Reklama Activa - Kamienice Pruszczańskie

Nazywają ją kronikarzem ludzkich wspomnień. Edyta Lichy pokazuje Starogard Gdański, jakiego nie znacie

Kronikarka ludzkich wspomnień, miłośniczka przyrody i Kociewia. Edyta Lichy od lat dokumentuje życie rodzinnego miasta, tworząc unikalną fotograficzną historię Starogardu Gdańskiego. Jak mówi, kocha ludzi.
Edyta Lichy
Edyta Lichy, fotografka ze Starogardu Gdańskiego od lat dokumentuje historię Kociewia

Autor: Edyta Lichy

Początki pasji fotograficznej. Od aparatu Smiena do profesjonalnych zdjęć

Edyta Lichy ze Starogardu Gdańskiego fotografii poświęciła całe życie. Pierwszy aparat, którym robiła zdjęcia – legendarna Smiena, na pierwszą komunię świętą dostała jej siostra. Jednak to właśnie Edytę Lichy już wówczas fascynowało uwiecznianie chwil. Niemal każdą wolną chwilę poświęcała na wędrówki z aparatem, „łowiąc” unikalne momenty. 

Fotografia uliczna i portrety mieszkańców Starogardu Gdańskiego

Edyta Lichy przyznaje, że z natury jest osobą otwartą na ludzi.

Podchodzę do obcych ludzi tak, jakbym znała ich od zawsze. Często podczas spacerów widzę rodziny próbujące zrobić sobie wspólne zdjęcie telefonem. Proponuję pomoc. Chcę, by mieli pamiątkę, na której są wszyscy razem. Dzięki takim spotkaniom i poznawaniu ludzkich losów lepiej rozumiem świat, a usłyszane historie zostają w moim wewnętrznym „sejfie”.

Edyta Lichy / fotografka

zdjęcie wykoane przez Edytę Lichy
Fotograficzne portrety Edyty Lichy chwytają za serce (fot. Edyta Lichy)

Fotograficzna dokumentacja historii Starogardu Gdańskiego

Chyba nie ma zakątka w Starogardzie Gdańskim, którego Edyta Lichy by nie uwieczniła. Jej przepastne archiwa pokazują, jak na przestrzeni lat zmieniało się to miasto.

Czarno-białe portrety. Specjalność Edyty Lichy

Najbardziej lubi jednak portrety. I to nie te ociekające kolorami, a tradycyjne, czarno-białe fotografie. Kto miał szczęście zobaczyć chociaż kilka takich zdjęć, na pewno ich nie zapomni...

– Najchętniej fotografuję niepostrzeżenie, wtedy kadry są najprawdziwsze – przyznaje fotografka.

Wiem, że obiektyw bywa stresujący, dlatego staram się rozładować napięcie rozmową, anegdotą czy wspólną kawą. Czuję się wtedy jak „kronikarz ludzkich wspomnień”. 

Edyta Lichy / fotografka

Archiwum fotograficzne Kociewia. Tysiące unikalnych zdjęć

– Od lat dokumentuję też życie mojego rodzinnego miasta, tworząc fotograficzną historię Starogardu Gdańskiego i Kociewia. W moich archiwach mam tysiące zdjęć: ludzi, których już z nami nie ma, dzieci, które mają już własne rodziny, oraz zmieniającej się architektury. To zatrzymany czas, którego nie da się cofnąć – mówi Edyta Lichy.

Od fotografii komercyjnej do wolności twórczej

Edyta Lichy także zawodowe życie związała z fotografią. Jednak prowadząc działalność gospodarczą, w pewnym momencie poczuła, że coś traci. 

– Skupiona na komercyjnych sesjach, zaczęłam tęsknić za tym, co robiłam, zanim fotografia stała się biznesem – wyznaje. – Brakowało mi obcowania z naturą i tej specyficznej, czystej radości z tworzenia. Zamknęłam firmę, by odzyskać „wolność fotografowania”. Dziś znów robię to, co kocham: uwieczniam ludzi, ich naturalne piękno i emocje, ale na własnych zasadach.

