Reklama Pomorze i podróże

Historyczny instrument Kaszub znów gra. Zrekonstruowano kaszubskie dudy

Po latach badań, rozmów i pracy warsztatowej udało się odtworzyć zapomniany kaszubski instrument – kozlo barina. Pierwszy od dziesięcioleci grający egzemplarz kaszubskich dud powstał w Chmielnie.
Historyczny instrument Kaszub znów gra. W Chmielnie zrekonstruowano kaszubskie dudy
Kozlo barina wraca do życia. W Chmielnie zrekonstruowano zapomniane kaszubskie dudy. Instrument powstał podczas warsztatów, realizowanych dzięki dofinansowaniu pozyskanemu przez GOKSiR w Chmielnie. Liderem projektu jest Janusz Świątkowski. Na zdjęciu również Joanna Gostkowska i Hubert Połoniewicz.

Autor: GOKSiR Chmielno | Aleksandra Bela

Zapomniany instrument Kaszub wraca do życia

Kozlo barina, zapomniany instrument ludowy Kaszub, opisany i narysowany przez Pawła Szefkę, po latach doczekał się rekonstrukcji. O jego ożywieniu rozmawiano już wiele lat temu m.in. z Tadeuszem Makowskim, wybitnym kaszubskim artystą ludowym, który zmarł w 2024 roku. Naturalną kontynuację tej misji podjął jego przyjaciel i współpracownik z kapeli „Pleskota” – Janusz Świątkowski, lider projektu. I w końcu stało się - po kilku miesiącach pracy udało się zbudować pierwszy grający egzemplarz bariny.

Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chmielnie, pod koniec ub. roku otrzymał dotację z Krajowego Planu Odbudowy na projekt rekonstrukcji kaszubskich dud. 

CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje Tadeusz Makowski, człowiek zasłużony dla kultury kaszubskiej

Miłość do Kaszub, historii regionu i folkloru 

- Przeprowadziliśmy się z żoną i małymi dziećmi na Kaszuby w okolice Chmielna prawie trzydzieści lat temu. To niesamowite miejsce na Ziemi, od początku chciałem w nie wrosnąć – wspomina Janusz Świątkowski. - Z uchem do grania trafiłem do zespołu "Chmielanie" i do kapeli "Pleskota" prowadzonej przez Tadeusza Makowskiego. Grałem z kolegami muzykantami na klarnecie, na bazunie. W czasie wspólnych corocznych wyjazdów na Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich do Ciechanowca wiele rozmawialiśmy o dawnej muzyce Kaszub. Moi koledzy wiedzieli o niej wszystko. Kozlo barina to jedyny instrument, który pozostawał tajemnicą. Tylko Paweł Szefka notujący od 50 lat pieśni i tańce kaszubskie, opisał go w swojej książce. I to dopiero w 1982 roku. Nie został ożywiony jak burczybas czy diabelskie skrzypce. Pozostawał magiczną zagadką.   

W cieniu projektu Tadeusz Makowski

Tadeusz Makowski, znany jako „Pleskot”, był twórcą instrumentów, gawędziarzem i animatorem kultury. Wspólnie z Januszem Świątkowskim realizował wiele projektów, m.in. przywrócenie tradycji grania na bazunach w Nowy Rok czy trąbienia podczas pasterki w chmieleńskim kościele. Jednak rekonstrukcja kaszubskich dud czekała na swoją kolej i dojrzewała powoli. 

- Tadeusz Makowski czyli "Pleskot" był wulkanem aktywności. Był nie tylko gawędziarzem, uznanym twórcą burczybasów, bazun, diabelskich skrzypiec, ryńczoków. Każdą chwilę poświęcał na realizację coraz to nowych pomysłów mających rozsławiać Kaszuby - kontynuuje Janusz Świątkowski. - Prowadził warsztaty z dziećmi, młodzieżą. Występował z zespołem, kapelą. Było jasne, że kozlo barina będzie trudnym tematem. Coś jak mission impossible. Mimo to nabierała kształtów - w rozmowach, planach napisania projektu. Udało się nawet kupić odpowiednią skórę koziołka. Kaszubi mówią: "le pomału" i... chyba mają rację. Instrument powstał mimo odejścia Tadeusza i myślę, że z jego nieustającym wsparciem, tak samo jak dzięki dziełom, które wykonał za życia.   

Świątkowski podkreśla ogromną rolę, jaką odegrała przy tym projekcie Edyta Klasa, dyrektorka GOKSiR w Chmielnie.

- To jej należą się największe brawa. I to nie tylko za ten projekt, którego jest główną autorką i skuteczne pozyskanie dofinansowania, ale też pozyskiwanie środków na wcześniejsze rekonstrukcje, otwarte dla chętnych do nauki dawnego rzemiosła. Chmielno to dziś naprawdę niezła marka na mapie pozyskiwania pieniędzy na kulturę wiejską.

Kaszubskie dudy gotowe, powstają trzy kolejne egzemplarze

W kończących się warsztatach bierze udział czworo uczestników. Obok dwóch pań nie mających na co dzień kontaktu z instrumentami, projekt wsparły prawdziwe tuzy kaszubskiej tradycji, czyli Joanna Gostkowska i Hubert Połoniewicz z zespołu "Dresze". To grupa, która pięknie odtwarza dawne muzyczne tańce i pieśni Kaszub.

