treści wizualne, wykorzystuje środki nagłaśniające i polega na werbalnym oddziaływaniu na osoby wchodzące oraz przebywające w placówce, może prowadzić w szczególności do realnego zagrożenia zdrowia psychicznego pacjentów i pacjentek, w tym kobiet w ciąży, w tym ciąży zagrożonej lub obarczonej wadami płodu, osób po poronieniach czy osób, które doświadczyły przemocy seksualnej, zakłócenia pracy personelu medycznego i utrudnienia dostępu do świadczeń zdrowotnych.
Fundacja Widzialne
Prokuratura bada sprawę terminacji ciąży
Sprawa ma również wątek karny. Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa, na wniosek Kolektywu Legalna Aborcja, potwierdziła, że z zawiadomienia Fundacji Życie i Rodzina nadzoruje postępowanie sprawdzające w sprawie przerwania ciąży w Szpitalu św. Wojciecha.
Zawiadomienie do prokuratury dotyczy procedury medycznej przeprowadzonej w publicznym szpitalu, w oparciu o przesłankę zagrożenia życia lub zdrowia kobiety ciężarnej. Przesłanka ta funkcjonuje w polskim porządku prawnym od ponad 30 lat i – co istotne – nie wprowadza żadnego limitu czasowego na przerwanie ciąży. Sprawa z Gdańska wpisuje się w szerszy kontekst działań organizacji antyaborcyjnych, które od dłuższego czasu składają zawiadomienia do prokuratur w sprawach legalnych aborcji wykonywanych w polskich szpitalach.
Kolektyw Legalna Aborcja
Jak podkreślają członkowie Kolektywu, z publicznych wypowiedzi przedstawicieli fundacji Godek wynika, że zawiadomienie dotyczące szpitala w Gdańsku nie ogranicza się do kwestionowania decyzji lekarzy, lecz zmierza do rozszerzenia odpowiedzialności karnej również na pacjentki, które skorzystały z legalnego świadczenia zdrowotnego.
– W wypowiedzi dla mediów Kaja Godek stwierdziła: „Wskazujemy prokuraturze, żeby przejrzała dokumentację pacjentek (...) i być może również im postawiła zarzuty. Nawet jeśli te śledztwa będą umorzone (...), to zmieni się kiedyś prokuratura i będziemy kolejny raz składać zawiadomienia” – cytują przedstawiciele Kolektywu Legalna Aborcja.
– Sam fakt przeprowadzenia legalnej procedury medycznej w publicznym szpitalu nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że doszło do naruszenia prawa. Wytyczne wydane w ostatnich latach przez Ministerstwo Zdrowia oraz Prokuraturę Krajową jednoznacznie wskazują, że aborcje wykonywane na podstawie przesłanki zagrożenia życia lub zdrowia kobiety nie powinny skutkować wszczynaniem postępowań karnych wobec personelu medycznego. Tym bardziej wątpliwe jest obejmowanie zakresem zainteresowania organów ścigania samych pacjentek, które korzystają z przysługującego im prawa do świadczenia zdrowotnego – podkreślają w Kolektywie Legalna Aborcja.
– Publiczny szpital w Gdańsku wykonuje świadczenia zdrowotne zgodnie z obowiązującym prawem oraz decyzjami lekarzy podejmowanymi w oparciu o decyzję i stan kliniczny pacjentek – dodaje Kolektyw Legalna Aborcja.
























Napisz komentarz
Komentarze