Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Kaszubskie dudy znów grają! Kòzlô barina po raz pierwszy zabrzmiała w Chmielnie

W Domu Kultury w Chmielnie po raz pierwszy zabrzmiały kaszubskie dudy zwane Kòzlô barina – zapomniany od wieków instrument zrekonstruowany przez Janusza Świątkowskiego podczas warsztatów zorganizowanych przez GOKSiR. Wydarzeniu towarzyszyła prelekcja wybitnego etnomuzykologa prof. Zbigniewa Przerembskiego.
Kaszubskie dudy znów grają! Kòzlô barina po raz pierwszy zabrzmiała w Chmielnie
24 lutego w Domu Kultury w Chmielnie odbyła się premiera kaszubskich dud, instrumentu zrekonstruowanego przez Janusza Świątkowskiego. Zagrał na nim między innymi z towarzyszeniem kapeli "Pleskota".

Autor: Lucyna Puzdrowska | Zawsze Pomorze

Kòzlô barina znów zabrzmiała w Chmielnie

- Śmiało możemy się pokusić, by nazwać ten instrument dudami chmieleńskimi, bo to tu w Chmielnie został zrekonstruowany – mówił Janusz Świątkowski. – Chciałbym podziękować pani dyrektor, że dopingowała nas do podjęcia tego wyzwania, a przede wszystkim, że napisała wspaniały projekt, który zyskał dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. 

Edyta Klasa, dyrektor GOKSiR w Chmielnie podkreśliła, że warsztaty związane z rekonstrukcją kaszubskich dud, to kontynuacja przedsięwzięcia realizowanego w Chmielnie od 2016 roku.

- Wówczas przy wsparciu Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, z panem Tadeuszem Makowskim przeprowadziliśmy warsztaty budowy diabelskich skrzypiec - przypomniała dyrektor GOKSiR.

W kolejnych latach w ramach tego samego projektu powstawały w Chmielnie burczybasy, bazuny, ryńczyk i kółatka.

- Niestety, w trakcie warsztatów nad tym ostatnim instrumentem, w 2024 roku odszedł od nas Tadeusz Makowski i to Janusz Świątkowski podjął się dokończenia warsztatów w imieniu swojego mentora. W ubiegłym roku udało nam się pozyskać dofinansowanie na rekonstrukcję kaszubskich dud i tu już wyłącznie Janusz Świątkowski okazał się być naszą jedyną opcją, by takie warsztaty poprowadzić i wywiązał się z tego zadania znakomicie.

Cztery osoby z certyfikatami. Uczeń przerósł mistrza?

Certyfikaty ukończenia warsztatów nad rekonstrukcją kaszubskich dud – Kòzlô barine otrzymało czworo uczestników. Pierwszą była Katarzyna Waszewska-Adamowska.

- Zazwyczaj poruszam się w całkiem innym obszarze sztuki, więc było dla mnie czymś niesamowitym zobaczyć instrument od innej strony, bardziej technicznej. Nie jestem muzykiem, więc trudno mi ocenić walory muzycznej trudności grania, natomiast ogromne wrażenie zrobiło na mnie, ile taki niepozorny niby instrument wymaga pracy. Jak precyzyjnie musi być wykonany i dostrajany i ile czasu, prób wymaga stworzenie czegoś takiego. To było jak mistrzostwo świata i dziękuję ci Januszu za tę naszą wspólną przygodę - powiedziała Katarzyna Waszewska-Adamowska.

Jako druga certyfikat odebrała Daria Woźniak, a jako trzecia Joanna Gostkowska.

- Joasia z Hubertem zapisali się na warsztaty jako pierwsi, gdy tylko pojawiła się informacja, że będziemy rekonstruować kaszubskie dudy – mówił Janusz Świątkowski przed wręczeniem certyfikatu Joannie Gostkowskiej, doskonale znanej na Kaszubach wokalistce zespołu „Dresze”, ale też wielokrotnie nagradzanej na Pomorzu i w Polsce specjalistce w zakresie polskiej i kaszubskiej muzyki tradycyjnej.

Kto by jednak pomyślał, że Joanna podejmie wyzwanie również podczas warsztatów rekonstrukcji dawno zapomnianego na Kaszubach instrumentu? Być może przekonał ją do tego Hubert Połoniewicz, kolejny uczestnik warsztatów, który okazał się ich przysłowiowym czarnym koniem.

- Hubert jest osobą, która zajmuje się rekonstrukcją starych instrumentów od wielu lat i pewnie to ja powinienem mówić do niego „mistrzu” - podkreślił Janusz Świątkowski przed wręczeniem ostatniego certyfikatu. - Przyjąłem propozycję bycia liderem w tym projekcie po śmierci Tadeusza Makowskiego. Byłem dumny z tej propozycji, ale nagle okazało się, że na warsztaty zgłosił się ktoś, kto znacznie przewyższa mnie wiedzą. Hubert wcześniej już budował dudy, w tym gdańskie, wykorzystując wizerunek z malowidła w Ratuszu Gdańskim.

Hubert Połoniewicz podkreślił, że temat dud kaszubskich nie należy do łatwych, ponieważ Gdańsk w latach zaborów był miastem wielu kultur.

