Tym razem organizatorzy akcji zbierają datki na wsparcie diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Każda złotówka to realna pomoc dla ok. 1,2-1,5 miliona dzieci cierpiących na schorzenia gastroenterologiczne.
WOŚP to nie tylko zbiórka. To zjawisko społeczne, które od lat wymyka się prostym definicjom. Ewenement na skalę Europy, a może i świata. Coś co jednoczy i ma głęboki sens. Bo w kraju, w którym służba zdrowia od lat przypomina dom po przejściach, każdy nowoczesny sprzęt to nie luksus, tylko ratunek.
Dlatego WOŚP jest ważna. Bo działa natychmiast: bierze ludzką energię i zamienia ją w sprzęt, diagnostykę, leczenie. I nagle okazuje się, że to, co zaczęło się od puszki w rękach wolontariusza, kończy się na oddziale, gdzie ktoś widzi, oddycha, żyje – dzięki urządzeniu, którego inaczej by nie było.
I tu pojawia się drugi wymiar – WOŚP łączy pokolenia. Jest jak wspólna melodia grana w różnych domach, na różnych osiedlach, w różnych miastach i krajach. Dla jednych to wspomnienie dzieciństwa, dla innych – pierwsza lekcja obywatelskości, a dla jeszcze innych – dowód, że w narodzie, który tak jest mocno podzielony, wciąż istnieje odruch dobra.
Oczywiście, bywają spory. Żyjemy w czasach, w których różnice polityczne potrafią podzielić nawet członków tej samej rodziny. Ale WOŚP jest jednym z nielicznych momentów, kiedy te różnice mogą na chwilę zamilknąć. Nie dlatego, że nagle wszyscy myślą tak samo. Tylko dlatego, że w sprawach elementarnych – zdrowia, życia, dzieci – instynkt człowieczeństwa potrafi być głośniejszy niż światopogląd.
Każdy z nas ma w sobie potrzebę pomagania, chęć bycia dobrym – tylko czasem ta potrzeba przysypia pod trudami dnia codziennego. WOŚP działa jak zewnętrzna motywacja: budzi, potrząsa, zachęca. Dlatego w tym całym „wielkim graniu” jest coś jeszcze: przypomnienie, że dobro sprawia, iż stajemy się lepsi. Mamy poczucie sprawczości.
Nasza redakcja „Zawsze Pomorze” – od początku swojego istnienia – aktywnie włącza się do Orkiestry. Oprócz misji informacyjnej, sami wystawiamy na licytację stronę w tygodniku (i miejsce w portalu internetowym). Ten nasz pomysł łączy dwa światy: potrzebę serca i siłę słowa. Ktoś może wygrać przestrzeń na opowiedzenie o swojej pasji, firmie, instytucji, klubie – a jednocześnie wesprzeć coś, co może kiedyś pomóc i jemu. Nikt z nas nie wie, kiedy my albo nasze dzieci czy wnuki będą potrzebować specjalistycznego sprzętu. Wtedy będą się liczyły czas, lekarz i to, czy na oddziale stoi urządzenie, które uratuje nam zdrowie lub życie.
Bądźmy razem. To wielka, ale też fajna sprawa. Wsparcie WOŚP to nie tylko gest, to decyzja, która w czyimś życiu może okazać się wielka.
Siema.
























Napisz komentarz
Komentarze