- Dzięki wspólnej pracy i rozmowom z nimi, kozlo barina wyłania się z mroku historii. Ten proces się nie zakończył, bo chociaż pierwszy egzemplarz instrumentu wydał z siebie głos, wiele pytań o szczegóły jego budowy, warianty konstrukcji, strojenia, nadal czeka na wyjaśnienie. Mam nadzieję, że pomoże w tym kolejny projekt, który ma powstać we współpracy z Muzeum Kaszubskim w Kartuzach. W Chmielnie zaplanowaliśmy skonstruowanie czterech instrumentów.

Prototyp kozlo bariny ożył i wydaje niesamowite dźwięki. Jak to działa?

Instrument, który opisał w swojej pracy Paweł Szefka i który został zrekonstruowany w Chmielnie, potrafi wygrywać melodie, przy czym dźwięk, jaki wydaje, jest dość unikatowy. 

- Zgodnie z rysunkiem wykonanym przez Szefkę dudy kaszubskie zaopatrzone były w burdon z rezonatorem ze zwiniętej kory brzozowej oraz przebierkę. Jednak ta przebierka nie była typowym rodzajem szałamai lecz rodzajem fletu lub fujarki, z wyraźnie widocznym labium. Wyzwaniem okazało się dopasowanie ciśnienia uruchamiającego stroik burdonu oraz gwizdka a następnie zestrojenie obu źródeł dźwięku - wyjaśnia Janusz Świątkowski. - Okazuje się, że barwa instrumentu jest bardzo przenikliwa, ale też... kapryśna. Prawdopodobnie interferencje częstotliwości fal akustycznych między burdonem i fletem, wywołują nieoczekiwane przedęcia i zmiany faktury dźwięku. Jako najbardziej brzmiąca odzywa się w instrumencie skala molowa.

Zgodnie z informacjami Pawła Szefki, kozlo barina nie wchodziła w skład instrumentarium kapel kaszubskich. Grali na takich dudach żebracy, pojawiający się w karczmach i na jarmarkach. Te informacje oraz wiele innych, pochodzących z wielu publikacji o muzyce Kaszub, pozwoliły na postawienie hipotezy narzucającej się w procesie przygotowań do wydobycia dźwięku, a także w czasie doświadczenia gry na instrumencie. 

- Moim zdaniem kaszubskie dudy były reliktem dawnej muzyki tego regionu z czasów, zanim dominującą, a nawet obowiązującą stała się skala durowa - uzupełnia Świątkowski. 

Występowanie na Pomorzu innych skal o średniowiecznym rodowodzie potwierdzają Władysław Kirstein i Leon Ropel w pracy „Pieśni z Kaszub” (1958). Jako powód, dla którego to właśnie skala durowa stała się tak zwaną "nutą chmielową" na Kaszubach, podają wpływ bazuny.

- Durowy rozkład alikwotów w bazunie, instrumencie znajdującym się w powszechnym użyciu, miał spowodować oparcie na tej skali prawie kompletnego repertuaru pieśni i tańców. Wymienieni autorzy nie piszą jednak o bardzo ważnej okoliczności - bazuna ma w swoim zestawie dźwięków dwie skale - tłumaczy Świątkowski. - Pierwszą - niższą i łatwiejszą do zagrania jest skala durowa. Kolejny, wyższy i wymagający większych umiejętności od grającego przebieg alikwotów to skala minorowa - celtycka. W moim odczuciu nie jest możliwe by duchowość muzyczna dawnych mieszkańców Kaszub (przed wiekiem XIX, z którego pochodzą pierwsze zapiski badaczy) była oderwana od doświadczenia wykonywania obu skal dających się wydobyć na bazunie. Podobnie, jak trudno sobie wyobrazić możliwość odizolowania Kaszub od ogólnosłowiańskiego, czy też ogólnoeuropejskiego żywiołu wędrownej, wiejskiej muzyki, będącego kontynuacją spuścizny dawnych wieków - podsumowuje Janusz Świątkowski.

Od dziennikarza, muzyka aż po twórcę konstrukcji ciesielskich i zapomnianego kaszubskiego instrumentu 

- Kiedyś popełniłem tekst będący reportażem o kaszubskich gontach - szyndlach, ale uznałem, że więcej uciechy da mi budowanie takich pełnych poezji dachów niż opowiadanie o nich. Oprócz gontów były kominki, potem też tradycyjne konstrukcje ciesielskie. Czasem napiszę i gdzieś zaśpiewam jakąś piosenkę. Ostatnio sporo było budowania w Pustelni Franciszkanów na Świętej Górze Polanowskiej pod Koszalinem, bo dzwony nie mogą się bujać w powietrzu i ktoś musi ciągnąć tradycję dawnych majstrów. No i oczywiście kapela "Pleskota" i kaszubska muzyka ze swoją dawną historią pełną białych plam. Tak sobie myślę, że może by tak trochę pomalować je w jakieś ładne kolorki? - mówi Janusz Świątkowski.

Prezentacja instrumentu w Kartuzach. Wielka premiera w Chmielnie! 

Uroczyste zakończenie projektu rekonstrukcji kaszubskich dud planowane jest na 24 lutego w Domu Kultury w Chmielnie. Wcześniej, najprawdopodobniej 17 lutego w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach, instrument ma zostać pokazany przedpremierowo.   

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaPomorze i podróże