- Jestem wdzięczny Januszowi za możliwość uczestniczenia w tych warsztatach, ponieważ na co dzień nie mam doświadczenia w tworzeniu instrumentów dętych, buduję głównie chordofony smyczkowe i dla mnie ten warsztat, tworzenie wspólnie tego dzieła, jakim są dudy kaszubskie, był rozwijający – powiedział Hubert Połoniewicz.

No i zagrały w końcu te kaszubskie dudy!

Jak brzmią? Trudno powiedzieć. Pierwsze skojarzenie to wypas owiec gdzieś na Podhalu, więc absolutnie nie kojarzący się z Kaszubami. Wyraźnie słychać rozdzierający serce ryk zwierząt, potem stopniowo przechodzący w łagodną melodykę dźwięku fletu? Fujarki?

Jedno nie ulega wątpliwości – instrument gra i wydaje całkiem miłe, zwłaszcza w części „fujarkowo-fletowej” dźwięki.

ZOBACZ TAKŻE: Opera kaszubska „Bursztynowe Łzy” przyciągnęła do Chmielna tłum miłośników kultury kaszubskiej

Projekt na podstawie prototypu Pawła Szefki

Instrument, który opisał w swojej pracy Paweł Szefka i który został zrekonstruowany w Chmielnie, potrafi wygrywać melodie, przy czym dźwięk, jaki wydaje, jest dość unikatowy i Kaszubom może w ogóle nie kojarzyć się z Kaszubami. I nie ma się co dziwić, zważywszy, że nie był na Kaszubach używany od… wieków.

Paweł Szefka  w swojej książce, jedynym dostępnym materiale, na którym można się wzorować opisuje, że najstarsi Kaszubi pamiętali ten instrument z lat 1880-1914.

Joanna Gostkowska a capella

I to była niewątpliwie gratka dla gości zgromadzonych w Domu Kultury w Chmielnie. Joanna Gostkowska bez jakiegokolwiek akompaniamentu wykonała kilka utworów z tych dawnych, zapomnianych już w większości pieśni. I to jak je zaśpiewała! Wykonawcy największych polskich przebojów, często korzystający z pomocy dostępnych współczesnych ulepszaczy dźwięku, mogliby się zawstydzić, słysząc czysty głos, płynący prosto z serca, na żywo.

Nie mogło zabraknąć kapeli Pleskota

Znamy ich doskonale z powitania Nowego Roku w Chmielnie. Tradycję witania każdego nowego roku grą na bazunach zapoczątkował wspomniany już Tadeusz Makowski, ale tradycja trwa i jest kontynuowana dzięki kapeli i m.in. Januszowi Świątkowskiemu.

24 lutego w Domu Kultury w Chmielnie, członkowie kapeli „Pleskota” zaprezentowali zebranym jak wygląda gra na bazunach, ale też zagrali w połączeniu z kaszubskimi dudami, nowym zrekonstruowanym instrumentem - Kòzlô barina.

Instrument istnieje od… 2 tysięcy lat!

Prof. Zbigniew Przerembski jest kierownikiem Zakładu Muzykologii Systematycznej w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalizuje się w badaniach nad muzyką ludową oraz dziejami muzyki tradycyjnej w Polsce i Europie, a jego prelekcja w Chmielnie stanowiła cenne naukowe dopełnienie części artystycznej wydarzenia. 

Podczas spotkania przedstawił w pigułce historię związaną z instrumentem, zwanym dudami, począwszy od historii starożytnej i cesarza Nerona, który uwielbiał grać na dudach i pokazywać swoje umiejętności publicznie.

- Ten instrument był znany wszędzie, w wielu krajach. W Polsce pojawił się w latach przed I wojną światową, ale wizerunki grających dudziarzy uwieczniano już wcześniej na różnych malowidłach, między innymi w Bazylice Konkatedralnej w Kołobrzegu w roku 1400., klasztorze bernardynów w Leżajsku w roku 1608, Ratuszu we Wrocławiu w 1486 roku, Bazylice Mariackiej w Gdańsku w latach 1561-64 czy Ratuszu w Gdańsku w roku 1608 - opowiadał prof. Przerembski.

Trudno określić kiedy tak naprawdę instrument pojawił się na Pomorzu i nawet wspomniany Paweł Szefka miał z tym problem. Według opinii prof. Przerembskiego rysunek, który stworzył Szefka mógł powstać w wyniku samej idei przywrócenia go pamięci, bo nie wiadomo czy autor kiedykolwiek widział prawdziwy instrument.

Podobnie jest z dudami kaszubskimi, które zrekonstruowano w Chmielnie. Bardzo dobrze, że powstały, grają, ale na ile są podobnie skonstruowane do tych sprzed setek lat, tak naprawdę nigdy się nie dowiemy.

- Jedno jest pewne, dudy wracają do mody, zwłaszcza w innych regionach Polski, ale też na świecie - mówił prof. Zbigniew Przerębski. - Byłoby wspaniale, gdyby wzorem Chmielna zaczęły być modne również na Pomorzu. Mogłyby powstawać szkółki dudziarskie, a potem zespoły wykorzystujące ten instrument w swoim składzie. To nie jest łatwy instrument do grania, ale kto wie, mamy teraz zdolną młodzież i być może za kilka, kilkanaście lat pojawią nam się instrumentaliści, którzy przywrócą dudy do łask.  

Podczas spotkania można też było obejrzeć film - zapis warsztatów na których powstawały kaszubskie dudy. Wynika z niego, że wcale łatwo nie było, zwłaszcza ze strojeniem instrumentu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama