Ambasadorka Stulecia Gdyni bynajmniej nie ma stu lat.
(śmiech) Mało tego, nawet nie urodziłam się w Gdyni. Więc tym bardziej, fakt, iż powierzono mi tak zaszczytną funkcję, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Ale to też zobowiązanie do pracy na rzecz miasta. W Gdyni mieszkam od ponad 30 lat, a zatem prawie całe moje życie. Tu się wychowałam, tu skończyłam szkoły, słynne Studium Wokalne im. Danuty Baduszkowej, tu - w Teatrze Muzycznym - podjęłam pierwszą pracę. Tym bardziej cieszę się, że mogę reprezentować gdyńską kulturę w tym jubileuszowym dla Gdyni czasie.

Znalazła się pani w bardzo dostojnym towarzystwie, bo ambasadorkami stulecia zostały też wnuczki założycieli, Julita Maciejewicz-Ryś, Hanna Wenda-Uszyńska.
Nasza obecność ma podkreślić rolę kobiet w budowaniu tożsamości Gdyni, łącząc tradycję z nowoczesnością w kontekście stulecia miasta. To dla mnie zaszczyt być w tak dostojnym towarzystwie.
Gdynia przez cały rok będzie mówić pani głosem. To trzyoktawowa skala! Gdynię będziemy utożsamiać z pani osobą, choć jest od pani starsza o 65 lat. To trzy pokolenia!
Urodziłam się w Grudziądzu. To, że zostałam Gdynianką to zasługa mojego taty, który, po studiach w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, dostał przydział na okręty podwodne, a zatem było oczywiste, że Wybrzeże stanie się i naszym miejscem do życia. Przeprowadziliśmy się. Na początku mieszkaliśmy na Dąbrowie, potem na Babich Dołach. Chodziłam do przedszkola Marynarki Wojennej. Jako przedszkolaki, wystrojeni w marynarskie bluzy lub ludowe stroje kaszubskie, często uczestniczyliśmy w ważnych wydarzeniach związanych z ludźmi morza, świętach marynarzy. Jak widać, kultura pomorska, gdyńska jest mi bliska od początku. Popularną pieśń „Morze, nasze morze”, która wykonywana była podczas koncertów noworocznych w Teatrze Muzycznym „Muzyczny swojemu miastu", znam – można powiedzieć – od zawsze. Tak jak od zawsze czuję się Gdynianką.
Kaszubszczyzna stała się nawet tematem pani pracy dyplomowej.
Studiując Zarządzanie Instytucjami Kultury na Uniwersytecie Gdańskim, wraz z dwójką innych studentów przygotowaliśmy - w ramach pracy dyplomowej właśnie- koncert pieśni kaszubskich. Teksty, które miałam okazję znaleźć w dawnych, ludowych śpiewnikach, zachwyciły mnie. Zwłaszcza opisane tu historie kobiet Pomorza, które kochały i tęskniły, które traciły swoich mężów, ojców, synów pracujących na morzu, które wypatrywały ich powrotu, nigdy nie traciły nadziei. Wszystkie te pieśni wybrzmiały w muzyce tak etnicznej, jak i rockowej, w nowych aranżacjach, ale pierwotna linia melodyczna nie zmieniła się. W trakcie tworzenia tego projektu – mimo że zaprosiłam do jego realizacji osoby z różnych części Polski - nagle okazało się, że kultura ludowa jest nam wszystkim tak samo bliska, że mimo upływu lat, zmiany pokoleń, wszystko to, o czym opowiadają te teksty odczuwamy podobnie. Zdałam sobie sprawę z tego, jak mocno kultura ludowa jest w nas zakorzeniona, że my wszyscy jesteśmy z niej…
Przed laty na scenie Teatru Muzycznego zachwyciła pani rolą Anioła w „Chłopach” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka.
Mam nadzieję, że tamten Aniołek nade mną czuwa i prowadzi we właściwym kierunku.

To na przykład kierunek morsowanie?
(śmiech) Spróbowałam dwa lata temu i spodobało mi się. Choć podczas tak wielkich mrozów nie mam odwagi morsować, linia brzegowa jest jednak niepewna. Zaczęłam też nurkować, eksploruję dno Bałtyku, biorę udział w nurkowaniach wrakowych, miałam okazję uczestniczyć w projekcie z fotogrametrii podwodnej, czyli wykonywania modelu 3D wraku na podstawie podwodnych zdjęć. To wciągające...
Wierzę na słowo. Jak patrzy pani na Gdynię? Jakie ślady pani tu zostawia?
Gdynię kocham! To jest wspaniałe miejsce do życia. Nie czuje się tu pośpiechu wielkiego miasta, a jednocześnie są tu - na miarę wielkiego miasta - możliwości. Kocham gdyńską przestrzeń, to gdyńskie, jedyne w swoim rodzaju powietrze, bliskość morza, lasu... Widzę jak absolwenci gdyńskiego Studium Wokalnego, którzy studiować przyjeżdżają tu z całej Polski, przywiązują się do tego miasta i jak bardzo - jeśli nie mogą tu zostać na stałe - za nim tęsknią.
Ulubione miejsca?
Północ Gdyni, tam mieszkam. Ale i wspomnienie mojego dzieciństwo, czyli Babie doły odcięte od świata. Plaża, morze, las…
Teatr?
Teatr jest moim drugim domem.
Role marzeń?
Wszystko przede mną, jestem otwarta na to, co przyniesie Los, na to, co przyniesie Gdynia! Przed castingiem do „Chłopów” nie wierzyłam , że uda mi się w tym zagrać. A jednak... Rola Anioła napisana została na jedną scenę i piosenkę, a potem okazało się, że weszłam w inne sceny... Tamtemu Aniołkowi oddałam duszę.. Jak Gdyni.
Często podkreśla pani, że jest pani lokalną patriotką. Co to według pani znaczy?
Jeżdżę komunikacją miejską, nie przechodzę na czerwonym świetle, szanuję miejską zieleń, dbam o czystość na ulicach, staram się mieć dobre relacje z sąsiadami. Troska o swoje najbliższe środowisko, to najlepsze, co możemy zrobić, dla siebie, dla swoich bliskich. Dla miasta.

























Napisz komentarz
Komentarze