Edyta Lichy
Aparat fotograficzny towarzyszy jej w życiu od „zawsze”  (fot.  Zbigniew Piotrowski)

Sztuka uchwycenia emocji. Najtrudniejsza jest radość

O swoich zdjęciach Edyta Lichy potrafi opowiadać godzinami. Z każdego słowa można wywnioskować, jak podchodzi do fotografii i ludzi, których portretuje. Zrobiła mnóstwo portretów, każdy opowiada swoją historię:

  • czasem, to ogromny ból bijący z czarno-białej fotografii,
  • innym razem smutek,
  • a na jeszcze innych kadrach po prostu uchwyciła chwilę zadumy.
zdjęcia Edyty Lichy

Zapytana, co najtrudniej pokazać na zdjęciu, chwilę się zastanawia, po czym odpowiada: 

– Najtrudniejsza jest radość. 

Kociewie. Fotograficzny raj i źródło inspiracji

– Kociewie to mój „ogród” – podkreśla fotografka. – Ten bogaty w faunę i florę obszar daje mi wszystko, czego potrzebuję do szczęścia. Na łonie natury czas przestaje istnieć, a problemy znikają. W plenerze nie liczy się temperatura – czy to -20 st. C, czy +30 st. C, staję się jednością z otoczeniem. Zawsze jednak dbam o przygotowanie: odpowiedni ubiór, prowiant, termos z herbatą i naładowany telefon. W trudnym terenie, na skarpach czy bagnach, poruszam się cicho, niemal bezszelestnie, niczym kot.

Spotkania z ludźmi – serce fotografii portretowej

Kiedy opowiada o napotkanych na fotograficznej drodze ludziach, jej twarz promienieje. Doskonale pamięta każdą uchwyconą sytuację, każdą rozmowę. Niektórych z portretowanych osób nigdy więcej nie spotkała, jednak ich obecność zawsze ubogacała jej wewnętrzny świat i wrażliwość na innych.

– Często słyszę pytanie: „Jak znajdujesz na to wszystko czas?” – mówi. – Odpowiadam wtedy, że mimo chaosu panującego na świecie, każdy z nas musi wygospodarować choć chwilę dla siebie, by „naładować akumulatory”. Ja swoje ładuję na Kociewiu. 

– Pomimo że w swoich archiwach mam szereg zdjęć sławnych artystów, to cenniejsze dla mnie są fotografie prostych, zwykłych ludzi. Niestety, nie wszystkie z wykonanych portretów mogę upublicznić. To niekiedy bardzo intymne sfery życia tych ludzi – pokazujące, w jakim momencie akurat się znaleźli – dodaje.

Kociewie w zimowej odsłonie, Edyta Lichy
Kociewie w zimowej odsłonie Edyty Lichy (fot. Edyta Lichy)

Albumy „Kociewie w obiektywie”. Osiągnięcia i nagrody

To, co robi Edyta Lichy, to pasja w najczystszej postaci. Choć tworzy z miłości do fotografii, cieszy się, że jej praca jest doceniana.

– Moje albumy „Kociewie w obiektywie” trafiły nie tylko do Biblioteki Narodowej w Warszawie, ale i poza granice Europy – mówi. – Mam na koncie 15 wystaw, wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie „Portret” oraz nominacje do prestiżowych nagród, takich jak: „Wierzyczanka”, „Gryf” czy „Wolontariusz Roku”.

10 lat pracy twórczej i nowy album „Starogard zimą”

Edyta Lichy w 2025 roku świętowała 10-lecie pracy twórczej. Aktualnie pracuje nad kolejnym albumem fotograficznym – „Starogard zimą”.

– Mimo certyfikatu czeladniczego zdobytego w Gdańsku w 2016 roku i tysięcy wykonanych zdjęć, wciąż uczę się na własnych błędach – przyznaje Edyta Lichy. – Bo w fotografii, tak jak w życiu, nauka nigdy się nie kończy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama